Relicowanie instrumentów jest zjawiskiem trochę absurdalnym. Kupujemy nową gitarę, a następnie płacimy producentowi za to, żeby wyglądała tak, jakby ktoś grał na niej przez czterdzieści lat w zadymionych klubach. Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy proces ten trafia do segmentu budżetowego.