FENDER VINTERA III MID ’60S MUSTANG

Rodzaj sprzętu: Gitara elektryczna

Pozostałe testy marki FENDER
Testy
2026-07-22
FENDER - VINTERA III MID ’60S MUSTANG

Mustang od początku znajdował się nieco z boku głównego nurtu katalogu Fendera. Nie osiągnął statusu Stratocastera ani Telecastera, a nawet wśród konstrukcji offsetowych pozostawał zwykle w cieniu większych Jazzmastera i Jaguara. Tymczasem jego kompaktowy korpus, krótka menzura i nietypowy układ elektryczny tworzą instrument o bardzo własnym charakterze. Vintera III Mid ’60s Mustang ma ten charakter przypomnieć, możliwie wiernie odwołując się do pierwszych lat produkcji modelu.

Oryginalny Mustang pojawił się w 1964 roku jako gitara uczniowska. Miał być łatwiejszy do opanowania dla młodszych muzyków, dlatego Fender zastosował mniejszy korpus i krótszą skalę niż w Stratocasterze czy Telecasterze. Z czasem konstrukcja wyrwała się jednak z kategorii instrumentów dla początkujących. Jej potencjał docenili gitarzyści alternatywni, indie i punkowi, a do późniejszej popularności Mustanga wyraźnie przyczynił się Kurt Cobain.

Vintera III nie ogranicza się do ogólnej stylizacji retro. Trzecia generacja serii mocniej koncentruje się na konkretnych okresach historycznych, dlatego znajdziemy tu profil gryfu, przetworniki i detale inspirowane połową lat 60. Nie jest to replika jednego wybranego rocznika, lecz zestaw cech z czasu, gdy model dopiero kształtował swoją tożsamość.

Korpus wykonano z olchy, a klonowy gryf otrzymał profil Mid ’60s C. Jest on pełniejszy niż współczesne profile Modern C spotykane w wielu aktualnych Fenderach, ale nadal daleko mu do wyjątkowo masywnych szyjek. Ma zaokrąglony kształt z wyczuwalnie większą głębokością, który dobrze pasuje do charakteru instrumentu z krótką menzurą.

Menzura wynosi 24 cale, czyli 610 mm. To jeden z najważniejszych elementów decydujących o sposobie gry na Mustangu. Struny stawiają mniejszy opór niż w gitarach o skali 25,5 cala, podciągnięcia wymagają mniej siły, a rozstaw progów jest bardziej zwarty. Dla osób o mniejszych dłoniach może to być wyjątkowo wygodne rozwiązanie. Gitarzyści przyzwyczajeni do długiej menzury mogą natomiast potrzebować chwili, by dostosować siłę nacisku i precyzję lewej ręki.

Palisandrowa podstrunnica ma historyczny promień 7,25 cala i została wykonana jako round-lam, czyli cienka warstwa drewna dopasowana do krzywizny klonowej szyjki. Ciemny palisander wraz z markerami stylizowanymi na stare clay dots daje bardzo przekonujący efekt wizualny. To jeden z najmocniejszych elementów całej konstrukcji, szczególnie w zestawieniu z jasnym wykończeniem korpusu.

Na podstrunnicy umieszczono 22 progi Vintage Tall. Są wyższe niż typowe niskie progi historyczne, ale pozostają stosunkowo wąskie. Dzięki temu instrument zachowuje wygląd i ogólne wrażenia bliskie klasycznej specyfikacji, nie wymagając jednocześnie aż tak mocnego dociskania strun do drewna.

Testowany egzemplarz wymagał jednak dopracowania progów. Ich powierzchnia była początkowo nieco szorstka, co dało się wyczuć podczas podciągnięć. Problem nie był poważny i częściowo ustępował w trakcie grania, ale w instrumencie z tej półki cenowej dodatkowe polerowanie przed opuszczeniem fabryki byłoby mile widziane.



Główka otrzymała większy kształt kojarzony z późniejszą częścią dekady, a logo zastosowano na powierzchni lakieru. Tak właśnie wykonywano część historycznych kalkomanii Fendera, dlatego rozwiązanie jest zgodne z epoką. Nie każdy użytkownik uzna je jednak za atrakcyjne. Naklejka wygląda bardziej delikatnie niż oznaczenie zabezpieczone warstwą lakieru i może sprawiać wrażenie niedokończonego elementu.

Siodełko wykonano z kości, co stanowi zmianę na korzyść względem syntetycznego materiału używanego w poprzedniej generacji Vintery. Szerokość przy siodełku wynosi 42 mm. Klucze utrzymano w stylu vintage i wyposażono w kremowe pokrętła, dobrze współgrające z pozostałymi elementami z tworzywa.

Instrument jest dostępny w trzech kolorach: Dakota Red, Sonic Blue i Olympic White. Nawiązują one do pierwszych wykończeń Mustanga, choć Sonic Blue zastępuje historyczny Daphne Blue. Testowany Olympic White dobrze współpracuje z ciemną, czterowarstwową płytką typu tortoiseshell. Pickguard ma bardziej bordowy niż jaskrawoczerwony odcień, co nadaje gitarze postarzonego charakteru.

Wykończenie wykonano z błyszczącego poliuretanu. Osoby oczekujące maksymalnie wiernej interpretacji lat 60. mogą żałować braku nitrocelulozy. Fender zachowuje ten rodzaj lakieru głównie dla droższych lub fabrycznie postarzanych instrumentów. Sam poliuretan położono jednak równo, a kolor dobrze oddaje klimat starszych egzemplarzy.

Masa testowanej gitary wynosiła 3,17 kg. To bardzo rozsądny wynik dla olchowego Mustanga z ruchomym mostkiem i systemem vibrato. Instrument nie ciąży na ramieniu, dobrze układa się zarówno podczas gry na stojąco, jak i siedząco, a niewielki korpus nie ogranicza dostępu do wyższych pozycji.

Fabryczna akcja strun była ustawiona wyżej, niż można by oczekiwać. W okolicy ostatnich progów wynosiła około 1,8 mm po stronie basowej i 1,85 mm po stronie wiolinowej. Krzywizna gryfu była prawidłowa, więc korekty wymagała przede wszystkim wysokość mostka.

W vintage’owej konstrukcji Mustanga poszczególne siodełka nie mają własnej regulacji wysokości. Ustawiamy cały mostek oddzielnie po stronie strun basowych i wiolinowych. Operacja jest prosta, ale przy promieniu 7,25 cala trzeba zachować rozsądek. Zbyt niska akcja może powodować gaśnięcie dźwięku podczas mocniejszych podciągnięć.

Po regulacji udało się uzyskać wygodne ustawienie bez poważnych problemów z wybrzmiewaniem. Krótka menzura i fabryczny komplet strun o grubości .009 sprawiają, że instrument jest bardzo miękki pod palcami. Dla części gitarzystów może być wręcz zbyt miękki. Zmiana na komplet .010 lub .011 zapewni większy opór, poprawi stabilność i lepiej zrównoważy pracę systemu vibrato.

Za zmianę wysokości dźwięku odpowiada klasyczny pływający układ Mustanga z charakterystycznym cylindrycznym elementem, na którym kotwiczone są struny. System umożliwia subtelne kołysanie akordów i delikatne efekty vibrato. Nie jest jednak przeznaczony do głębokich dive bombów ani gwałtownej pracy znanej z nowoczesnych mostków dwustronnych.

W testowanym egzemplarzu mechanizm wymagał kalibracji sprężyn. Element kotwiczący struny był wyraźnie przechylony, a używanie ramienia pogarszało stabilność stroju. To nie jest nietypowe dla tej konstrukcji, ale oznacza konieczność zdjęcia tylnej płytki i prawidłowego ustawienia napięcia sprężyn.

Po odpowiedniej regulacji vibrato może być bardzo czułe i muzykalne. Pozwala delikatnie poruszać całymi akordami, dodawać falowanie do pojedynczych dźwięków i uzyskiwać charakterystyczny efekt znany z muzyki surf, indie i dream pop. Trzeba jednak pamiętać, że ten typ mostka wymaga więcej uwagi niż współczesny hardtail.

Ramię mocowane jest za pomocą małego wkrętu imbusowego. Ten sam klucz służy do regulacji i demontażu, dlatego warto zawsze mieć zapasowy egzemplarz w futerale. Zgubienie go przed próbą lub koncertem może oznaczać rezygnację z używania vibrato albo pozostawienie luźnego ramienia.

Układ elektryczny Mustanga jest prosty pod względem liczby regulatorów, ale nietypowy w obsłudze. Dwa jednocewkowe przetworniki mają wspólny regulator Volume i Tone, natomiast każdy z pickupów kontrolowany jest oddzielnym, trójpozycyjnym przełącznikiem suwakowym.

Środkowa pozycja każdego suwaka wyłącza dany przetwornik. Przesunięcie go w dowolną stronę aktywuje pickup. Jeśli oba suwaki skierowane są w tę samą stronę, przetworniki pracują zgodnie w fazie. Gdy ustawimy je przeciwnie, otrzymujemy połączenie poza fazą.

Nie jest to najszybszy układ do obsługi na scenie. Klasyczny przełącznik trój- lub pięciopozycyjny pozwala zmieniać barwy bardziej intuicyjnie. System Mustanga daje jednak dostęp do charakterystycznego wariantu out of phase, a jego mechaniczna nietypowość jest częścią tożsamości modelu.

Największą zaletą Vintery III są nowe przetworniki Vintage-Style Mid ’60s Single-Coil Mustang. Mają płaskie nabiegunniki, w przeciwieństwie do profilowanych magnesów znanych ze Stratocastera. Sprzyja to równemu poziomowi poszczególnych strun i bardzo dobrej czytelności akordów.

Przetwornik przy gryfie brzmi okrągło, lecz nie ospale. Ma skupiony środek, sprężysty dół i żywą górę, która pozwala zachować szczegóły przy bardziej złożonych chwytach. Nie oferuje typowego dla Stratocastera dzwonienia ani charakterystycznego szkła, ale właśnie dzięki temu stanowi interesującą alternatywę.

Na czystym kanale pickup gryfowy dobrze współpracuje z pogłosem typu plate i delikatnym tremolo. Akordy nabierają przestrzeni, a krótkie arpeggia zachowują pełnię oraz czytelny kontur. Mustang szybko zachęca do grania bardziej oszczędnych, rytmicznych partii, w których ważne są wybrzmiewanie i wzajemne relacje pomiędzy dźwiękami.

Mostkowy single-coil zapewnia oczekiwany atak i charakterystyczne dla krótkiej skali uderzenie, ale nie jest aż tak cienki ani agresywny, jak zdarza się w niektórych Mustangach. Przy czystym ustawieniu może wymagać lekkiego skręcenia Tone, szczególnie z jasnym wzmacniaczem, lecz po dodaniu przesterowania nabiera znacznie większej masy.

Na lekkim overdrive brzmienie pozostaje zwarte i dynamiczne. Pickup dobrze reaguje na regulator głośności, pozwalając przejść od ostrzejszego crunchu do niemal czystego dźwięku bez utraty całej energii. W zespole z drugą gitarą wyposażoną w humbuckery Mustang może wypełnić inne miejsce w paśmie i zachować wyraźną tożsamość.

Najlepszą barwą całego instrumentu okazuje się połączenie obu przetworników w fazie. Dźwięk jest jasny, szeroki i niezwykle detaliczny, ale nie przypomina dokładnie środkowych pozycji Stratocastera. Ma mniej charakterystycznego wcięcia i więcej zwartej, rytmicznej treści.

To bardzo inspirujące ustawienie do gry akordowej i arpeggiów. Chorus, lekkie vibrato, tremolo czy pogłos natychmiast wydobywają jego przestrzenny charakter. Barwa dobrze sprawdza się w partiach inspirowanych Johnnym Marrem, czystych figurach indie oraz delikatnym fingerstyle’u, ponieważ precyzyjnie reaguje na różnice w sposobie ataku.

Połączenie poza fazą ma wyraźnie niższy poziom sygnału i ograniczony dół. Brzmi cieniej, bardziej nosowo i lo-fi. Nie jest tak uniwersalne jak pozostałe ustawienia, ale może sprawdzić się jako kontrastujące brzmienie we wstępie, spokojniejszej zwrotce albo partii mającej pozostać głębiej w miksie.

Cały instrument nie brzmi jak pomniejszony Stratocaster. Mustang ma własny atak, inne rozłożenie środka i bardziej skupiony charakter pojedynczych cewek. Krótka menzura wpływa na odpowiedź strun, ale nie odbiera dźwiękowi definicji. Wręcz przeciwnie, przy odpowiednio dobranych pickupach gitara może być wyjątkowo wyrazista.

Vintera III jest modelem dla gitarzystów, którzy świadomie szukają historycznej specyfikacji. Promień 7,25 cala, vintage’owy system vibrato i nietypowe przełączniki nie będą idealne dla każdego. Instrument wymaga nieco większej uwagi podczas ustawiania niż współczesny Mustang z mostkiem stałym i bardziej płaską podstrunnicą.



W zamian oferuje jednak doświadczenie znacznie bliższe oryginalnym gitarom z lat 60. Ciemny palisander, clay dots, klasyczny profil gryfu, krótka menzura i układ przełączników tworzą spójną całość. Nie są to dekoracje nałożone na nowoczesny instrument, lecz elementy realnie wpływające na sposób gry.

Pewne niedociągnięcia testowanego egzemplarza nie powinny być ignorowane. Progi zasługiwały na dokładniejsze wypolerowanie, a system vibrato wymagał regulacji sprężyn. To drobne problemy możliwe do rozwiązania podczas podstawowego setupu, ale przy tej cenie gitara powinna opuszczać fabrykę w bardziej dopracowanym stanie.

Pod względem brzmieniowym Vintera III Mid ’60s Mustang wypada jednak znakomicie. Nowe przetworniki mają charakter, zachowują dynamikę i oferują jedną z najbardziej interesujących barw środkowych w całej rodzinie Fendera. Szczególnie połączenie obu pickupów w fazie może przekonać gitarzystów, którzy wcześniej traktowali Mustanga głównie jako instrument kojarzony z alternatywną stylistyką i konkretnymi artystami.

To udane przypomnienie, że Mustang nie jest jedynie mniejszym, tańszym lub mniej prestiżowym Fenderem. Ma własną ergonomię, sposób odpowiedzi i zestaw brzmień, których nie da się w pełni zastąpić Stratocasterem, Telecasterem czy Jaguarem.

Vintera III Mid ’60s Mustang to jedna z najbardziej przekonujących współczesnych interpretacji tego modelu z logo Fender na główce. Wymaga zaakceptowania kilku historycznych osobliwości i prawdopodobnie przeprowadzenia dokładnego ustawienia po zakupie, ale odwdzięcza się wyjątkowym komfortem krótkiej menzury oraz pełnymi charakteru barwami.

SPECYFIKACJA TECHNICZNA:

Typ: sześciostrunowa gitara elektryczna solidbody
Korpus: olcha
Gryf: klon
Profil gryfu: Mid ’60s C
Wykończenie gryfu: błyszczący poliuretan
Podstrunnica: laminowany palisander
Promień podstrunnicy: 7,25 cala
Menzura: 610 mm / 24 cale
Liczba progów: 22
Typ progów: Vintage Tall
Siodełko: kość
Szerokość przy siodełku: 42 mm
Markery: stylizowane clay dots
Przetwornik przy gryfie: Fender Vintage-Style Mid ’60s Single-Coil Mustang
Przetwornik przy mostku: Fender Vintage-Style Mid ’60s Single-Coil Mustang
Sterowanie: Master Volume, Master Tone
Przełączniki: dwa trójpozycyjne suwaki on/off z możliwością pracy przetworników w fazie i poza fazą
Mostek: sześciosiodełkowy, pływający Mustang tremolo w stylu vintage
Klucze: vintage-style z kremowymi pokrętłami
Płytka ochronna: czterowarstwowa tortoiseshell
Wykończenia: Dakota Red, Sonic Blue, Olympic White
Masa testowanego egzemplarza: 3,17 kg
Wersja leworęczna: brak
Pokrowiec: wyściełany gig bag
Kraj produkcji: Meksyk




Wynik testu
Cena
5 459.00 zł