GRETSCH ELECTROMATIC CVT BARITONE

Rodzaj sprzętu: Gitara elektryczna

Pozostałe testy marki GRETSCH
Testy
2026-06-21
GRETSCH - ELECTROMATIC CVT BARITONE

Gitara barytonowa przez lata kojarzyła się z czymś osobnym. Nie z instrumentem „na wszelki wypadek”, tylko z decyzją. Z dodatkowym kolorem w arsenale studyjnym, z niskim strojem, z filmowym pomrukiem, z surfowym pogłosem albo ciężkim riffem, który nagle robi się większy nie dlatego, że ktoś dodał jeszcze więcej gainu, lecz dlatego, że cała gitara oddycha niżej. Problem polegał na tym, że barytony często były traktowane jak specjalistyczne narzędzia. Fajne, ale niekoniecznie pierwszej potrzeby.

Gretsch Electromatic CVT Baritone próbuje ten dystans skrócić. Nie jest butikową fanaberią, nie jest też metalową deską zrobioną wyłącznie po to, by stroić się do okolic dna Rowu Mariańskiego. To baryton w rozsądnej cenie, oparty na solidbody CVT, z charakterem Gretscha, ale przesuniętym w stronę rockowego ciężaru. Zamiast plaży, tremolo i pocztówki z Kalifornii dostajemy ciemniejszy, bardziej mięśniowy instrument, który zdecydowanie lepiej czuje się pod fuzzem, overdrive’em i mocnym wzmacniaczem niż w sterylnie czystych akordach.

I bardzo dobrze. Nie każda gitara barytonowa musi udawać, że zaraz zagra motyw do filmu o detektywie w mokrym garniturze.

Electromatic CVT Baritone rozwija pomysł znany z regularnej wersji CVT Double-Cut, ale robi to w sposób bardziej zdecydowany. Najważniejsza zmiana to oczywiście menzura 27", czyli 686 mm. To ona pozwala sensownie utrzymać niższe strojenie, bez efektu gumowych strun i intonacji, która przy każdym mocniejszym ataku zaczyna składać wypowiedzenie.

Korpus wykonano z mahoniu i wyprofilowano na krawędziach, dzięki czemu gitara nie jest nieprzyjemnym, prostokątnym kawałkiem drewna udającym ergonomię. Waży około 3,62 kg, a więc nie jest piórkiem, ale też nie wchodzi w kategorię instrumentów, po których trzeba odwołać próbę i umówić masaż. Czuć solidność, czuć masę, ale całość pozostaje pod kontrolą.

Gryf jest klonowy, przykręcany, o profilu Performance C. To profil wygodny, dość współczesny, ale bez przesadnej płaskości typowej dla gitar projektowanych wyłącznie pod szybkie przebiegi. Baritonowe napięcie i grubszy komplet strun robią swoje, więc dobrze, że sam gryf nie próbuje być dodatkowo ekstremalny. W dłoni układa się naturalnie, a przejście z typowej gitary elektrycznej nie wymaga zmiany całej techniki.

Podstrunnica z palisandru ma 22 progi medium jumbo, promień 12" i klasyczne dla Gretscha markery Neo-Classic Thumbnail. To bardzo udane połączenie: wystarczająco tradycyjne wizualnie, żeby zachować firmowy charakter, ale funkcjonalnie całkiem nowoczesne. Siodełko Graph Tech NuBone ma szerokość 42,86 mm, a osprzęt obejmuje klucze Gretsch die-cast, most Adjust-O-Matic oraz strunociąg typu stoptail. W przeciwieństwie do wielu gitar barytonowych kojarzonych z tremolo, tutaj mamy prostotę i stabilność. Ten instrument nie próbuje być surfowym wehikułem. Bardziej interesuje go sprawa ciężkiego riffu, który ma wejść pewnie i zostać w miksie.

Wykonanie robi bardzo dobre wrażenie. Lakier Bristol Fog to jedyna dostępna wersja kolorystyczna, co można uznać za minus, zwłaszcza że klasyczne CVT pojawiały się w bardziej efektownych wariantach. Trzeba jednak przyznać, że ten przydymiony, brązowawy burst pasuje do barytonowego charakteru gitary. Nie krzyczy, nie udaje luksusu, pozwala przebić się strukturze drewna i wygląda bardziej uniwersalnie, niż mogłoby się wydawać po zdjęciach. Szkoda tylko, że Gretsch nie dał wyboru, bo przy tak udanym kształcie aż prosi się o przynajmniej jedną jaśniejszą lub bardziej bezczelną opcję.



Standardowe barytonowe strojenie to B E A D F# B, czyli klasyczna logika gitary przesunięta pięć półtonów w dół. To jeden z największych uroków barytonu: nie musimy uczyć się instrumentu od nowa. Te same kształty akordów, te same palcowania, te same pozycje nagle brzmią niżej, szerzej i groźniej. To trochę jak capo założone w przeciwną stronę, tylko bez potrzeby tłumaczenia tego zdania komuś przy kasie w sklepie muzycznym.

Gretsch fabrycznie zakłada komplet 14–68, co ma sens przy 27-calowej menzurze i niskim stroju. Jeśli ktoś na co dzień gra na dziewiątkach albo dziesiątkach, pierwsze minuty mogą być małym zderzeniem z rzeczywistością. Struny trzeba potraktować poważniej, bendy wymagają więcej siły, a prawa ręka szybciej wyczuwa, że instrument ma większy zapas napięcia. To jednak cena za stabilność. W zamian niskie dźwięki nie falują bezradnie po mocniejszym uderzeniu, a riffy zachowują kontur.

Profil Performance C jest jednym z powodów, dla których CVT Baritone nie odstrasza. Nie jest to szyjka sportowa, ale jest wygodna i przewidywalna. Gitara dobrze układa się do rytmicznego grania, palm muting jest komfortowy, a most nie wbija się w dłoń. Wysokie pozycje są dostępne wystarczająco swobodnie, choć nie jest to instrument, który od razu zachęca do popisów solowych na końcu podstrunnicy. Charakter całości przesuwa się raczej w stronę riffu, akordu, pulsującej partii rytmicznej i pracy z barwą niż w stronę gitarowej gimnastyki.

W testowanym egzemplarzu można było wyczuć lekką szorstkość na kilku progach, co nie przekreśla instrumentu, ale sugeruje, że szybka kosmetyka po zakupie może jeszcze poprawić wrażenia z gry. Przy tej klasie cenowej i ogólnym poziomie wykonania nie jest to powód do alarmu. Bardziej drobna uwaga praktyczna: baryton wybacza mniej, gdy chodzi o ustawienie, struny i intonację. Warto poświęcić mu chwilę, bo odwdzięcza się stabilnym, dużym dźwiękiem.

Na pokładzie pracują dwa humbuckery Gretsch Twin Six. To przetworniki, które dobrze wpisują się w charakter instrumentu: mają sporo masy, są punchy i nie próbują robić z barytonu jasnej, sprężystej gitary funkowej. Do dyspozycji mamy master volume, master tone, przełącznik przetworników, treble-bleed oraz rozłączanie cewek za pomocą push/pull w potencjometrach.

Obecność coil splitów jest tu bardzo ważna. W gitarze barytonowej, szczególnie mahoniowej i wyposażonej w humbuckery, dół potrafi szybko przejąć stery. Rozłączenie cewek nie zamienia CVT Baritone w Telecastera, ale zdejmując część masy, pomaga odzyskać definicję i klarowność. To szczególnie przydatne na czystych barwach, gdzie humbuckery bywają nieco zbyt przyciemnione.

Treble-bleed również ma praktyczne znaczenie. Po skręceniu głośności gitara nie traci od razu całej góry i nie zapada się w miękki koc. Nadal nie jest to najbardziej iskrzący clean świata, ale regulacja volume staje się bardziej użyteczna niż tylko przełącznik „pełna moc / mniej pełna moc”.Na czystym kanale Gretsch Electromatic CVT Baritone jest poprawny, choć nie porywający. W trybie humbuckerów brzmienie ma masę, ale bywa odrobinę zgaszone. Nie chodzi o brak jakości, raczej o to, że instrument od razu pokazuje, gdzie jest jego naturalne środowisko. Czyste akordy mają ciężar, niskie rejestry są stabilne, ale jeśli szukamy szklistych, sprężystych, bardzo otwartych barw, trzeba skorzystać z coil splitów albo odpowiednio rozjaśnić tor.

Po rozłączeniu cewek robi się ciekawiej. Dźwięk zyskuje wyraźniejszy kontur, mniej niskiego tłuszczu i więcej selektywności. Szczególnie przetwornik przy gryfie w trybie single-coil potrafi zabrzmieć zaskakująco muzycznie. Nadal pozostajemy w barytonowym rejestrze, więc nic nie robi się chude ani papierowe, ale pojawia się więcej powietrza i artykulacji. To dobry tryb do partii, które mają podtrzymać klimat, ale nie zalać całego miksu.



Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak po dodaniu przesteru. To tutaj lekko przyciemniony charakter humbuckerów przestaje być wadą, a zaczyna pracować na rzecz dużego, gęstego dźwięku. Overdrive, fuzz, mocniejszy crunch, symulacje wzmacniaczy w stylu Mesa/Boogie czy 5150 – CVT Baritone przyjmuje je bardzo dobrze. Riffy stają się potężne, ale nie rozsypują się w nieczytelną bryłę. Mahoniowy korpus, dłuższa menzura i Twin Six tworzą barwę, która ma dużo mięsa, lecz nadal zachowuje muzyczną kontrolę.

Najbardziej naturalne wydają się stroje B standard, drop A i C standard. W B standard gitara pokazuje pełny barytonowy majestat bez przesady. Drop A natychmiast uruchamia całą bibliotekę ciężkich, jednopalcowych riffów, które brzmią jakby miały własny cień. C standard daje natomiast świetny kompromis: niżej niż klasyczna gitara, ale jeszcze z zachowaniem sporej sprężystości i rockowej czytelności.

To nie jest baryton do wszystkiego. Jeśli ktoś szuka instrumentu głównie do krystalicznych barw, ambientowego surfowania z vibrato i pogłosem albo filmowej subtelności, może znaleźć bardziej odpowiednie propozycje. Gretsch CVT Baritone wyraźnie ciąży ku rockowi, doomowi, stonerowi, alternatywie i cięższym odmianom grania. Z fuzzem brzmi wręcz naturalnie, jakby od początku projektowano go z myślą o dużym, chropawym dźwięku. I w tym sensie jest bardzo szczery. Nie próbuje być katalogiem wszystkich możliwych barytonowych stereotypów. Wybiera swoją stronę i robi to dobrze.

Gretsch Electromatic CVT Baritone to jeden z tych instrumentów, które pokazują, że baryton nie musi być egzotycznym dodatkiem używanym w dwóch numerach na płycie. Może być pełnoprawną gitarą do codziennego grania, jeśli tylko nasze granie rzeczywiście potrzebuje niższego rejestru, większej masy i innego sposobu myślenia o riffie.

Największą zaletą tego modelu jest spójność. Dłuższa menzura 27", stabilny osprzęt, wygodny profil gryfu, mahoniowy korpus, humbuckery Twin Six i coil splity składają się na instrument, który wie, do czego służy. Nie jest idealny – czyste barwy w trybie humbuckerów mogłyby być bardziej otwarte, wybór wykończeń praktycznie nie istnieje, a kilka progów może wymagać dopieszczenia. Ale w swojej cenie Gretsch oferuje bardzo dużo.

To świetny punkt wejścia w świat barytonów dla gitarzystów rockowych i metalowych, którzy nie chcą od razu inwestować w specjalistyczny instrument z wyższej półki. A jednocześnie nie jest to zabawka ani chwilowa ciekawostka. CVT Baritone ma wystarczająco dużo charakteru, żeby zostać w arsenale na dłużej.

SPECYFIKACJA TECHNICZNA:

Kraj produkcji: Chiny
Typ: sześciostrunowa barytonowa gitara elektryczna solidbody
Korpus: mahoń
Gryf: klon, przykręcany, profil Performance C
Podstrunnica: palisander
Menzura: 27" / 686 mm
Siodełko/szerokość: Graph Tech Nu-Bone, 42,86 mm
Progi: 22, medium
Osprzęt: klucze Gretsch die-cast, most Adjust-O-Matic i stoptail, wykończenie niklowane
Rozstaw strun na mostku: 52 mm
Elektronika: 2 × humbucker Gretsch Twin Six, master volume, master tone, push/pull coil splits, układ treble-bleed
Waga: 3,62 kg
Wersja leworęczna: nie
Wykończenie: Bristol Fog
Futerał/pokrowiec: brak




Wynik testu
Cena
2 490.00 zł