STRANDBERG BODEN ORIGINAL N2.6T

Rodzaj sprzętu: Gitara elektryczna

Pozostałe testy marki STRANDBERG
Testy
2026-05-04
STRANDBERG - BODEN ORIGINAL N2.6T

Gitarzyści lubią mówić o innowacji, ale kiedy przychodzi do samego instrumentu, świat bywa zaskakująco konserwatywny. Wzmacniacze schudły, efekty zmieściły się w komputerach, modelery potrafią udawać całe ściany kolumn, a jednak kształt gitary elektrycznej wciąż najczęściej kręci się wokół pomysłów sprzed siedemdziesięciu lat. Strat, Tele, Les Paul, SG – to nie tylko instrumenty, ale język, którym opowiada się całą historię rocka. Strandberg od lat próbuje dopisać do tego języka własny alfabet. Boden Original N2.6T jest jednym z tych instrumentów, które wyglądają, jakby nie chciały przepraszać za żadne ze swoich rozwiązań.

Pierwsza reakcja na tę gitarę zwykle nie jest obojętna. Bez główki, z małym, asymetrycznym korpusem, wieloskalową podstrunnicą i charakterystycznym profilem gryfu EndurNeck, Boden wygląda bardziej jak narzędzie zaprojektowane przez inżyniera ergonomii niż kolejna elektryczna gitara z katalogu marzeń vintage. Dla jednych to powiew świeżości, dla innych obiekt podejrzany, bo w świecie gitarowym podejrzane bywa wszystko, czego nie da się łatwo oprzeć o wzmacniacz i sfotografować w sepii.

Najciekawsze jest jednak to, że za tą formą nie stoi kaprys. Strandberg nie próbuje być dziwny dla samej dziwności. Każdy element ma tu uzasadnienie: mniejsza masa, lepszy balans, wygodniejsze granie w różnych pozycjach, krótszy instrument, mniejsze obciążenie ramienia, łatwiejszy transport. To gitara, która od początku stawia pytanie nie o to, jak bardzo przypomina klasykę, tylko jak skutecznie rozwiązuje problemy, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić.

Korpus wykonano z jesionu bagiennego i przykryto fornirem z klonu płomienistego. Jest komorowany, lekki i wyraźnie mniejszy niż w typowej gitarze elektrycznej. Testowany egzemplarz ważył około 2,6 kg, co w praktyce czuć natychmiast – zwłaszcza jeśli na co dzień gramy na instrumentach, które po dwóch godzinach próby zaczynają przypominać pas balastowy. Wykończenie Black Denim Burst jest efektowne, ale nie krzykliwe; pozwala zauważyć rysunek drewna, a jednocześnie pasuje do technicznego charakteru instrumentu. Dostępna jest również wersja Sunset Coral Burst.

Najbardziej rozpoznawalnym elementem pozostaje oczywiście gryf. EndurNeck wygląda na pierwszy rzut oka jak coś, co powinno wymagać instrukcji obsługi. Profil jest asymetryczny, z płaskimi powierzchniami, które prowadzą kciuk w naturalne miejsca w zależności od pozycji dłoni. Pierwsze minuty bywają dziwne – nie ma sensu udawać, że jest inaczej. Ręka spodziewa się klasycznej krzywizny, a dostaje geometrię. Po chwili dzieje się jednak coś interesującego: przestajemy myśleć o profilu. Kciuk znajduje oparcie, dłoń układa się bez walki, a gryf zaczyna znikać z pola uwagi. To jeden z tych projektów, które mogą wyglądać radykalnie, ale w praktyce służą bardzo prostemu celowi: żeby grało się wygodniej.

Podstrunnica z prażonego klonu oczkowego ma układ multiscale – menzura zmienia się od 25 do 25,5 cala. Do tego dochodzą 24 progi ze stali nierdzewnej i znaczniki Luminlay. Wieloskalowość początkowo może wymagać drobnej korekty przyzwyczajeń, szczególnie wyżej na gryfie, gdzie wizualne punkty odniesienia nie pokrywają się idealnie z tym, czego spodziewa się oko wychowane na standardowej menzurze. Nie trwa to jednak długo. Przy szybszych przebiegach, riffach technicznych, legato czy sweepach instrument zaczyna działać bardzo płynnie. Po krótkiej adaptacji można odnieść wrażenie, że ręka mniej się męczy, a pozycje układają się bardziej logicznie, niż sugerowałby wygląd podstrunnicy.

Ergonomia korpusu jest równie ważna jak gryf. Boden można wygodnie oprzeć na prawej nodze, lewej nodze albo ustawić w bardziej klasycznej, „ninjowej” pozycji znanej z internetowych dyskusji o Strandbergach. Gitara dobrze balansuje, nie nurkuje, nie ucieka, nie wymaga nieustannego poprawiania. Przy graniu na pasku brak główki zmienia odczucie instrumentu – mniej masy ciągnie w lewą stronę, a całość bardziej przypomina przedłużenie ciała niż przedmiot zawieszony na ramieniu. To szczególnie docenią gitarzyści, którzy dużo ćwiczą, nagrywają w domu albo grają długie próby i koncerty.

Nowy mostek tremolo Arc TILT również wpisuje się w tę filozofię. To konstrukcja wieloskalowa z tunerami typu barrel i poprawionym mechanizmem pracy ramienia. Reaguje na delikatny dotyk, nie sprawia wrażenia martwego w pierwszej fazie ruchu i oferuje sensowny zakres pracy w obie strony. Nie jest to Floyd Rose do najbardziej ekstremalnych sztuczek, ale pozwala na głębsze zejścia i bardziej ekspresyjne użycie wajchy. Przy mocniejszym katowaniu strój może lekko odpłynąć, ale da się go szybko przywrócić pracą mostka. W normalnym, muzycznym użyciu zachowuje się bardzo dobrze.

Brzmieniowo Boden Original N2.6T nie jest tak jednowymiarowy, jak mogłaby sugerować futurystyczna forma. Gitara ma dwa humbuckery Strandberg POWR:D by Fishman USA, przygotowane specjalnie dla tego modelu. Układ oferuje dwa tryby pracy dostępne z poziomu push-pulla w potencjometrze tonu. Tryb dynamic ma dawać bardziej organiczny, średnio-wyjściowy charakter, natomiast precision podbija instrument w stronę mocniejszego, bardziej zwartego grania z większym gainem. Do dyspozycji jest również pięciopozycyjny przełącznik, który pozwala korzystać także z rozsplitowanych konfiguracji.

W trybie dynamic gitara potrafi zaskoczyć naturalnością. Aktywne pickupy często kojarzą się z kompresją, sterylnością i bardzo przewidywalnym atakiem, ale tutaj reakcja na artykulację jest bardziej swobodna. Lżejsze uderzenie nie ginie, mocniejsze potrafi wydobyć z instrumentu więcej zęba, a czyste i lekko zabrudzone barwy nie brzmią jak próba udawania pasywnych pickupów na siłę. Split coil nie zastąpi prawdziwego Stratocastera ani Telecastera, ale daje użyteczne, jaśniejsze brzmienia, które można wykorzystać w aranżu bez poczucia, że są tylko dodatkiem do specyfikacji.

Tryb precision nie robi z Bodena zupełnie innej gitary, ale przesuwa akcenty. Dół staje się pełniejszy, środek bardziej obecny, a przy palm mutingu i cięższych riffach instrument zyskuje większą pewność. To nie jest przeskok z delikatnego PAF-a do brutalnego EMG, raczej przejście do bardziej zwartej, nowoczesnej wersji tego samego charakteru. Przy leadach sustain jest bardzo dobry, a gitara dobrze znosi zarówno długie, śpiewne frazy z delayem, jak i szybsze, techniczne przebiegi. Najlepiej odnajdzie się u gitarzystów, którzy lubią humbuckery, ale chcą mieć pod ręką kilka jaśniejszych i bardziej sprężystych barw bez zmiany instrumentu.



Wykonanie stoi na wysokim poziomie. Progi są gładko wykończone, krawędzie przyjemne pod palcami, gryf i podstrunnica robią wrażenie dopracowanych, a całość wygląda na instrument przemyślany w detalach. Strandberg dostarcza gitarę w firmowym gig bagu, który przy klasycznych futerałach wygląda niemal komicznie mało, ale to część uroku tego projektu. Boden po prostu zajmuje mniej miejsca – w samochodzie, w pokoju, przy biurku, na kanapie, w domowym studiu.

Nie znaczy to, że ergonomia nie ma skutków ubocznych. Asymetryczny korpus i brak główki sprawiają, że nie jest to gitara, którą łatwo oprzeć o wzmacniacz, biurko albo zwykły statyw. Trzeba myśleć o niej inaczej także poza samym graniem. Dla części gitarzystów wygląd nadal będzie barierą nie do przejścia. I nie ma w tym nic dziwnego – instrument jest wizualnie tak daleko od klasycznych wzorców, że samym pojawieniem się na próbie może wywołać dyskusję, zanim ktokolwiek usłyszy pierwszy dźwięk.

Ale byłoby niesprawiedliwe sprowadzać Boden Original N2.6T do wyglądu. To nie jest gadżet dla kogoś, kto chce zwracać uwagę. To bardzo poważnie zaprojektowana gitara, której forma wynika z funkcji. Lekkość, balans, wygoda gryfu, wieloskalowa podstrunnica, responsywny mostek i elastyczna elektronika składają się na instrument, który naprawdę zmienia sposób myślenia o komforcie gry. Nie każdy będzie chciał zrobić ten krok. Ale jeśli ktoś pozwoli sobie na kilka minut adaptacji, może odkryć, że wiele „normalnych” gitar nagle wydaje się mniej normalnych, niż sądził.

SPECYFIKACJA TECHNICZNA:

Kraj produkcji: Indonezja
Typ: sześciostrunowa, wieloskalowa gitara elektryczna bez główki
Korpus: jesion bagienny
Gryf: prażony klon ze wzmocnieniem tytanowym, profil EndurNeck
Podstrunnica: prażony klon oczkowy
Menzura: 25-25,5 cala
Siodełko / szerokość: neutralny próg ze stali nierdzewnej / 42 mm
Progi: 24 progi ze stali nierdzewnej
Osprzęt: sześciostrunowy, wieloskalowy mostek tremolo Arc TILT
Rozstaw strun na mostku: 52,5 mm
Elektronika: 2x humbucker Strandberg POWR:D by Fishman USA, master volume, master tone z funkcją push-pull, pięciopozycyjny przełącznik przetworników
Waga: 2,6 kg
Wersja leworęczna: nie
Wykończenia: Black Denim Burst, jak w testowanym egzemplarzu, oraz Sunset Coral Burst
Futerał/pokrowiec: gig bag Strandberg Standard




Wynik testu
Cena
12 333.00 zł