Sztuczna inteligencja zdążyła już wejść prawie wszędzie: do wyszukiwarek, telefonów, edytorów zdjęć, programów do pisania, a czasem nawet do miejsc, w których człowiek naprawdę marzyłby o odrobinie ciszy. Teraz coraz śmielej zagląda również do świata gitarowego. I jak zwykle w tym świecie pojawiają się dwa obozy. Jedni chcą natychmiast zapytać aplikację o brzmienie „jak późny Hetfield, ale po kawie z Davidem Gilmourem”, drudzy najchętniej przykryliby telefon szmatką i stroili wzmacniacz wyłącznie gałkami, tak jak przodkowie.