Słysząc słowa "lampowy wzmacniacz Fendera" niejeden młody gitarzysta dostaje wypieków na twarzy, i nic w tym dziwnego, wszak to kawał historii rock and rolla.
Miło jest czasem wrócić do muzycznych korzeni. Odsunąć w kąt ciężkie skrzynie spięte gąszczem kabli, usiąść wygodnie i naprawdę bez prądu zagrać na zwykłej gitarze akustycznej prostą piosenkę...