Queen

Bohemian Rhapsody (Soundtrack)

Gatunek: Rock i punk

Pozostałe recenzje wykonawcy Queen
Recenzje
Grzegorz Bryk
2018-12-10
Queen - Bohemian Rhapsody (Soundtrack) Queen - Bohemian Rhapsody (Soundtrack)
Nasza ocena:
8 /10

Queen to jeden z tych zespołów, których wielkim fanem bym się nigdy nie nazwał i dopiero gdy z głośników zaczyna sączyć się ich muzyka, uświadamiam sobie jak bardzo lubię to co stworzyli.

Kolejna okazja by posłuchać Queen nadarzyła się przy okazji wyczekiwanego i głośnego filmu "Bohemian Rhapsody", będącego w istocie fabularyzowaną biografią Freddiego Mercury'ego oraz jego świty. Co oczywiste, premierze kinowej towarzyszy wydawnictwo z muzyką do filmu, które tylko w pewnym sensie można nazwać składanką największych przebojów Queen. To zresztą nie nowość, że management brytyjskiej legendy stara się dać fanom coś więcej, niż tylko zlepek typu the best of... Tak było przecież chociażby przy okazji nie tak dawnego "Queen Forever" - płyty składającej się z mniej znanych numerów, jak również zupełnie premierowego materiału wyciągniętego z zamkniętej do tej pory szuflady z sesyjnymi odrzutami.

"Bohemian Rhapsody" to trochę inna bajka, wystarczy zerknąć na spis utworów, by zauważyć, że to autentyczne the best of…, czemu trudno się dziwić, wszak to soundtrack do biografii, a dzieje zespołu znaczą przede wszystkich jego największe dzieła. Zadbano przy tym, by te najwybitniejsze szlagiery były odpowiednio atrakcyjne zarówno dla laika, ale i wybrednego fana. Stąd pojawiły się tu nagrania takie jak "Radio Ga Ga", "Bohemian Rhapsody", "Hammer to Fall" czy "We Are the Champions" - doskonale znane klasyki, ale w nigdy wcześniej niepublikowanej wersji audio z koncertu Live Aid z Wembley w 1985 roku. Zamieszczono również koncertowe wersje z czasów hard rockowego Queen: "Keep Yourself Alive" ("Live at the Rainbow '74") i "Now I'm Here" (zagrane w 1975 roku w Hammersmith Odeon) czy zupełnie premierowe "Fat Bottomed Girls" wykonany w Paryżu w 1979 roku i "Love of My Life" z Rock in Rio 1985.

Oprócz tych "gorących towarów" dla fanów, krążek wypełniony jest oczywiście studyjnymi hiciorami: "Show Must Go On", "Under Pressure", "Who Want to Live Forever", "I Want to Break Free", "Another One Bites the Dust", "Crazy Little Thing Called Love", "Somebody to Love", "Killer Queen" czy tytułowy monument "Bohemian Rhapsody". Można powiedzieć, że dla każdego coś miłego, bo przekrój przez twórczość Queen jest rzeczywiście ogromny, a twórcy postanowili nie sięgać tylko i wyłącznie po ich popowe oblicze, ale również rockowe, a nawet hard rockowe.

I oczywiście, że soundtrack do filmu nie wyczerpuje tematu, to zresztą nie jego funkcja, w swojej istocie to nie składanka, a po prostu muzyka, która pojawiła się przy okazji kinowej premiery. Jeśli oceniać go w kategoriach ost, to tu odwala robotę zawodowo, a niepublikowany wcześniej materiał to wręcz ewenement na tego typu wydawnictwach nieskorych do eksperymentów. Właśnie dzięki tym smakołykom, mieszaniu studyjnych wykonów i koncertów, a wreszcie i samej muzyce, "Bohemian Rhapsody" słucha się fenomenalnie i godne jest polecenia zarówno fanom Queen, jak i słuchaczom dopiero sięgających po dźwięki legendarnej kapeli.