Zbliżając się do 60. urodzin wah-wah, wielu gitarzystów może przywitać wierne reedycje kultowych pedałów Voxa z entuzjazmem. Firma-matka Korg celebruje wprowadzenie w 1967 roku tego nieśmiertelnie popularnego „skręcacza tonu”, wypuszczając dwie wariacje na temat wahów z dwóch pierwszych lat – Real McCoy i V846 Vintage, testowane tutaj – oraz całkowicie chromowaną edycję limitowaną pierwszego z nich.
Historia autentycznego efektu wah-wah jest, delikatnie mówiąc, nietypowa. Pracując jako demonstrator sprzętu Vox w Los Angeles w 1966 roku, gitarzysta sesyjny Del Casher był zafascynowany dźwiękiem powstającym przy szybkim obracaniu interaktywnej regulacji mid w tranzystorowym wzmacniaczu Vox Super Beatle, zaprojektowanym przez inżyniera JMI-Vox Dicka Denneya i produkowanym przez Thomas Organ w Kalifornii. Casher poprosił inżyniera Thomasa Organ, Brada Plunketta, o odtworzenie układu w formie efektu – i tak narodził się wah-wah.
Choć Casher upierał się, że efekt przeznaczony jest dla gitarzystów, Vox–Thomas Organ początkowo sprzedawał go głównie dęciakom, jako sposób na imitowanie „wah” uzyskiwanego przy użyciu tłumika. Najwyraźniej nikt w firmie nie rozumiał, dlaczego gitarzysta chciałby, aby jego instrument brzmiał jak trąbka. Zakładano również, że dęciaki stanowią większą część rynku, ponieważ big band ma ich kilka, podczas gdy rockowe składy mają zwykle jednego lub dwóch gitarzystów (wygląda na to, że nikt nie zauważył, że big bandy należały już do przeszłości, a zespoły rockowe były wszechobecne). W rezultacie pierwszy Vox Wah wypuszczony w 1967 roku – reprezentowany tu przez Real McCoy – nosił nazwisko i zdjęcie trębacza Clyde’a McCoya i był dostrojony do takiego zastosowania. Casher jednak nie odpuścił i przekonał Voxa, by pozwolili mu nagrać demo prezentujące wykorzystanie wah-wah na gitarze. Udało się – a później w 1967 roku Vox wypuścił model V846, przevoicowany dla gitary i reprezentowany tu przez V846 Vintage.
Vox informuje, że odtworzenie wiernych reedycji rozpoczęto od zakupienia dwóch oryginalnych egzemplarzy z 1967 roku – Clyde McCoy i V846 – i skopiowania ich aż do pojedynczych komponentów. Przeanalizowano vintage’owe induktory „halo”, serce brzmienia każdego wah-wah, zmierzono potencjometry, by zapewnić wierną krzywą pracy, oraz zastosowano reprodukcje tranzystorów BC109, rezystorów z węglową warstwą i precyzyjnych kondensatorów. 3D-skany vintage’owych obudów posłużyły do dokładnego odtworzenia chassis. Dalszą wierność zapewniają epokowe fonty na spodzie każdego efektu oraz pudełka z hasłem firmy z lat 60.: „Vox: It’s what’s happening.”

Mimo to proces nie poszedł tak daleko, jak w przypadku modelu Vox V846HW hand-wired, który używał płytek montażowych zamiast PCB stosowanych w tych nowych modelach – choć i one są pełne ręcznie lutowanych elementów. Mimo wszystko imponującą prezentację uzupełnia miękki pokrowiec w stylu lat 60., a takie detale jak zasilanie wyłącznie bateryjne, brak true bypass i brak diody sygnalizacyjnej przywołują ciepłe „niedogodności” tamtej epoki.
VRM-1 REAL McCOY
Jak mówi Vox: „Real McCoy został dostrojony do ikonicznego, nosowego tonu oryginalnego modelu wah, z podkreślonym środkiem nadającym gitarze ciepły i melodyjny charakter.” Testowałem go z Fenderem Stratocasterem i Gibsonem ES-355 podłączonymi do comba 1x12 w stylu tweed Deluxe oraz głowy Friedman Small Box z paczką 2x12, a także z efektami Blackout Effectors Musket Fuzz i Roger Mayer Spitfire Fuzz wpiętymi po nim.
Generalnie Real McCoy potwierdził słowa Voxa, choć z większą subtelnością niż sugeruje to opis. „Nosowy” faktycznie może pasować do zakresu częstotliwości podkreślanych przez ten układ, ale w zależności od porównania z innymi wah-wah (a szczególnie z V846 Vintage w tym przypadku), powiedziałbym, że równie trafne mogą być określenia: „cieplejszy, bardziej gardłowy, łagodniejszy”. Dobrze radzi sobie z poskramianiem potencjalnej ostrości mostkowego singla Stratocastera, lepiej niż wiele innych wahów, i dostarcza okrąglejszą, nieco ciemniejszą wersję wokalno-samogłoskowego brzmienia, które – jak sądzę – wielu graczy polubi. Skok efektu jest stosunkowo krótki i szybki, jak w oryginałach, więc wydobycie tego „przeżuwającego”, samogłoskowego efektu wymaga precyzji stopy, ale układ dodaje też odrobiny własnego przesteru, który tworzy atrakcyjne tekstury nawet przy czystej grze.
Real McCoy świetnie współpracował także z fuzzem, a jeśli brakowało mu ekstremalnie ostrych pików wysokich tonów, jakie taka kombinacja daje z niektórymi wah-wah, to jego mięsisty, środkowy pomruk może być dla niektórych graczy nawet bardziej atrakcyjny.
SPECYFIKACJA TECHNICZNA:
Kontrola: pedał rocking
Dodatki: wejście i wyjście, zasilanie wyłącznie bateryjne 9 V
Wymiary: 25,4 x 10,16 x 8 cm
Produkcja: montaż w Wietnamie
V846 VINTAGE
Vox deklaruje, że „V846 Vintage jest dostrojony z asertywnym profilem tonalnym, z rozszerzonym zakresem częstotliwości i silnym naciskiem na wysokie tony.” Używany z tymi samymi gitarami, wzmacniaczami i fuzzami co jego odpowiednik powyżej, opis ten okazał się generalnie trafny. Zastrzeżenia są takie, że pikujące wysokie tony naprawdę definiują jego najbardziej rozpoznawalny charakter, natomiast „rozszerzony zakres częstotliwości” może nie być oczywisty, jeśli jesteś przyzwyczajony do szerszego zakresu współczesnych iteracji wah-wah – choć w porównaniu z bardziej środkowym Real McCoy jak najbardziej tu występuje. V846 od razu wybija się jaśniejszym i ostrzejszym top-endem, który przebija się przez miks niezwykle skutecznie. Nie da się pozostać niesłyszalnym z tym efektem. W czystym łańcuchu sygnału daje klasyczne disco-funkowe rytmy i błyszczącą, pikowaną psychodelię na żądanie. Po włączeniu fuzzów staje się to brzmienie na krawędzi żyletki – idealne do agresywnej solówki i sprężystych riffów na niskich strunach. A jeśli V846 Vintage nieco ustępuje pod względem wymiaru i gardłowego charakteru niektórym oryginałom, które miałem okazję ogrywać, nadal oferuje łatwy i przyjemny dostęp do brzmienia, które zapoczątkowało tysiące hitów.
SPECYFIKACJA TECHNICZNA:
Kontrola: pedał rocking
Dodatki: wejście i wyjście, zasilanie wyłącznie bateryjne 9 V
Wymiary: 25,4 x 10,16 x 8 cm
Produkcja: montaż w Wietnamie
WERDYKT
Obie reedycje Voxa to godne pochwały odwzorowania wahów, które pomogły zdefiniować jedno z najbardziej trwałych brzmień w gitarze elektrycznej. Choć nie są tanie jak na produkcję offshore, są bardziej przystępne i prawdopodobnie trwalsze niż oryginały. Dodatkowe punkty należą się także za vintage’owe obudowy. Jeśli chodzi o brak true bypass, zauważyłem lekkie zaokrąglenie wysokich tonów i odrobinę ocieplenia sygnału ogólnie, choć nie wpłynęło to dramatycznie na brzmienie w bypassie. Co do wierności brzmienia, pojedyncze elementy reprodukcyjne nie zawsze idealnie odwzorowują specyfikację, działanie czy brzmienie oryginałów, a nawet vintage’owe kostki różnią się ze względu na wiek, dryf komponentów itd. Bez względu na to, jak blisko są oryginałów, brzmią bardzo dobrze i dostarczają twórczy kontakt z brzmieniem dawnych lat.