TRAVELER GUITAR Speedster Hot Rod V2

Rodzaj sprzętu: Gitara elektryczna

Pozostałe testy marki TRAVELER GUITAR
Testy
Marcin Komorowski
2018-11-09
TRAVELER GUITAR - Speedster Hot Rod V2

Geneza podróżnych gitar Traveler sięga 1992 r., kiedy Leon Cox zbudował pierwszy tego typu instrument w garażu swojego domu w Redlands w Kalifornii. Jego żona była pielęgniarką, stąd podczas pierwszych eksperymentów pojawił się pomysł, by do odsłuchu zastosować stetoskop.

Pomysł ten jednak nie sprawdził się, a zamiast aparatu medycznego gitary Traveler mają tradycyjne przetworniki i wzmacniacze słuchawkowe.

BUDOWA

Speedster Hot Rod z menzurą znaną z gitar typu Les Paul, czyli wynoszącą 24 i ¾ cala, co stanowi rozmiar 639 mm jest aż o 28% krótsza od tradycyjnego instrumentu – gitara ma zaledwie 71 cm długości i 19 cm szerokości (ze zdjętą podstawką pod przedramię). Przy tym jest o połowę lżejsza i mieści się w pokrowcu o wymiarach 76 × 24 × 12 cm z dwoma uchwytami, paskiem na ramię i dwiema kieszeniami bocznymi. Gryf i szczątkowy korpus wykonano z wschodnioamerykańskiego klonu, razem z przykręcaną częścią stanowiącą podparcie przedramienia tworzą składany instrument o konstrukcji neck-thru wykończony błyszczącym lakierem w kolorze czerwonego wina z dwoma srebrnymi paskami w prawej, również zamontowanej na śruby, ale nie demontowalnej części.

Podstrunnica z czarnego orzecha mieści 22 progi w rozmiarze medium oznaczone tradycyjnymi kropkami. Zamiast główki, za siodełkiem jest specjalny zaczep strun, które za mostkiem zamontowanym na dwóch śrubach są zawinięte na bloczkach i zaczepione na kluczach zamontowanych na przykręconych do korpusu modułach tak, że dostęp do motylków jest od przodu. Z tyłu, w miejscu gdzie zwykle jest stopka gryfu, znajdujemy kołek do paska, poniżej strun plastikową komorę dwóch baterii AAA zasilającej przedwzmacniacz ukryty pod sąsiednią czarną płytką, nad którą umieszczono tabliczkę z logotypem marki, nazwą modelu i numerem seryjnym.

Gitarę wyposażono w jeden humbucker o rozmiarach singla z nabiegunnikami ostrzowymi, zamontowany skośnie blisko mostka na niewielkiej płytce przykręconej do korpusu. W boku na zagiętym plastikowym uchwycie mieści się gniazdo wyjściowe jack, umożliwiające podłączenie gitary do wzmacniacza. Dwa sąsiednie gniazda TRS w rozmiarze 1/8 cala to wyjście słuchawkowe oraz wejście aux do podłączenia odtwarzacza z podkładami czy metronomu. Metalowe gałki kryją potencjometr głośności oraz czteropozycyjny przełącznik brzmień typu „push-push”, uruchamiający jedną z opcji barwy: CLEAN, BOOST, OVERDRIVE, DISTORTION. Przełącznikiem z dźwignią można odłączyć jedną cewkę przetwornika. Instrument jest fabrycznie wyposażany w struny D’Addario EXL110 (10-46).

WRAŻENIA

Instrument zaskakuje niewielkimi gabarytami jeszcze przed wyjęciem go z pokrowca. Jest do tego stopnia „poręczny”, że bez problemu można wyobrazić sobie wejście z nim na pokład samolotu nawet najbardziej restrykcyjnych linii lotniczych. W każdym razie jako instrument podróżny z pewnością nie będzie kłopotliwy. Po wyciągnięciu z pokrowca pozostaje założyć oparcie pod prawą rękę, ukryte w kieszeni pokrowca, które oszuka nasze ciało, że gitara ma pełny korpus i jesteśmy gotowi do grania. Tę dodatkową część możemy, ale nie musimy zamontować. Tak czy inaczej, cały proces to przykręcenie palcami jednej śrubki, co trwa kilka sekund. Bez tej „podpórki” gitara jest jeszcze mniejsza, więc może to być jakaś opcja jeśli będziemy się musieli zmieścić tam, gdzie jakikolwiek większy gabaryt ograniczałby nasze ruchy. Hmm… łódź podwodna? Nic tu z żadnej strony nie wystaje, więc nawet tam Traveler zdałby egzamin.

Manualnie gra się na takiej konstrukcji zaskakująco dobrze i po chwili zapomina się o tym, że gitara nie ma korpusu. Oczywiście lepiej zawiesić ją na pasku, ale chwilę pograłem bez niego, po prostu opierając instrument na nodze i jest naprawdę wygodnie. Gryf ma profil zaokrąglonego „C”, jest bardzo ładnie wykończony lakierem na całej długości i daje same pozytywne odczucia. Założone tu struny 10-46 wydają się nieco twarde – to zapewne cecha tej konstrukcji – a piszę to jako ktoś grający na co dzień na komplecie 11-50. Być może trzeba by było je nieco obniżyć i ustawić, czyli zrobić to co powinno się robić z każdym świeżo kupionym instrumentem.

Gitara ma jeden przetwornik z rozłączanymi cewkami – to rozłączanie się naprawdę przydaje, dodając na czystej barwie namiastkę plastyczności prawdziwego singla. Ale brzmienie pełnego humbuckera także jest muzykalne, nie kopie zanadto środkiem i przy odrobinie zabawy potencjometrami VOLUME/TONE da się ustawić barwę, na której (zaryzykuję to stwierdzenie) dałoby się grać nie tylko „podróżnie”, ale także na scenie. Gałka TONE ma ukryty „bajer” czyli dodatkowe barwy. Przełącza się je jednokierunkowo, naciskając potencjometr jak guzik, co jest na swój sposób wadą, bo aby wrócić powiedzmy z barwy BOOST do CLEAN, trzeba się „przeklikać” przez OVERDRIVE i DISTORTION. To co mnie zaskoczyło to fakt, że barwy przesterowane grają ładniej na słuchawkach niż na wzmacniaczu. Na piecu lampowym znacznie lepiej grało mi się na barwie CLEAN, ewentualnie na BOOST przy rozłączonej cewce. Wtedy można używać albo przesteru ze wzmacniacza, albo dopałki w kostce, co daje znacznie lepsze rezultaty.

PODSUMOWANIE

Traveler zaskakuje kilkoma rzeczami. Wspomniane niewielkie gabaryty – gitarka zmieści się nie tylko do prawie każdej walizki, czy torby (co pozwoli zabrać ją na urlop nawet samolotem), ale zachęca do zabierania jej ze sobą wszędzie tam gdzie z domu się wybieramy – do auta, do pracy, na uczelnię, do kolegi. Może gdzieś będzie szansa poćwiczyć, nauczyć się nowego kawałka z nut – z pewnością Traveler może stać się takim nieodłącznym kompanem. Drugie zaskoczenie to przyjazna ergonomia – po chwili „wgrania się” w ten instrument zapominamy, że jest to „coś innego”, czyli bawimy się, a to jest najważniejsze. Ale Traveler zaskakuje także naprawdę dobrą barwą podstawową (co prawda ograniczoną do humbuckera pod mostkiem), dzięki czemu nie jest to wyłącznie podróżny gadżet, ale właściwie pełnoprawny instrument. Dodatkowe pokładowe barwy potraktowałbym jako ciekawostkę, ale są – można je kreatywnie wykorzystać, choć nie sądzę aby w przypadku instrumentu podróżnego akurat to miało największe znaczenie. Tak czy inaczej Traveler jest na tyle fajny, że chyba zostanie u mnie w domu na dłużej. Koniecznie sprawdźcie go w waszym ulubionym sklepie muzycznym.

 

Korpus: klon amerykański
Gryf: klon amerykański
Podstrunnica: czarny orzech
Menzura: 24 3/4” = 629 mm
Progi: 22 medium
Mostek: stały
Klucze: olejowe
Układ elektryczny: Dual-Rail Humbucker, VOLUME, przełącznik TONE, aktywna elektronika: AUX IN 1/8”, HEADPHONES OUT 1/8” × 2
Wykończenie: Wine Red Gloss
Pokrowiec w komplecie
Wynik testu
Wykonanie:
5.5
Brzmienie:
4.5
Jakość / Cena:
5
Wygoda:
4.5
Cena
2 419.00 zł
Artykuł pochodzi z
Nowe wydanie MagazynGitarzysta
Magazyn Gitarzysta
wrzesień 2018
Kup teraz