GIBSON Flying V 2017 T

Rodzaj sprzętu: Gitara elektryczna

Pozostałe testy marki GIBSON
Testy
Sławomir Sobczak
2017-11-08

Wśród nowych instrumentów Gibsona uwagę zwraca między innymi odświeżony model Flying V. Podobnie jak w zeszłym roku, także i teraz możemy wybierać pomiędzy rozwiązaniami skierowanymi do tradycjonalistów oraz miłośników nowocześniejszych rozwiązań konstrukcyjnych.

Historia Gibsona Flying V sięga roku 1958, kiedy to wprowadzono na rynek niezwykle odważną pod względem wzorniczym (jak na tamte czasy) linię instrumentów o roboczej nazwie Korina, do której należały także modele Explorer, Moderne i Futura. W historii gitary elektrycznej było to wydarzenie wyjątkowe ze względu na nowatorski charakter każdej z tych konstrukcji. Nie wdając się zbytnio w szczegóły, wspomnę tylko, że w zasadzie jedynie dwie konstrukcje zdobyły popularność: Explorer i Flying V. Drugi z tych instrumentów charakteryzował się ostrym, zdecydowanym kształtem korpusu o wyglądzie nawiązującym do litery "V".

Z nazwy Korina nie zostało już wiele, ponieważ oryginalnie była ona związana z gatunkiem drewna wykorzystywanego do produkcji nowej linii instrumentów (korina, czyli limba afrykańska). Wykorzystanie tego konkretnego drewna miało swoje praktyczne uzasadnienie, ponieważ charakteryzowało się ono niewielką masą przy dobrych, porównywalnych do mahoniu właściwościach akustycznych. Niska waga miała duże znaczenie szczególnie w przypadku dużych rozmiarów Explorera.

Gibson Flying V to gitara kojarzona z wieloma znanymi gitarzystami, wśród których znajdziemy takie nazwiska, jak: James Hetfield (Metallica), Albert King, Billy Gibbons (ZZ Top), Michael Schenker (Scorpions, UFO), Wolf Hoffmann (Accept) czy Johnny Winter. Jakby tego było mało, to warto wspomnieć, że po "strzałkę" sięgał nawet sam Jimi Hendrix.

BUDOWA


W tym roku Gibson również dokonał wyraźnego podziału swoich produktów na dwie grupy: Traditional oraz High Performance. Instrumenty z pierwszej grupy posiadają oznaczenie T, natomiast z drugiej są oferowane z dopiskiem HP. Jak łatwo się domyślić, testowany Flying V pochodzi z serii Traditional. Pragnę tu zaznaczyć, iż ja także zaliczam się do miłośników tej konstrukcji i z tego powodu uważam, że jakiekolwiek zmiany (wygodniejszy gryf czy mocniejsze przetworniki) nie są w jej przypadku konieczne, a nawet wręcz niewskazane. Moim zdaniem gitarzyści poszukujący ducha rozwiązań konstrukcyjnych z początkowego okresu istnienia gitary elektrycznej powinni zainteresować się linią T, ponieważ można w niej znaleźć całą gamę klasyków Gibsona, w tym także basy.

Dla miłośników bardziej współczesnych rozwiązań pozostaje seria HP, w której na porządku dziennym są takie rozwiązania konstrukcyjne, jak G-Force (system automatycznego strojenia), szerokie gryfy zwiększające wygodę gry, siodełka o dużym zakresie regulacji czy nawet przetworniki z wewnętrznym przełącznikiem pozwalającym ustawić nietypowe konfiguracje połączeń cewek.

Zarówno korpus, jak i gryf gitary wykonano z mahoniu. Gryf wklejono w korpus i wyprofilowano w sposób, który nawet w dzisiejszych czasach pozwala na w miarę swobodny dostęp do wysokich pozycji. Profil gryfu to Flying V Slim Taper o smukłym kształcie dającym duże pole do popisu gitarzystom ceniącym sobie wygodne gryfy. Gitarę wykończono w kolorze czarnym na wysoki połysk. Warstwa lakieru została nałożona zarówno na korpus, jak i na spodnią część gryfu.

Podstrunnica została wykonana z granadillo - drewna mniej u nas popularnego, a zasługującego na uwagę za sprawą swoich doskonałych walorów akustycznych i mechanicznych. Jest to gatunek pod wieloma względami podobny do palisandru, przez co bywa błędnie traktowany jako jedna z jego odmian. W rzeczywistości drewno granadillo jest twardsze i ma większą gęstość niż palisander. Ze względu na swoje mocne, dźwięczne brzmienie jest wykorzystywane do produkcji sztabek stosowanych w marimbach. Podstrunnica posiada radius o wartości 12 cali (305 mm), a jej powierzchnię zdobią okrągłe markery pozycji wykonane z akrylu. Całość uzupełniają 22 progi, których wykończenie nie budzi zastrzeżeń.

Menzura instrumentu to typowe dla Gibsona 24,75 cala. Na główce o typowej dla gitary Flying V kształcie umieszczono sześć chromowanych kluczy Grover o przełożeniu 14:1, które pracują z dobrze wyczuwalnym oporem. Klucze są rozmieszczone w układzie 3+3. Jeśli chodzi o osprzęt, to mamy tu jeszcze mostek typu Tune-o-matic ze strunociągiem. Obydwa te elementy wykonano z aluminium. Na białej płytce ochronnej z tworzywa sztucznego znajdziemy trzy potencjometry (dwa VOLUME dla każdego przetwornika i jeden zbiorczy MASTER TONE), 3-pozycyjny przełącznik pickupów oraz gniazdo wyjściowe. Układ elektryczny uzupełniają dwa humbuckery Dirty Fingers o wysokim jak na gitarę z serii T poziomie sygnału.

Nie sposób przejść obojętnie obok wyposażenia prezentowanego instrumentu, bowiem jest on dostarczany w wyjątkowo solidnym i eleganckim futerale wyłożonym jasnym futerkiem. Otwierając futerał, można poczuć, że Gibson zadbał o odpowiednie wrażenia estetyczne także w kwestii dodatków. We wnętrzu znajduje się zakryta klapką komora, w której umieszczono pasek do gitary, specjalny zestaw kluczy do regulacji gitary typu multitool z logo producenta, a także drobiazg uwielbiany przez koneserów, a mianowicie dokument potwierdzający autentyczność instrumentu, na którym znajduje się m.in. numer seryjny, data pakowania, podpisy osób odpowiedzialnych za kontrolę jakości itd. Oczywiście wszystko to napisane pismem odręcznym. W dobie automatyzacji produkcji takie drobiazgi mają coraz większe znaczenie i są doceniane przez klientów. Przyznam, że cały pakiet, w jakim dostarczany jest nowy Gibson Flying V, zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Wyposażenie to jest nowością w ofercie firmy na rok 2017.

WRAŻENIA I BRZMIENIE


Bez podłączenia do wzmacniacza gitara odzywa się mocnym, ciepłym i przyjemnym w odbiorze dźwiękiem z dużą zawartością basu. Wybrzmiewanie jest długie i wyrównane, a gitara ładnie rezonuje, szczególnie przy grze w niskich rejestrach. Podłączenie do wzmacniacza pokazuje, że domeną instrumentu są niskie tony. Ich ciepło pozwala na swobodną grę akordową i tworzenie bogatego, mocnego akompaniamentu. Brzmieniowo gitara wyraźnie oscyluje wokół stylistyki vintage, dając nieco wycofaną górę pasma i plastyczny środek. Załączenie przesteru skutkuje pojawieniem się przyjemnego w odbiorze, przybrudzonego dźwięku nadającego się zarówno do gry solowej, jak i rytmicznej. Przetwornik przy mostku daje ostre brzmienie o dużej zawartości harmonicznych, w którym dominuje ciepły i pełny dół pasma wspomagany sprężystym, dynamicznym środkiem.

Gitara świetnie sprawdza się także przy załączeniu pickupu gryfowego, przy którym idealnie sprawdzają się miękkie, śpiewne solówki. Szczególnie dobrze brzmią współbrzmienia, przybrudzone frazy grane przy mocnym ataku i wszelkie klasyczne riffy. Potencjometr VOLUME przetwornika przy mostku pozwala na płynne wyczyszczenie gainu, co daje duże możliwości w zakresie kreowania brzmienia bez udziału przesteru w kostce czy wzmacniaczu. W przypadku pickupu gryfowego jest nieco gorzej, jednak również tu da się okiełznać tę gałkę. Pod względem wygody gry nie można mieć zastrzeżeń, ponieważ gryf Slim Taper ma optymalnie dobrany kształt gwarantujący komfortową grę w każdej pozycji.

Grając na tak wyrazistej gitarze jak testowana "strzałka", trudno nie zagrać klasycznych riffów z lat 80. jednoznacznie kojarzących się z tym instrumentem. Wystarczyło, że odpaliłem typowy, niezbyt mocny distortion i zagrałem kilka motywów z "Kill’Em All" Metalliki oraz hipnotyczny riff z "Princess Of The Dawn" Acceptu, abym przeniósł się w okres, kiedy kształtował się metal. Ta gitara idealnie wpasowuje się w heavymetalową stylistykę, dlatego odtworzenie klasycznych brzmień z lat 80. nie wymaga żadnych dodatkowych zabiegów. Na drugim końcu skali są oczywiście tacy herosi, jak Albert King. Chociaż pochodził on z odległych w stosunku do metalu obszarów muzycznych, to również i jemu przypadł do gustu futurystyczny (jak na owe czasy, w których gitara dopiero debiutowała) kształt Flying V.

PODSUMOWANIE


Nowy Gibson Flying V to bardzo udana gitara. Mimo że producent o takim dorobku jak Gibson nie musi już niczego udowadniać, to jednak cieszy nieustanna dbałość o szczegóły i staranność, z jaką podchodzi on do produkcji nowych instrumentów. Gitarze nie można nic zarzucić - jest solidnie wykonana, oferuje dobre brzmienie, optymalną w tej klasie instrumentów wygodę gry i solidny zestaw dodatków, z których zdecydowanie wyróżnia się futerał. Miłośnicy klasycznego piękna korpusu typu Flying V oraz brzmienia, które na stałe zapisało się na kartach historii muzyki, nie powinni czuć się zawiedzeni. W dobie wszelkich wynalazków, które pojawiają się na rynku i nie robią już na nikim większego wrażenia, warto wyobrazić sobie, jakiego szoku musieli doznać gitarzyści w latach 50., widząc tak wyprzedzające swoje czasy konstrukcje jak Flying V czy Explorer. Miłośnicy tych wyjątkowych gitar z pewnością docenią jakość wykonania i brzmienie we współczesnej wersji.

 

konstrukcja: set-in
korpus: mahoń
gryf: klon (jednoczęściowy)
progi: 22
profil gryfu: Flying V Slim Taper
podstrunnica: granadillo
skala: 24,75" (628 mm)
promień podstrunnicy: 12" (305 mm)
siodełko: Tektoid
znaczniki pozycji: akrylowe
układ elektryczny: 2x humbuckery Dirty Fingers, potencjometry 2x VOLUME i 1x MASTER TONE
mostek: Tune-o-matic, chromowany
zaczepy paska: aluminium
klucze: Grover, chromowane, o przełożeniu 14:1
wykończenie: EB (czarny lakier o wysokim połysku)
wyposażenie: futerał

 

Wynik testu
Wykonanie:
6
Brzmienie:
5.5
Jakość / Cena:
6
Wygoda:
5.5
Cena
5 099.00 zł
Dystrybutor
Artykuł pochodzi z
Magazyn Gitarzysta
wrzesień 2017
Kup teraz