Wywiady
Marcus King: Guitar Rig

As bluesa z Karoliny Południowej zaprasza nas do swego sprzętowego arsenału…

2019-04-02

Zanim przejdziemy do sprzętu, Marcus mówi nam co jego zdaniem powinno być priorytetem dla każdego gitarzysty: ‘feeling’. To coś, o czym pomimo dość młodego wieku wie naprawdę dużo.

„Jeśli chodzi o wybór nut, wszystko opiera się na twoim podejściu do nich.” – wyjaśnia – „To jest to o czym mówił Miles Davis: ‘Nuta to jest 20%. Pozostałe 80% to skurczybyk ją grający.’ Zgadzam się z tym całym sercem. Włóż swoje serce i duszę w tę muzykę, za pomocą wibrata, ataku, szurania, podciągania, czy czegokolwiek co w danej chwili poczujesz.”

„Czasami zdarza mi się zagrać szybko, najbardziej lubię gitarzystów takich jak Leslie West, Duane Allman czy Derek Trucks, który czerpie garściami z Dalekiego Wschodu. Studiował z Alim Akbarem Khanem w San Francisco, od którego nauczył się wielu przydatnych rzeczy. Płynność Dereka w grze rurką jest wprost niesamowita. Z kolei Steely Dan/ Donald Fagen to moja główna inspiracja jeśli chodzi o akordy. Lubię zagrać 7#9 bez tercji – pozornie sugerujesz słuchaczowi akord molowy, ale cały trick polega na niedopowiedzeniu. Wówczas solista ma więcej możliwości, może za pomocą odpowiednich nut zrealizować oba te tryby: durowy i molowy.”

GITARY

GIBSON ES-345

„Zacząłem grać na gitarze mojego dziadka – był to Gibson 345 z 1962 roku. Przyzwyczaiłem się do tego instrumentu. Jakieś trzy lata temu spotkałem się z ludźmi z Gibsona, którzy zapytali mnie, czy nie potrzebuję czegoś do grania koncertów. Szczerze mówiąc zmęczyło mnie jeżdżenie z tym 345, bo boję się o tę gitarę tak bardzo, że nie rozstaję się z nią nawet w toalecie. Jeśli gdziekolwiek jadę, przewożę ją w ciężkim futerale, aby była bezpieczna. Chciałem więc mieć coś o mniejszej wartości nie tylko materialnej, ale głównie sentymentalnej.

Gibson dał mi właśnie ten instrument, oparty na sygnaturze Rusty’ego Andersona, który jest gitarzystą Paula McCartneya – przetworniki, binding gryfu, kolor… Jim Lillard z oddziału Gibsona w Memphis zrobił to wiosło specjalnie dla mnie, dodając smaczek wizualny w postaci ‘płomienistego’ topu. Przystawki są zbliżone do starych P.A.F., ale z nieco ostrzejszym atakiem. Notabene jestem zachwycony, więc teraz pracujemy nad moją własną sygnaturą, która ukaże się prawdopodobnie w tym roku.”

„Oczywiście nadal mam instrument mojego dziadka – bezpieczny w domu. Tamta gitara ma dość nietypowy mostek. Nie znajdziesz takiego w żadnym innym 345. To coś co można było zobaczyć u Siostry Rosetty Tharpe – system tremolo obsługiwany małym palcem. Jest też plakietka przytwierdzona do gitary w niewłaściwy sposób, więc egzemplarz jest wyjątkowy.”

1965 FENDER TELECASTER

„To rocznik 1965, który zdobyłem będąc w tej trasie. Używam go w „8am” i „Where I’m Headed”, czyli kawałkach nagranych pierwotnie na gitarze Esquire. Gram na nim także w „Homesick”, żeby uzyskać ten charakterystyczny, dzwoniący dźwięk. Genialne wiosło. Byłem akurat we Frankfurcie, w Niemczech, gdzie natknąłem się na sklep GuitarPoint. Ludzie tam pracujący byli niezwykle mili, a przede wszystkim wykazali zrozumienie dla mojej dalekiej od doskonałości sytuacji finansowej. Właściciel Detlef Alder wymyślił zasady, na których mogłem tego Telecastera zdobyć, co mnie naprawdę uszczęśliwiło.

Ta gitara po prostu przemówiła do mnie, opowiadając mi swoją historię. Od razu wiedziałem, że muszę ją mieć, tym bardziej, że takie blond Telecastery z połowy lat 60. podobały mi się wizualnie od zawsze. Grywałem już na starych instrumentach ‘vintage’, niektórych bardzo drogich, które jednak nie miały w sobie tego czegoś. Ja szukam w gitarze ‘mojo’, które jest zaklętą w kawałku drewna historią wszystkich ludzi, którzy grali na niej przede mną.”

WZMACNIACZE

FENDER SUPER REVERB

„Lubię kiedy moje brzmienie jest ciepłe a jednocześnie przebija się przez miks. Super Reverb jest najwierniejszym odzwierciedleniem tego jak brzmi gitara – wiernie wzmacnia dany instrument. Jest tu nieco więcej kompresji niż w Twinie, co pomaga gitarze otworzyć się i przemówić.”

„Ten egzemplarz także znalazłem podczas tej trasy – w Paryżu. Pierwotnie miałem zagrać na Twinie, ale nagle poczułem, że nie będzie to idealne rozwiązanie. Te piece świetnie sprawdzają się podczas cichego grania, ale tam gdzie byliśmy – w pięknym teatrze – trzeba było użyć czegoś innego. Zadzwoniłem więc do najbliższego sklepu muzycznego pytając czy nie stoi u nich jakiś ‘Super’. Szczęśliwie udało mi się poukładać te puzzle i teraz jeździ ze mną ten Fender Super Reverb.”

ORANGE ROCKERVERB 50 MKII

„Używam obydwu wzmacniaczy w stereo – Orange po lewej, a Fender po prawej stronie. Uwielbiam tę markę, tak samo jak mój basista, ale ja używam Orange głównie w Europie. W Stanach korzystam z butikowej marki o nazwie Homestead, który jest połączeniem Fendera i Marshalla. Super Reverb ma pogłos, a ten drugi wzmacniacz nie ma, ale zagrane razem brzmią znakomicie. To jest coś czego nauczył mnie Jimmy Herring. Orange gra niższym pasmem, a Fender wyższym, dzięki czemu połączenie tych dwóch pasm daje bogatsze brzmienie. Jeśli chodzi o lampy, to lubię 6L6.”

PLEXIGLASS

„Na koncertach używam przesłony z pleksiglasu stojącej przed wzmacniaczem. Dzięki temu do mikrofonu nie dociera tyle hałasu ze sceny, a ja mogę głośniej rozkręcić wzmacniacz, nie wkurzając akustyka. Sposób ustawienia wzmacniacza dostosowuję w zależności od miejsca, w którym gramy. Zwykle we wzmacniaczu Super mocno skręcam gałkę BASS, a MIDDLE i TREBLE rozkręcam dość wysoko. Pogłos rozkręcam na ‘4’. Gałki INTENSITY i SPEED trzymam skręcone na zero, bo nie korzystam z tremolo. W Orange GAIN rozkręcam na godzinę 11, odpalając VOLUME dość mocno, żeby uzyskać to brudne brzmienie a’la Nashville.”

PEDALBOARD

JIM DUNLOP GCB95 ORIGINAL CRY BABY

„Oryginalne Cry Baby sprawdza się doskonale. Zawsze podobał mi się sposób, w jaki używali wah muzycy tacy jak Johnny Winter, Frank Zappa, Jimi Hendrix czy Eric Clapton. Nie da się przeskoczyć tych kolesi. Piękne w wah jest to, że za pomocą tego efektu można podkręcić emocjonalnie muzykę. Choć cenię sobie także bardziej funkowe zastosowania.”

ERNIE BALL VOLUME PEDAL

„Pedału VOLUME używam wyłącznie do wyciszania całego łańcucha sprzętowego. Jest albo całkiem otworzony, albo zupełnie zamknięty. Okazjonalnie tylko wykorzystuję go zgodnie z przeznaczeniem, czyli po to aby mieć maksymalny GAIN, ale lekko wyciszony sygnał. Do zabawy z głośnością używam raczej gałki VOLUME w gitarze. To najlepszy sposób na oczyszczenie brzmienia z przesteru.”

FENDER MIRROR IMAGE DELAY

„Zadzwoniłem do znajomego, który pracuje w oddziale Fendera w Nashville, żeby posiedzieć sobie z nim w sali ekspozycyjnej. Mają tam wszystkie efekty, nawet te które są zaprojektowane ale nie weszły jeszcze do produkcji seryjnej. Dał mi po sztuce każdego modelu. W studio używałem delaya Fulltone Tape Echo, bo chciałem uzyskać bardziej zniekształcony efekt vintage. Ale ta kostka Fendera brzmi bardzo podobnie, więc korzystam z niej w trasie. Delay jest w pętli każdego ze wzmacniaczy. Dodaję go do Telecastera, grając kawałki takie jak ‘Homesick’ czy ‘Where I’m Headed’.”

IBANEZ TUBE SCREAMER

„Mój Tube Screamer jest włączony niemalże non-stop. Efekt wyłączony jest jedynie w tych kawałkach, w których gram na Telecasterze. Używam go bardziej jako regulatora MASTER VOLUME – w sensie ogranicznika mocy – dzięki czemu mogę mocniej rozkręcić wzmacniacz Fender Super Reverb. Tubescreamer był podstawą w brzmieniu Steviego Raya Vaughana, który był i jest moją wielką inspiracją.”

ANALOG MAN BEANO BOOST

„Ten efekt dostałem od kumpla: Dana Auerbacha z Black Keys. Korzystam z niego dość oszczędnie, chociaż jest naprawdę skuteczny i potrafi wycisnąć ostatnie soki z każdego brzmienia. Jest to dla mnie taki „przycisk zagłady – kiedy chcę pójść na całość i strząsnąć jabłka z wszystkich drzew, bawiąc się przy tym sprzężeniami zwrotnymi, odpalam Beano.”

FULLTONE CUSTOM SHOP MINI DEJAVIBE

„Zawsze lubiłem brzmienie tego efektu… Kiedyś myślałem, że nigdy nie dorobię się solidnego, rozbudowanego pedalboardu. Pewnego razu grałem trasę z Chrisem Robinsonem, w naszym zespole As The Crow Flies grającym covery The Black Crowes. Do tego potrzebne były różne barwy i tak powstał ten zestaw. Początkowo grałem na tym Dejavibe w kawałku ‘Halfway To Everywhere’ wspomnianego zespołu. Ale brzmienie podobało mi się na tyle, że użyłem go także na swojej kolejnej płycie. Obecnie włączam go spontanicznie w różnych miejscach programu.”

Powiązane artykuły