Sonny Landreth
Wywiady
Sonny Landreth

Mistrz gry slidem opowiada o swoich młodzieńczych latach, wymarzonych gitarach i torturach, którym poddawał swojego psa…

2018-08-30

MOJE PIERWSZE SZEŚĆ STRUN

Moja przygoda z gitarą zaczęła się od dużego modelu Kay Acoustic. Praktycznie nie dało się na niej grać ale przynajmniej nadrabiała okazałym wyglądem. Zauważyłem ją w jednym z lokalnych sklepów muzycznych i rodzice kupili mi ją na 13 urodziny. Jak na dzisiejsze standardy, byłem już strasznie stary! Szybko wymieniłem ją na inny instrument i tak zaczęły się długie lata „przesiadek” na kolejne gitary. Pamiętam, że w moje ręce szybko trafił mały Gibson Classical i dopiero wtedy zaczęło się prawdziwe granie. Natomiast moim pierwszym elektrykiem był Epiphone Olympic Double. Bardzo żałuję, że nie mam już tych instrumentów, bo to były prawdziwe unikaty. Niestety, z racji na sytuację finansową, w czasach młodości nie mogłem sobie pozwolić na więcej niż jedną gitarę na raz.

TA JEDYNA…

Gibson ES-345 TDC był gitarą, na którą najbardziej chorowałem w młodości. Udało mi się znaleźć pracę w sklepie muzycznym dzięki czemu mogłem obcować na co dzień z wieloma instrumentami. Nie da się ukryć, że bardzo pozytywnie wpłynęło to na mój muzyczny rozwój. Sklep, w którym pracowałem, miał specjalne gitarowe pomieszczenie, w którym sprzedawaliśmy Gibsony. Niestety, długo nie nacieszyłem się moim wymarzonym modelem, bo ktoś szybko go wykupił. Wtedy podjąłem szaloną decyzję. Mimo że nie miałem pieniędzy, zamówiłem sobie Gibsona ES345 TDC. Stwierdziłem, że jeśli będzie trzeba, do końca życia będę pracował w sklepie muzycznym i w końcu ją spłacę. Niestety, znowu miałem pecha. Gibson przechodził wtedy trudny okres i nigdy nie doczekałem się mojego własnego egzemplarza. Może najwyższa pora żebym po latach spełnił swoje marzenie z czasów młodości? Muszę to przemyśleć…

 

PRAKTYKA CZYNI MISTRZA

Mój Boże, kiedy pomyślę o moich początkach gry slidem... Szło mi naprawdę kiepsko! Nie wiem kto ucierpiał na tym najbardziej: ja, moja rodzina czy biedny pies. Po tym jak przestawał szczekać poznawałem, że robię postępy! Problem gry ze slidem polega na tym, że wymaga to zupełnie innego podejścia niż w przypadku tradycyjnych technik. Cała sztuka polega na odpowiedniej kontroli wysokości dźwięków. Byłem przeszczęśliwy kiedy w końcu poczułem, że zaczyna mi to wychodzić coraz lepiej. Jestem zaszczycony kiedy ludzie mówią mi, że uwielbiają to co robię ze slidem. Wciąż pamiętam jak surrealistycznie czułem się gdy pochwalił mnie sam Eric Clapton, jeden z moich największych, gitarowych bohaterów. Po latach ćwiczeń, w końcu nadchodzi ten moment kiedy człowiek zaczyna myśleć, że faktycznie coś wychodzi mu naprawdę dobrze.

WYMARZONY NAUCZYCIEL

Wiele bym oddał, żeby choć przez chwilę pograć z Wesem Montgomery. To mój największy idol z czasów młodości. W mojej rodzinnej okolicy mieszkał jazzman, który był jego kumplem. Czasami chodziłem po szkole do jego sklepu. Miałem wówczas okazję posłuchać jego rozmów telefonicznych z Wesem. Niestety, nigdy nie dotarłem do niego bliżej.

WYSTĘPY NA ŻYWO

Dobry gitarzysta po prostu wychodzi na scenę i robi to co do niego należy. Tony sprzętu o niczym nie świadczą. Występy na żywo to najlepszy sposób, żeby nauczyć się grać na gitarze. To nieustanne sprawdzanie się w nieprzewidzianych sytuacjach. Zanim nagraliśmy album koncertowy wyruszyliśmy w kilkutygodniową trasę. To był najlepszy sposób, żeby przygotować się do nagrań. Muzyk musi być gotowy zarówno na spontaniczne jak i planowane występy. To właśnie wtedy, spod jego palców wychodzą najlepsze rzeczy!

MAGIA GITARY

Do dziś pamiętam słowa Erica Johnsona, które padły podczas jednego z wywiadów. Jeśli potrafisz przetrwać w branży muzycznej razem ze wszystkimi wzlotami i upadkami, a także pesymizmem, który nieustannie próbuje zakraść się do naszego życia i wciąż towarzyszy ci to magiczne i ekscytujące uczucie, którego doświadczyłeś podczas swojego pierwszego kontaktu z gitarą, na pewno sobie poradzisz. To właśnie ten magiczny pierwiastek sprawia, że wciąż kocham to co robię i głęboko wierzę, że Eric miał rację.

 

Powiązane artykuły