Nightwish

Decades: Live In Buenos Aires

Gatunek: Metal

Pozostałe recenzje wykonawcy Nightwish
Recenzje
Konrad Sebastian Morawski
2020-01-14
Nightwish - Decades: Live In Buenos Aires Nightwish - Decades: Live In Buenos Aires
Nasza ocena:
6 /10

Wrześniowego wieczoru 2018 roku muzycy Nightwish stanęli na scenie Microestadio Malvinas Argentinas w Buenos Aires, aby przekrojowo zaprezentować dwie dekady swojej twórczości.

To ambitne zadanie sięga czasów debiutanckiego albumu fińskiej kapeli „Angels Fall First” z 1997 roku i kończy się na ostatniej dużej płycie studyjnej grupy „Endless Forms Most Beautiful” z 2015 roku. W rzeczywistości, jak to bywa w setach koncertowych, zespół kilka swoich albumów potraktował wyjątkowo ozięble. Fani Nightwish w Buenos Aires usłyszeli jedynie po jednym utworze z albumów „Dark Passion Play” oraz „Imaginaerum”, tak jakby kapela miała kompleksy na temat okresu swojej twórczości z wokalistką Anette Olzon. Można żałować, bo oba te albumy dostarczyły dużo dobrego materiału, który przez Finów jest jednak dziś pomijany.

Marnie wypadł także dobór kompozycji z ostatniego studyjnego albumu Nightwish, wspominanego już „Endless Forms Most Beautiful”, bo tego wieczoru wybrzmiały tylko dwa numery nagrane już w czasach Floor Jansen za mikrofonem. Co innego, że jeden z tych utworów – „The Greatest Show On Earth” – to wielowątkowa struktura, mogąca z powodzeniem wypełnić niejedną EP-kę. W sumie więc łatwo o wniosek, że Nightwish tęskni za Tarją Turunen i czasami swego wzrastania w świadomości słuchaczy na całym świecie, trochę wstydzi się za Anette Olzon, ale i nadrabia miną z Floor Jansen, z którą jednak od kilku lat nie może wydać kolejnego albumu.

Całość z pewnością usatysfakcjonowała słuchaczy w Buenos Aires, bo Nightwish to dziś gwarancja widowiskowego, pełnego przepychu i scenicznego rozmachu show. To także wciąż drapieżne metalowe brzmienie, ale i coraz bardziej zaangażowane akcenty folku za sprawą wciągniętego już na dobre do zespołu Troya Donockleya. Warto przypomnieć, że urodzony w Anglii muzyk dołączył do Nightwish już po odejściu Tarji Turunen stając się niejako rekompensatą tej utraty i wyznacznikiem nowego, mniej drapieżnego kierunku twórczości zespołu. To wszystko daje się usłyszeć podczas koncertu „Decades: Live In Buenos Aires”, będącego rozdarciem pomiędzy metalowymi zjazdami i fińską melancholią a europejskimi (brytyjskimi, holenderskimi) zniekształceniami klasycznego stylu Nightwish.

Stare numery Nightwish brzmią dobrze, bo nie starzeją się Marco Hietala, Tuomas Holopainen i Emppu Vuorinen. Niekoniecznie – pomimo ogromnych starań – wokalnie pasuje do tych kompozycji Floor Jansen, bo to zupełnie inny typ wrażliwości, niż Tarja Turunen, ale wykształcenie tej wokalistki gwarantuje wystarczający poziom wrażeń. Nie porywa, ale dobrze wykonuje swoją pracę. W sumie więc z wyświechtanego „good job!”, podrasowanego efektami i reżyserią niemalże z wysokobudżetowego hollywoodzkiego filmu, otrzymujemy dobrą wariację na temat twórczości studyjnej Nightwish. Żywo reagująca publiczność tylko to wrażenie podkręca. Tak jakby każdy fan Nightwish w Buenos Aires był po raz pierwszy na koncercie swojej ulubionej kapeli. Argentyna reaguje optymistycznie na „Decades: Live In Buenos Aires” – historia chciałaby usłyszeć więcej.