Kee Marcello
Wywiady
Kee Marcello

Swoiste „końcowe odliczanie” rozpoczęło się dla ex-gitarzysty Europe, kiedy zaczęliśmy mu serwować naszą tradycyjną „dyszkę” pytań…

2019-02-19

1 Jaka była twoja pierwsza gitara i kiedy ją zdobyłeś?

To był Hagström, szwedzka gitara, którą dostałem jako prezent świąteczny kiedy miałem 13 lat. A wszystko zaczęło się od nagłego odkrycia, że moim powołaniem jest zostać gitarzystą. Wróciłem do domu ze szkoły i powiedziałem mamie, że „życie jest gówno warte bez gitary”. To taka forma psychologii, która działa dość skutecznie na rodziców. Kiedy jesteś dzieciakiem, masz już wystarczająco dużo problemów na głowie i rodzice nie chcą dokładać ci dodatkowych. Tak więc dostałem Hagströma Impala, który kosztował jakieś 150 szwedzkich koron w latach 70.

2 Załóżmy, że twoje mieszkanie płonie, którą gitarę z kolekcji byś uratował?

Musiał by to być mój Les Paul – prototyp sygnowanego modelu, w którym znalazło się kilka ciekawych patentów. Używam go do grania koncertów od około 5 lat i jest to obecnie moja ulubiona gitara. Niestety ze względu na problemy, z jakimi boryka się obecnie Gibson, nie wdrożyliśmy jeszcze tego modelu do seryjnej produkcji.

3 Twoja najstarsza gitara?

Fender Stratocaster z roku 1958. Cudowny instrument w kolorze sunburst, na którym także sporo gram. Najczęściej używałem jej na przełomie lat 80. i 90., podczas tras Europe i Bon Jovi.

 

4 Kiedy ostatni raz ćwiczyłeś i co to było?

Ćwiczę codziennie. Ostatnio zajmowałem się kawałkiem instrumentalnym na płytę fusion. Kiedy byłem młodszy miałem konkretny grafik ćwiczeń obejmujący najróżniejsze techniki, takie jak kostkowanie obustronne, legato, sweep… w końcu uznałem, że taka forma ćwiczeń jest zbyt nudna. Obecnie ćwiczę grając muzykę – biorę po prostu na warsztat konkretne piosenki.

5 Kiedy ostatnio sam zmieniałeś struny?

To trudne pytanie… Nie wiem. Mam swojego technicznego, więc zostawiam to jemu, albo wysyłam gitarę do lutnika. Potem tylko odbieram instrument i gotowe. Tak to u mnie działa.

6 Co robisz 5 minut przed wejściem na scenę i 5 minut po występie?

5 minut przed potrzebuję być chwilę sam – rozgrzewam swój głos i palce na gitarze. Moja rozgrzewka opiera się na skali C dur, którą lecę w oktawach. Proste ale skuteczne. Zaczynam powoli, stopniowo się rozpędzając, przesuwam czasem skalę półton w górę lub w dół… Nie wiem, czy naprawdę muszę to robić – to bardziej coś jak przesąd. A 5 minut po koncercie siedzę na za sceną z zimnym piwkiem w ręku.

7 Jaka najgorsza rzecz przytrafiła Ci się na scenie?

Grałem jakiś duży festiwal i nagle zobaczyłem rzucony w moim kierunku granat ręczny – wylądował mi pod nogami. Na szczęście okazało się, że jest to tylko granat dymny, ale wyglądał jak prawdziwy, więc najadłem się trochę strachu. Życie mignęło mi przed oczami, a w międzyczasie techniczny zrzucił go ze sceny. Wznieśliśmy tego wieczoru toast za jego odwagę. Może to brzmieć śmiesznie, kiedy się o tym czyta, ale wówczas nie było mi do śmiechu. Byłem naprawdę przerażony.

 

8 Co byś zagrał na akustyku przy ognisku?

Kusi mnie, by powiedzieć „Dom Wschodzącego Słońca” (śmiech). Hmmm…. Prawdopodobnie zagrałbym „Every Breath You Take”, bo uwielbiam jak to brzmi na akustyku i mam dość interesujący aranż tej kompozycji.

9 Jaką radę dotyczącą gitary dałbyś sobie w przeszłości, jeśli miałbyś taką okazję?

Powiedziałbym sobie: „Nie zadręczaj się aż tak bardzo pomyłkami, bo nikt oprócz ciebie nie wie jak miałeś zagrać.” Ludzie słuchający mnie podczas improwizacji nie mają pojęcia co planowałem zagrać, słyszą tylko to co już wyszło mi spod palców. Wszystko co trzeba zrobić to zrelaksować się i sprawy potoczą się tak jak trzeba.

10 Czy jest na Twój temat jakiś mit, który chciałbyś sprostować?

Jedyne co przychodzi mi do głowy to kiedy zacząłem grać z Europe, media od razu zaszufladkowały mnie jako dzieciaka znikąd, który trafił na swój wielki moment, a to dalekie od prawdy. Miałem już na koncie złote i platynowe albumy zanim trafiłem do tego zespołu. A swoje najlepsze rzeczy dopiero teraz zaczynam grać. W każdym razie czułem się wówczas potraktowany nieco niesprawiedliwie.