Killing Joke - 20.10.2018 - Warszawa

Relacje

Szymon Kubicki

Killing Joke - 20.10.2018 - Warszawa

Dokładnie 11 lat po śmierci wieloletniego basisty Killing Joke, Paula Ravena, zespół wystąpił w warszawskiej Stodole.

Jaz Coleman wspomniał o tym na początku wydarzenia, ale formacja zaprezentowała setlistę, którą wykonuje na każdym koncercie w ramach aktualnej trasy. Z małą korektą, bo jeśli wierzyć dostępnym w Internecie zestawieniom z innych występów, show w Warszawie, który zamknął się w 18 kompozycjach, był jednym z najkrótszych. To jednak nie ma większego znaczenia, bowiem to właśnie dobór utworów stanowił największy atut tego bez dwóch zdań rewelacyjnego koncertu. Do pełni szczęścia zabrakło mi wprawdzie choćby reprezentanta całkowicie pominiętego, znakomitego "Hosannas from the Basements of Hell" (najlepiej w postaci utworu tytułowego) czy mocarnego "I Am the Virus" z ostatniego krążka "Pylon", ale w gruncie rzeczy nie było większych powodów do narzekań. Koncertujący w oryginalnym składzie Killing Joke wciąż chętnie sięga do debiutu, ale nie zapomina też o utworach ze środkowego (aż trzy kompozycje z niedocenianego "Killing Joke" z 2003 r.) i ostatniego okresu działalności, dzięki czemu mieliśmy okazję posłuchać wszechstronnej i urozmaiconej reprezentacji aż 9 płyt studyjnych Anglików.

Killing Joke widziałem na żywo już kilka razy, ale ten gig był z całą pewnością najlepszy. Mocny, dynamiczny, momentami wręcz metalowy, spójny, a zarazem pełen dramaturgii, przebiegający płynnie i gładko, od czasu do czasu przerywany tylko krótkimi uwagami czy zapowiedziami Jaza. Jeden strzał za drugim. W odbiorze nie przeszkadzała mi lekka niedyspozycja wokalna frontmana, który miał pewne kłopoty z czystym śpiewem (możliwe, że wynikały one z problemów z odsłuchem) ani nawet zbyt cofnięta gitara Geordie Walkera, schowana za mocno dudniącą perkusją. Rytm miał tu kluczowe znaczenie, więc również i Youth pokazał kilka tłustych basowych zagrywek.

Podczas wieloletniej kariery Killing Joke przeżywał wzloty i upadki, włącznie z zawieszeniem działalności. Przeszedł również wyraźną stylistyczną ewolucję, mocno zbliżając się do industrialnego rocka/metalu. Dziś jednak, po 40 latach aktywności na scenie, Anglicy nie tylko nagrywają świetne studyjne albumy, ale też zachwycają koncertową formą. Oby trwała jak najdłużej.

Setlista:
Love Like Blood
European Super State
Autonomous Zone
Eighties
New Cold War
Requiem
Bloodsport
In Cythera
Butcher
Loose Cannon
Labyrinth
Corporate Elect
Asteroid
The Wait
Pssyche
The Death and Resurrection Show
Wardance
Pandemonium