SIRE LARRY CARLTON X1

Rodzaj sprzętu: Gitara elektryczna

Pozostałe testy marki SIRE
SIRE - LARRY CARLTON X1

Nazwisko Larry’ego Carltona przywołuje raczej ES-335, jazz-rockową elegancję i dźwięki dopieszczone do ostatniego półtonu. Sire X1 ma dwa mocne humbuckery, 24 progi, tremolo i sylwetkę, której bliżej do sali prób młodego metalowego zespołu niż sesji ze Steely Dan. Najdziwniejsze jest jednak to, że ta kombinacja całkiem dobrze się broni.

Najdziwniejsze jest jednak to, że ta kombinacja całkiem dobrze się broni.

Współpraca Sire z Larrym Carltonem od początku miała w sobie coś nieoczywistego. Gitarzysta przez lata kojarzony z drogimi instrumentami i charakterystycznym Gibsonem ES-335 firmował nagle koreańską markę budującą gitary znacznie bardziej dostępne cenowo. Z czasem kolekcja rosła, a nazwisko Carlton przestało oznaczać wyłącznie instrumenty dla gitarzysty szukającego eleganckiego bluesowego tonu.

X1 wykonuje kolejny krok.

To najtańszy przedstawiciel serii X, pomyślany przede wszystkim jako pierwszy poważny instrument dla kogoś zainteresowanego rockiem i cięższymi odmianami muzyki. Nie jest jednak kolejną kopią Superstrata z rogami ostrymi na tyle, by przypadkiem przeciąć pokrowiec. Sire pozostawił klasyczne proporcje, dodając korpusowi kilka bardziej zdecydowanych linii i niewielkie wyostrzenie dolnej części.

Efekt jest współczesny, ale nie teatralny. Można zagrać na nim metal bez poczucia, że czegoś brakuje, ale można też pojawić się z nim na bluesowym jamie bez konieczności tłumaczenia się z własnych wyborów estetycznych.

Wykończenia również utrzymano raczej po spokojniejszej stronie. Do wyboru są Black Satin, White Satin, Dark Navy Satin i Charcoal Metallic Satin, a czarny osprzęt dobrze współgra z pozbawionym pickguardu korpusem.

Za atrakcyjny wygląd odpowiada jednak coś więcej niż lakier. Sire bardzo dobrze zrozumiało, że niedroga gitara nie musi już wyglądać niedrogo.

Korpus wykonano z indonezyjskiego mahoniu. Przykręcany gryf powstał z twardego klonu, a na nim umieszczono palisandrową podstrunnicę z systemem Edgeless – zaokrąglonymi krawędziami, które stały się jednym ze znaków rozpoznawczych Sire.


Mamy pełną menzurę 25,5", promień podstrunnicy 14" i 24 progi medium jumbo. Profil gryfu to klasyczne C, więc już sama geometria zdradza założenia projektu. X1 nie jest ekstremalnie wyspecjalizowanym shredderem z deską do prasowania zamiast gryfu, ale też daleko mu do konstrukcji vintage.

Gryf okazuje się jednym z największych atutów instrumentu. Jest wystarczająco zaokrąglony, żeby naturalnie układać się w dłoni, ale nie na tyle gruby, by szybsza gra wymagała walki. Zaokrąglone krawędzie podstrunnicy robią swoje – to detal, który szczególnie w taniej gitarze potrafi sprawić, że instrument wydaje się należeć do wyższej półki.

Sire wyraźnie projektowało X1 z myślą o początkujących. I nie chodzi tu o infantylne upraszczanie instrumentu, tylko o usuwanie powodów, dla których początkujący gitarzysta mógłby się do niego zniechęcić. Akordy układają się wygodnie, szybsze przebiegi nie wymagają nadmiernego wysiłku, a płaski radius sprzyja podciąganiu strun i bardziej technicznemu graniu.

Nie wszystko jest jednak idealne. Dostęp mniej więcej do 18. progu jest bardzo dobry, lecz przy próbie wykorzystania całych 24 progów pięta gryfu zaczyna już przypominać o swojej obecności. Konstrukcja wygląda nowocześnie, ale mocowanie gryfu pozostaje dość tradycyjne.

Znacznie trudniej zignorować masę.

Egzemplarz poddany testowi ważył około 4,2 kg. To wartości kojarzące się bardziej z konkretnym Les Paulem niż gitarą pomyślaną jako przyjazny pierwszy instrument. Z jednej strony dzięki temu X1 siedzi stabilnie na pasku i nie ma problemów z nurkującą główką. Z drugiej godzinny koncert może zamienić się w przyspieszony kurs anatomii lewego barku.

Szczególnie w przypadku młodszego gitarzysty warto więc przed zakupem sprawdzić konkretny egzemplarz.

Sama jakość wykonania jest w większości bardzo przyzwoita, choć kilka elementów przypomina, w jakim segmencie cenowym się znajdujemy.
W testowanym egzemplarzu niemal od razu odpadła plastikowa końcówka przełącznika pickupów. To drobiazg – i zapewne kwestia pojedynczego egzemplarza – ale nie jest to najlepszy sposób na rozpoczęcie znajomości.


Więcej znaczenia ma osprzęt. X1 otrzymał podstawowe odlewane klucze Sire oraz siodełko PPS. Stabilność strojenia okazała się przeciętna, szczególnie przy korzystaniu z tremola. Dwupunktowy mostek sam w sobie działa poprawnie i daje możliwość klasycznej pracy wajchą, ale osoby planujące znęcać się nad nią w stylu Steve'a Vaia szybko odkryją ograniczenia tego zestawu.

Jeszcze dziwniejszy problem kryje się z tyłu gitary. Sprężyny tremola w egzemplarzu testowym miały tendencję do rezonowania przy mocniejszym ataku. Potrafiło to stworzyć wyraźny metaliczny pogłos, momentami niemal przypominający bardzo krótki slapback.

To akurat przypadłość łatwa do opanowania kawałkiem pianki lub odpowiednim wytłumieniem komory, ale dobrze byłoby nie musieć zaczynać przygody z nową gitarą od domowego działu R&D.

Paradoksalnie pozostała część instrumentu wypada znacznie dojrzalej. Satynowe wykończenie nie sprawia wrażenia plastikowego, gryf jest dobrze obrobiony, a cała konstrukcja mimo niewysokiej ceny nie wygląda jak gitara, z której producent usuwał kolejne elementy do momentu osiągnięcia odpowiedniej kwoty w Excelu.

Dwa przetworniki noszą skromną nazwę Sire Basic Humbucker. „Basic” nie brzmi szczególnie ekscytująco, ale pierwsze spotkanie ze wzmacniaczem szybko pokazuje, że nie należy przywiązywać do tej nazwy przesadnej wagi.

Pickup przy mostku ma wyraźnie podwyższony poziom wyjściowy, dużo masy w dole i wystarczająco mocny środek, żeby wysokie gainy nie zamieniały akordów w pozbawioną konturów ścianę dźwięku.

X1 dobrze czuje się więc dokładnie tam, gdzie sugeruje producent. Mocniejszy crunch przychodzi naturalnie, palm muting ma odpowiedni ciężar, a przy nowoczesnym high gainie można znaleźć kompromis pomiędzy mięsistym dołem i agresją potrzebną do przebicia się przez miks.
Co istotne, nie ma tutaj typowej dla najtańszych pickupów szklistej, cienkiej góry. Brzmienie jest raczej ciepłe i lekko ciemne. Mahoniowy korpus, palisandrowa podstrunnica oraz charakter humbuckerów razem przesuwają środek ciężkości w stronę niższych częstotliwości.

Nie będzie to więc pierwsza gitara, po którą sięgniemy w poszukiwaniu chirurgicznej jasności i ekstremalnie szybkiego ataku. X1 stawia raczej na masę.

Pickup gryfowy jest łagodniejszy i bardziej zaokrąglony. Przy leadach daje miękkie, pełne brzmienie, które wybacza trochę więcej błędów niż bardzo precyzyjne, ostro reagujące przetworniki. To kolejny element dobrze pasujący do koncepcji pierwszego instrumentu.

W pewnym sensie Sire zaprojektowało elektronikę tak samo jak gryf. Nic tutaj nie próbuje rzucić gitarzysty na głęboką wodę.


Ma to oczywiście cenę. Humbuckery są mocne i stosunkowo ciche nawet przy wysokim gainie, ale ich kompresja ogranicza trochę reakcję dynamiczną. Subtelniejsze różnice ataku nie przekładają się na dźwięk równie wyraźnie jak w bardziej wyrafinowanych pickupach.

Początkujący może potraktować to wręcz jako zaletę – nieidealnie trafiona nuta nadal brzmi pewnie. Bardziej doświadczony gitarzysta po pewnym czasie może zacząć tęsknić za większą ekspresją.

Miłym dodatkiem jest push/pull w potencjometrze Tone, pozwalający rozłączyć cewki humbuckerów.

Nie należy oczekiwać, że X1 po wyciągnięciu gałki nagle stanie się Stratocasterem. Brzmienie robi się chudsze, jaśniejsze i mniej skompresowane, ale pozostaje czymś pomiędzy pełnym humbuckerem a klasycznym singlem. Brakuje charakterystycznej sprężystości i „szkła” prawdziwej pojedynczej cewki.

Mimo to funkcja jest użyteczna.

Na czystym kanale pozwala odsunąć gitarę od typowo rockowej, tłustej barwy, a w bardziej dynamicznych aranżacjach daje szybki sposób na zmianę miejsca instrumentu w miksie. W gitarze kosztującej około tysiąca złotych trudno uznać ją za obowiązek, więc dobrze, że Sire zdecydowało się ją dodać.

Całe sterowanie pozostaje proste: Volume, Tone z rozłączaniem cewek i trójpozycyjny przełącznik. Żadnych pięciu potencjometrów i miniprzełączników wymagających instrukcji obsługi.

I chyba dobrze.

X1 nie jest gitarą zaprojektowaną do tego, żeby przez pół godziny zastanawiać się, czy wewnętrzna cewka mostkowego humbuckera powinna właśnie pracować równolegle z zewnętrzną cewką przetwornika gryfowego. Ma zostać podłączona do wzmacniacza i grać.

Sire Larry Carlton X1 jest interesujący przede wszystkim dlatego, że pokazuje zmianę oczekiwań wobec instrumentów dla początkujących.
Jeszcze dwie dekady temu pierwsza elektryczna gitara często była rzeczą, którą należało po prostu przetrwać. Ostre progi, słabe klucze, mikrofonujące pickupy i akcja strun przypominająca zawieszenie terenówki należały właściwie do rytuału przejścia.

X1 nie próbuje wychowywać w ten sposób charakteru.

Gryf jest wygodny, krawędzie podstrunnicy zaokrąglone, pickupy naprawdę radzą sobie z mocnym gainem, jest coil-split i dwupunktowe tremolo. Instrument można spokojnie kupić jako pierwszą gitarę i nie zakładać z góry, że po dwunastu miesiącach trzeba będzie go sprzedać.

Nie znaczy to, że dostajemy miniaturowy instrument klasy premium. Masa może być naprawdę uciążliwa. Klucze i siodełko pozostawiają pole do ulepszeń, tremolo nie zapewnia wzorowej stabilności stroju, a rezonujące sprężyny w testowanym egzemplarzu zdecydowanie nie powinny były opuścić fabryki w takim stanie.

Tyle że wszystkie te problemy są dość łatwe do zidentyfikowania, a większość również do rozwiązania.

Znacznie trudniej byłoby poprawić niewygodny gryf albo nijakie pickupy. Tutaj Sire dopilnowało dwóch rzeczy, które ostatecznie mają największe znaczenie.

I pozostaje jeszcze Larry Carlton.

Czy gitarzysta odpowiedzialny za jedne z najbardziej eleganckich solówek w historii fusion jest pierwszym nazwiskiem, jakie przychodzi do głowy przy 24-progowej gitarze do metalowego riffowania? Raczej nie.

Ale może właśnie w tym tkwi dowcip.

Sire X1 nie próbuje być gitarą Larry’ego Carltona. Próbuje wykorzystać standardy, jakie jego nazwisko pomogło marce zbudować, i przenieść je na instrument dla kogoś, kto być może dziś ćwiczy pierwszy riff na dwóch strunach.

Za kilka lat ten sam gitarzysta może zainteresować się Carltonem.

Albo zejść jeszcze trzy tony niżej.

W obu przypadkach X1 powinien sobie poradzić.

SPECYFIKACJA TECHNICZNA:

Typ: sześciostrunowa gitara elektryczna
Korpus: mahoń indonezyjski
Kształt: Sire X Shape
Gryf: twardy klon, przykręcany na 4 śruby
Profil gryfu: C
Podstrunnica: palisander, Sire Edgeless – zaokrąglone krawędzie
Promień podstrunnicy: 14" (356 mm)
Menzura: 25,5" (648 mm)
Progi: 24× Medium Jumbo, 2,7 mm
Siodełko: PPS, 43 mm
Przetworniki: 2× Sire Basic Humbucker
Sterowanie: Volume, Tone push/pull Coil Split, przełącznik 3-pozycyjny
Mostek: Sire Basic, dwupunktowe tremolo
Klucze: Sire Basic Diecasting
Rozstaw strun na mostku: 10,5 mm
Osprzęt: czarny
Pickguard: brak
Wykończenia: Black Satin, White Satin, Dark Navy Satin, Charcoal Metallic Satin
Masa egzemplarza testowego: ok. 4,2 kg
Produkcja: Indonezja




Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Magazyn Gitarzysta do ulubionych źródeł
Wynik testu
Cena
999.00 zł