HOTONE FREQLUX

Rodzaj sprzętu: Efekty

Pozostałe testy marki HOTONE
HOTONE - FREQLUX

Efekty zmiany wysokości dźwięku zaczynają się zwykle niewinnie. Oktawa w dół, oktawa w górę, może tercja albo kwinta, a jeśli ktoś chce zaszaleć – pedał ekspresji i efekt w stylu Whammy.

Wewnątrz niewielkiej fioletowej obudowy pracują trzy niezależne silniki pitch shiftingu. Każdy może funkcjonować w innym trybie, dysponować własnymi ustawieniami i zajmować osobne miejsce w panoramie stereo. Do wyboru mamy pięć podstawowych sposobów pracy: PolyShift, KeyTrack, Detune, ARP oraz Mod.

Pierwszy pozwala klasycznie przesuwać wysokość całych akordów. Drugi buduje harmonie zgodne z wybraną tonacją. Detune tworzy subtelne rozstrojenia przypominające chorus. Mod omija zmianę wysokości i zmienia jeden z silników w źródło modulacji. ARP rozbija materiał na rytmiczne struktury, które potrafią zepchnąć gitarę w rejony kojarzone bardziej z syntezatorem. Co najważniejsze, wszystkie te rozwiązania można ze sobą łączyć.

Trzy efekty naraz, ale jeden instrument

Najbardziej oczywistym zastosowaniem jest harmonizer. Ustawiamy tonację, skalę oraz interwał i otrzymujemy dodatkowy głos reagujący na grane nuty. Tracking wypada znakomicie. Szybsze przebiegi nie powodują irytującego poszukiwania właściwej wysokości, a polifoniczny algorytm radzi sobie również z akordami.

Cyfrowa harmonia nadal ma oczywiście swój charakter. Przy bardzo głośnym efekcie dodatkowe głosy potrafią zabrzmieć bardziej syntetycznie od prawdziwej drugiej gitary. W praktyce wystarczy jednak odpowiednio ustawić proporcje dry/wet, żeby sztuczność przestała przeszkadzać. PolyShift otwiera z kolei możliwość przesuwania całego materiału nawet o kilka oktaw. Oprócz klasycznych efektów można wykorzystać to bardziej użytkowo – na przykład do szybkiego obniżenia stroju bez sięgania po drugi instrument. Oczywiście nic nie zastąpi fizycznej zmiany napięcia strun, jeśli zależy nam na konkretnym feelingu pod palcami. Jeśli chodzi jednak wyłącznie o wysokość dźwięku podczas próby, grania coverów albo pojedynczego fragmentu utworu, cyfrowa transpozycja potrafi oszczędzić sporo zachodu.

Pseudo-bas, organy i gitara dwunastostrunowa

Trzy silniki sprawiają, że FreqLux bardzo szybko przestaje być zwykłym pitch shifterem. Jeden głos można przesunąć o oktawę w dół, uzyskując quasi-basowy fundament, drugi pozostawić wyżej, a trzeci lekko rozstroić względem oryginału, żeby dodać szerokości.



Połączenie oktawy w dół i w górę z odpowiednią dynamiką oraz odrobiną przesteru pozwala zbliżyć się do organowego charakteru. Z kolei subtelny Detune z głosem przesuniętym o oktawę może tworzyć wrażenie instrumentu o większej liczbie strun.

Nie chodzi przy tym o perfekcyjne naśladowanie innych instrumentów. Ciekawsze jest to, że trzy warstwy pozwalają zbudować dźwięk, którego trudno byłoby uzyskać za pomocą trzech osobnych klasycznych kostek bez znacznie bardziej rozbudowanego routingu.

ARP: moment, w którym przestajemy grać normalnie

Tryb ARP jest miejscem, w którym FreqLux pokazuje najbardziej eksperymentalną stronę. Z granych nut można tworzyć rytmiczne sekwencje i ruchome arpeggia, a w połączeniu z funkcją Flux zmieniać parametry w czasie. Gitara zaczyna zachowywać się bardziej jak źródło informacji dla syntezatora niż tradycyjny instrument strunowy.

Flux zasługuje zresztą na osobną uwagę. Prawy footswitch może uruchamiać płynne przejścia wartości parametrów, dzięki czemu możliwe stają się szerokie glissanda, narastające zmiany wysokości czy bardziej abstrakcyjne efekty przestrzenne bez konieczności ręcznego kręcenia potencjometrami.

Największy potencjał pojawia się wtedy, kiedy każdy z trzech silników robi coś innego. Oktawa w dół może działać cały czas, inteligentna harmonia pojawiać się nad oryginalnym dźwiękiem, a arpeggio wchodzić tylko w określonych momentach po naciśnięciu Flux. Wtedy FreqLux przestaje być tylko efektem i zaczyna funkcjonować jak instrument wewnątrz instrumentu.

Na scenie bardziej praktyczny, niż się wydaje

Tak rozbudowane urządzenie mogłoby łatwo zamienić się w koszmar obsługowy. Hotone rozsądnie rozwiązał jednak najważniejsze kwestie. Trzy duże regulatory H1, H2 i H3 odpowiadają za poszczególne silniki, a ich funkcja zależy od wybranego trybu. Kolorowy wyświetlacz LCD pokazuje bieżące parametry w czytelny sposób.

FreqLux może pracować w trybie presetów, w którym footswitche służą do poruszania się po zapisanych programach, albo bardziej klasycznym trybie Control – jeden przycisk włącza wtedy efekt, drugi obsługuje Flux.

Do dyspozycji jest 200 miejsc presetów, z czego 95 zajmują programy fabryczne. Część z nich wyraźnie powstała po to, żeby podczas pierwszych pięciu minut pokazać maksimum możliwości urządzenia. Bywają spektakularne, ale niekoniecznie są brzmieniami, które natychmiast wykorzystamy na próbie. FreqLux znacznie więcej daje wtedy, kiedy zaczynamy budować własne ustawienia.

Jeden kabel w złym miejscu

Obudowa jest solidna i sprawia wrażenie sprzętu przygotowanego do normalnego scenicznego traktowania. Główne wejście i wyjścia stereo umieszczono przy górnej krawędzi, więc pedał łatwo włączyć do zwartego pedalboardu.



Trudniej zrozumieć położenie gniazd MIDI In/EXP i MIDI Thru. Trafiły na przednią ściankę, pod footswitchami. Jeżeli MIDI nie używamy, problem praktycznie nie istnieje. W bardziej rozbudowanym systemie scenicznym kabel pojawia się jednak dokładnie tam, gdzie porusza się stopa gitarzysty. Przy tak przemyślanej reszcie urządzenia jest to zaskakująco niefortunna decyzja.

Więcej niż harmonizer

FreqLux jest sprzętem, którego nie warto kupować wyłącznie po to, żeby czasami włączyć oktawę w dół. Do tego istnieją prostsze, tańsze i szybsze rozwiązania. Podobnie jeśli jedynym marzeniem jest klasyczna tercja nad solówką – ogrom możliwości Hotone pozostanie niewykorzystany.

Sens pojawia się wtedy, kiedy pitch shifting ma stać się częścią procesu tworzenia brzmienia. Możliwość łączenia trzech niezależnych algorytmów, bardzo dobry tracking, stereo, modulacje i funkcja Flux sprawiają, że FreqLux potrafi zacząć od dyskretnego pogrubienia gitary, a kilka ruchów później skończyć w miejscu, w którym trudno jeszcze rozpoznać instrument źródłowy.

I chyba właśnie tam bawi najbardziej.

SPECYFIKACJA TECHNICZNA:

Typ: potrójny polifoniczny pitch shifter / procesor modulacji wysokości
Silniki: 3 niezależne moduły
Tryby: PolyShift, KeyTrack, Detune, ARP, Mod
Zakres PolyShift: do ±3 oktaw
Przetwarzanie: 32-bit
Presety: 200 miejsc, 95 fabrycznych
Funkcja Flux: tak, wraz z Auto Flux
Dodatkowe efekty: m.in. drive, delay, tremolo
Sterowanie: H1, H2, H3, Preset, Mix, Select, Alt/Menu, FX
Footswitche: Active, Flux
Wyświetlacz: kolorowy LCD
Wejście: 1 × 6,35 mm TRS stereo
Wyjścia: 2 × 6,35 mm
MIDI/EXP: 2 × 3,5 mm TRS – MIDI In/EXP i MIDI Thru
USB: USB-C
Tor dry: analogowy, buforowany
Zasilanie: 9 V DC / 500 mA, minus w środku lub USB-C
Wymiary: 125,5 × 84 × 62,5 mm
Waga: 485 g




Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Magazyn Gitarzysta do ulubionych źródeł
Wynik testu
Cena
1 299.00 zł