MOOER GE200

Rodzaj sprzętu: Efekty

Pozostałe testy marki MOOER
Testy
Sławomir Sobczak
2018-05-16
MOOER - GE200

Firma Shenzhen Mooer Audio Co., Ltd. to chiński producent sprzętu przeznaczonego dla gitarzystów, mający w swojej ofercie imponującą liczbę urządzeń oraz akcesoriów, z których większość to miniaturowe kostki efektowe oraz niewielkich rozmiarów preampy.

Krótko mówiąc, zdecydowana większość produktów marki Mooer charakteryzuje się niewielkimi rozmiarami, co zresztą ma swoje odzwierciedlenie w haśle reklamowym producenta: małe, inteligentne, oryginalne.

O tym, że Mooer wyjątkowo poważnie podchodzi do kwestii miniaturyzacji swoich produktów, najlepiej świadczy fakt, iż nawet oferowane przez producenta efekty z pedałem ekspresji (Expline, PhaserPlayer, RedKid, Leveline i The Wahter) są tak małe, że mieszczą się w dłoni, i dlatego, żeby można było z nich w ogóle korzystać – czyli sterować za pomocą stopy – trzeba rozłożyć dwa elementy znajdujące się na pedale ekspresji, które zwiększają jego powierzchnię na tyle, iż da się już nim operować.

Ponadto oferta firmy Mooer Audio obejmuje wiele akcesoriów, takich jak: pedalboardy, futerały, walizki transportowe, torby, kostki, przewody do łączenia efektów, zasilacze, a nawet przedziwne kolorowe nakładki na footswitche wykonane z elastycznego tworzywa sztucznego... Najważniejszym produktem z logo Mooer jest jednak bohater tego testu, czyli procesor efektów Mooer GE200. Sprawdźmy zatem, co może nam zaoferować to niewielkie (miniaturowe, przynajmniej jak na procesor efektów) urządzenie.

BUDOWA

Pierwsze, co zwraca uwagę po wyjęciu efektu z pudełka, to jego niewielkie, wręcz miniaturowe wymiary. Szerokość tego maleństwa wynosi dokładnie tyle, co wysokość standardowej kartki formatu A4, czyli 297 mm. Jest to naprawdę niewiele, szczególnie gdy uświadomimy sobie, że na pokładzie tego urządzenia mieści się jeszcze pedał ekspresji i duży kolorowy ekran LCD zajmujący sporą część panelu sterującego.

Obudowę wykonano ze szczotkowanego, estetycznie wykończonego aluminium o łagodnie wyprofilowanej powierzchni. W zagłębieniu, w dolnej części panelu, umieszczono trzy przełączniki nożne, z których pierwsze dwa z lewej służą do wyboru presetu oraz (po jednoczesnym wciśnięciu) do aktywowania pokładowego tunera, a trzeci pełni kilka różnych funkcji, m.in. nabija on tempo (TAP) oraz kontroluje wewnętrzny looper (RECORD, DUB, STOP, CLEAR). W środkowej części panelu umieszczono rząd podświetlanych przycisków służących do aktywacji podstawowych bloków efektów (FX/COMP, DS/ OD, AMP, CAB, NS, EQ, MOD, DELAY, REVERB) oraz wyboru parametrów automatu perkusyjnego (RHYTHM).

Wracając do ekranu LCD, trzeba przyznać, że charakteryzuje się on dużą rozdzielczością, dzięki czemu jest bardzo czytelny. Ponadto producentowi udało się zmieścić na nim wiele informacji przydatnych podczas pracy, nie trzeba więc przechodzić przez kolejne mikroskopijnych rozmiarów menu, by dostać się do właściwego ekranu. Dzięki wyraźnemu rozgraniczeniu elementów aktywnych i nieaktywnych za pomocą dwóch kolorów (jaskrawozielonego i szarego) od razu wiadomo, która pozycja menu jest w danym momencie edytowana. W górnej części ekranu mamy informację o poziomie głośności wybranego presetu, rodzaju parametru sterowanego za pomocą pedałów ekspresji (wbudowanego oraz ewentualnie dodatkowego, oznaczonego jako EXP2), a także o statusie symulacji kolumny głośnikowej dla każdego z wyjść. Ta ostatnia informacja jest bardzo przydatna w sytuacji, gdy z efektu korzystamy zarówno w domu (z symulacją), jak i na scenie czy w studiu (bez symulacji). Po lewej stronie ekranu umieszczono potencjometr MASTER do wyboru poziomu wyjściowego, natomiast po prawej stronie znajduje się enkoder (gałka obracająca się o 360 stopni) ze zintegrowanym przyciskiem.

I tu dochodzimy do tematu wygody obsługi GE200, a jest to kwestia, która zasługuje na osobne omówienie. Przez wiele lat producenci bardziej zaawansowanych procesorów efektów próbowali różnych rozwiązań począwszy od koszmarnie skomplikowanych systemów obsługiwanych przez całą baterię przycisków o mniej lub bardziej jasnym przeznaczeniu, a skończywszy na próbach odwzorowania paneli sterujących klasycznych wzmacniaczy i efektów, co prowadziło do tego, że procesor miał – co prawda – zachęcające do użycia gałki, jednak w rzeczywistości trudno było się połapać, w jaki sposób np. zapisać dany preset. Problem polegał na tym, że po zmianie programu i próbie wprowadzenia zmian danego parametru pozycja gałek odpowiadała zupełnie innym ustawieniom. Wprawdzie sprawę nieco łagodziło stosowanie enkoderów, jednak nadmierna liczba kontrolerów tego typu zdecydowanie nie ułatwiała życia. Opisywany GE200 oddaje do dyspozycji użytkownika tylko jeden enkoder z przyciskiem, za pomocą którego jesteśmy w stanie zrobić wszystko. I co najważniejsze, zrobimy to bardzo wygodnie.

Za chwilę opiszę obsługę efektu za pomocą gałki VALUE, a teraz sprawdźmy jeszcze, co znajduje się pod enkoderem, gdzie mamy grupę sześciu przycisków służących do pracy nad konkretnym presetem: PLAY, SYSTEM, SAVE, CHAIN, CTRL/TAP i EXP. Ciekawie rozwiązano choćby możliwość zmiany położenia danej kostki, wzmacniacza czy kolumny głośnikowej w łańcuchu efektów. Do tego celu służy przycisk CHAIN, po wciśnięciu którego na ekranie pojawia się schemat toru audio z kolejnymi urządzeniami. Enkoder VALUE pozwala na wybranie konkretnego elementu, co jest zobrazowane na ekranie za pomocą strzałki wyświetlanej nad daną pozycją. Po wciśnięciu regulatora VALUE można przenieść dany element w inne miejsce. Trzeba się przyzwyczaić do tego, że po wejściu do drugiego wiersza efektów tor audio biegnie od strony prawej do lewej, co może być nieco mylące, ponieważ, aby przenieść urządzenie na koniec łańcucha, trzeba kręcić enkoderem w prawo, a na ekranie przesuwa się ono w lewo (zgodnie z kierunkiem toru audio: w pierwszym wierszu z lewej na prawą stronę, a w drugim wierszu odwrotnie).

Na panelu tylnym urządzenia znajdziemy zestaw przyłączy obejmujący wejście instrumentalne IN, dwa wyjścia OUT L (MONO) i OUT R, wejście zewnętrznego źródła sygnału AUX IN, przyłącze dodatkowego kontrolera nożnego EXP2, gniazdo słuchawkowe, USB oraz gniazdo do podłączenia zasilacza DC 9V. W zestawie z efektem znajduje się zewnętrzny zasilacz dostarczający prądu stałego 1A, przy czym zapotrzebowanie na prąd efektu nie przekracza 600 mA.

WRAŻENIA I BRZMIENIE

Na początek sprawdźmy, jak to jest naprawdę z obsługą GE200. Otóż użycie gałki VALUE jest bardzo intuicyjne i – tak jak już wspomniałem wcześniej – może stanowić wzór dla innych producentów. Za pomocą jednego regulatora ze zintegrowanym przyciskiem można szybko i sprawnie zmienić presety, edytować je, ustalać kolejność poszczególnych składników łańcucha efektów, ustalać wartość parametrów w ustawieniach globalnych, a nawet na szybko zmienić poziom sygnału wyjściowego presetu bez potrzeby wchodzenia w jego ustawienia. Już samo to pozwala stwierdzić, że obsługa GE200 zbliżona jest niemalże do ideału. Wyboru poszczególnych presetów dokonuje się również za pomocą dwóch przełączników nożnych oznaczonych strzałkami góra/dół. Nie trzeba tu przedzierać się przez banki efektów, a następnie wybierać jeden z np. czterech programów, co mnie osobiście zawsze irytowało w procesorach efektów. Tu po prostu poruszamy się pomiędzy wszystkimi programami w kierunkach góra/dół.

Na pokładzie GE200 znajdziemy praktycznie wszystkie efekty znane z urządzeń tego typu dostępnych na rynku. Co istotne, wszystkie są czytelnie pogrupowane i łatwe do odnalezienia oraz skonfigurowania – oczywiście za pomocą niezastąpionej gałki VALUE. Przejście przez programy fabryczne nie pozostawia wątpliwości, że duży nacisk jest tu położony na brzmienia przesterowane. Miłośnicy mocniejszych brzmień nie powinni być zawiedzeni, tym bardziej że producent nie nakłania użytkowników do zakupu żadnych dodatkowych pakietów z presetami, co staje się już powszechną, a przy tym irytującą praktyką wśród producentów – kupujesz sprzęt i od razu na starcie dostajesz informację, że powinieneś jeszcze coś dokupić, ażeby sprzęt działał należycie – to była jakaś paranoja. Tu zaś wszystko jest dostępne od ręki, po prostu urządzenie kompletnie spełniające warunki eksploatacji. Symulacje brzmią wiarygodnie, w dużym stopniu oddają charakter prawdziwych wzmacniaczy i kostek, dając przy tym dużo radości z gry. Zmiany poziomu gainu w większości emulacji przebiegają płynnie i pozwalają uchwycić punkt, w którym dźwięk ładnie przełamuje się podczas zróżnicowanej pod względem dynamiki gry.

Mocne wartości przesterów nie dają już takiej czytelności jak przy niższych wartościach, dlatego nie warto na siłę podkręcać gainu. Po pewnym czasie spędzonym z GE200 zaczęło mi trochę brakować zakresu w korektorze, w którym przydałoby się więcej możliwości dodania dołu i popracowania nad środkiem pasma. Być może mam na tym punkcie obsesję, ponieważ lubię przestery, w których moc nie pochodzi bezpośrednio z gainu, lecz wymaga trochę pracy z gałkami EQ. Symulacje kolumny głośnikowej brzmią wiarygodnie i potrafią sprawić, że nawet na słuchawkach dosyć łatwo uzyskać przyjemny w odbiorze, naturalny dźwięk. Efekty modulacyjne brzmią bardzo dobrze, mają analogowy charakter i ciekawą barwę.

Zgodnie ze współczesnymi trendami edycji parametrów poszczególnych presetów można dokonywać za pomocą aplikacji na komputerze. Niestety w chwili pisania tych słów dostępna była tylko wersja na system Windows. Urządzenie działa także jako pełnoprawny interfejs audio z możliwością wysłania sygnału przetworzonego i surowego. GE200 oferuje także emulację gitary akustycznej, która brzmi całkiem nieźle i może z powodzeniem uratować niejeden występ na scenie, kiedy nie ma możliwości nagłośnienia gitary akustycznej, jednak należy to traktować tylko jako ciekawy dodatek, a nie pełnoprawne narzędzie do zastąpienia akustyka. Z innych ciekawostek warto wymienić przeróżne efekty z kategorii FX generujące przedziwne dźwięki syntezatorowe – w tym temacie Mooer oferuje podobny poziom jak inni producenci. Uwagę zwraca precyzyjnie działający i bardzo szybki pitchshifter, który jest wygodnie sterowany pedałem ekspresji. Podczas pracy tego efektu nie słychać opóźnień czy artefaktów, które bywają bolączką tego typu urządzeń. Skoro już mowa o pedale ekspresji, to trzeba przyznać, że jest on bardzo mały i wymaga od nas precyzyjnego ustawienia stopy, aby dobrze go poczuć, tym bardziej że użyteczny zakres pracy jest niewielki.

PODSUMOWANIE

Mooer GE200 to starannie dopracowany, atrakcyjnie brzmiący procesor efektów, który oferuje jakość symulacji porównywalną do tej oferowanej przez podobne produkty w tej samej kategorii cenowej. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że przy niektórych symulacjach nawet wybija się na tle konkurencji – głównie chodzi mi tu o średnie i mocne przestery, w których natura danego wzmacniacza jest wyjątkowo trafnie uchwycona. To dobrze, że na rynku pojawia się kolejny poważny gracz sprzętowy, który nieco zaburza układ sił. Mooer udowadnia, że można stworzyć nie tylko dobrej jakości sprzęt, świetnie wykonany i dopracowany, ale również dostępny w przystępnej cenie. Okazuje się, że wspomniane przeze mnie na wstępie tego testu hasło reklamowe (małe, inteligentne, oryginalne) doskonale pasuje do procesora Mooer GE200.

w-distribution.de

 

symulacje wzmacniaczy: 55
symulacje zestawów głośnikowych: 26
efekty: 70
presety: 200
looper: 52-sekundowy
automat perkusyjny: 40 rytmów
metronom: tak, 10 schematów
wyświetlacz: LCD, kolorowy
regulatory: MASTER, VALUE
przełączniki nożne: DOWN, UP, CTRL/TAP
pedał ekspresji: tak
przyłącza: AUX IN, EXP 2, IN, OUT L (MONO), OUT R, HEADPHONES, USB, DC 9V
zasilanie: zewnętrzny zasilacz 9V
wymiary: 297x145,5x45,5 mm (SxGxW)
waga: 1,4 kg
Wynik testu
Funkcjonalność:
6
Wykonanie:
6
Brzmienie:
6
Jakość / Cena:
5.5
Cena
1 466.00 zł
Artykuł pochodzi z
Nowe wydanie MagazynGitarzysta
Magazyn Gitarzysta
marzec 2018
Kup teraz