Mikołaj Szczepka
Wywiady
Mikołaj Szczepka

W trakcie Ortega Ukulele Days spotykaliśmy się z 22-letnim polskim muzykiem występującym u boku Jerry Springle.

Arkadiusz Ślesicki
2018-12-18

Arkadiusz Ślesicki: Skąd wziął się u Ciebie pomysł gry na ukulele?

Mikołaj Szczepka: Na początku grałem na gitarze. Najpierw to była gitara klasyczna. Później wraz z kolegami postanowiliśmy założyć zespół i wtedy pojawiła się moja pierwsza gitara elektryczna – Aria Stratocaster. Przez sześć kolejnych lat grałem w różnych składach. Nie udało mi się odnieść spektakularnego sukcesu, ale mogłem rozwijać się i ogrywać koncertowo w krakowskich klubach. Pomysł na ukulele był prozaiczny. Na jeden z wakacyjnych wyjazdów postanowiłem zabrać ze sobą gitarę. Niestety miejsca wystarczyło tylko na ukulele. Na początku traktowałem je jak „zabawkę”, ale z czasem, gdy poprzez YouTube zacząłem poznawać twórczość hawajskich artystów, takich jak Jake Shimabukuro czy Kalei Gamiao, stwierdziłem, że jest to prawdziwy instrument. Poziom gry, zwłaszcza Jake’a Shimabukuro bardzo mnie zainspirował i sprawił, że zapragnąłem naśladować ich techniki gry. Gitara poszła w niepamięć i tak już zostało.

Czyli jesteś samoukiem i praktykiem.

Tak. Nigdy nie brałem żadnych lekcji ani na gitarze, ani na ukulele (pomijając szkoły gry na YouTube). Dlatego teoria muzyczna u mnie leży. Nut nie znam. (śmiech) Gram ze słuchu. Słucham co grają inni i powtarzam.

Może to nie będzie właściwe pytanie, ale czy czujesz się przez to „gorszym” muzykiem?

Czasami… Kiedy spotykam się z wykształconymi muzykami i mówię wprost, że nie znam teorii widzę u nich reakcję w stylu: jak to – grasz koncerty, a nie znasz gam? Ja odpowiadam, że jeszcze mam czas i zdążę się tego wszystkiego nauczyć.

Odwieczny dylemat kto jest „gorszy”: czy koncertujący samoucy tacy jak Ty, czy ludzie z papierami, którzy nie grają nigdzie.

To prawda. Czasem dokuczałem koledze po szkole muzycznej, który podczas koncertów korzystał z nut. Jednak kiedy nie miał ich przed oczami to zupełnie nie wiedział co robić.

Wspomniałeś, że wielu rzeczy uczyłeś się z pomocą YouTube. Dzisiejsze media społecznościowe dają olbrzymią szansę zaistnienia ciekawym ludziom. Czy Ty już posiadasz swój kanał na YouTube?

Tak, w zasadzie mam dwa kanały. Pierwszy z niech to rodzaj poradnika dotyczącego wideofilmowania. Natomiast drugi kanał „Mikołaj Ukulele” poświęcony jest wyłącznie grze na ukulele.

Czy jest duży odzew ze strony internautów? Czy dostajesz wiele pytań dotyczących gry na ukulele?

Miałem dość sporo pytań pod najpopularniejszym utworem „Bodysurfing”. Ale najwięcej próśb dotyczyło zrobienia tutoriali. I myślę, że będę się musiał tym w niedalekiej przyszłości zająć.

 

Występujesz dziś na Ortega Ukulele Days razem z Jerry Springle. Jerry jest klasyczną śpiewającą ukulelistką, Ty natomiast jesteś instrumentalistą.

Dokładnie. Śpiewać nie potrafię (śmiech), dlatego stwierdziłem, że nauczę się dobrze grać.

Podczas swojego występu używałeś ukulele Ortega Lizard TE GB. Jakie masz wrażenie z gry na tym instrumencie?

Bardzo lubię tą markę i uważam, że robią instrumenty ze świetnym stosunkiem jakości do ceny. Model Lizard, to bardzo dobry instrument o wysokiej jakości wykończenia i przyzwoitym brzmieniu. Natomiast moim faworytem zawszę będą hawajskie instrumenty wykonane z litego drewna koa, brzmienie tego drewna jest jedyne w swoim rodzaju!

Elementem Twojej techniki jest również korzystanie z multi efektu – czy możesz coś o tym więcej opowiedzieć?

Jasne. Korzystam z multi efektu ZOOM G3. Praktycznie nie używam zbyt wielu efektów. Używam pogłosu, czasami kompresora i przede wszystkim loopera. Grając wcześniej na gitarze, byłem zwolennikiem podejścia "im mniej tym lepiej", starałem się ograniczać mój pedalboard do rzeczy, które są najbardziej potrzebne. Jak widać, to podejście pozostało i korzystam tylko z podstawowych efektów. Jeśli chodzi o sam looper, to buduję wszystko na jednej ścieżce, w przyszłości będę chciał iść o krok dalej i zakupić looper Boss.

Nie wiem czy wiesz, że Jerry występowała w ukraińskiej edycji programu „Voice of Ukraine”. Czy myślałeś o tym, żeby również spróbować swoich sił w podobnym talent show?

Kiedyś się nad tym poważnie zastanawiałem. W tej chwili moim największym problem jest krótki repertuar. Ogólnie jestem perfekcjonistą i lubię mieć wszystko idealnie przygotowane. A na tę chwilę jeszcze się szkolę. Możliwe więc, że spróbuję, ale dopiero za jakiś czas.

Czy znasz polską scenę ukulelistów?

Trochę się orientuję. Jestem członkiem facebookowej grupy Polish Ukulele, na której można znaleźć większość polskich ukulelistów. Najlepiej znam twórczość Pierwszej Poznańskiej Niesymfonicznej Orkiestry Ukulele – wydali niedawno płytę z coverami „Ukulele w każdym domu”. Innym ciekawym wykonawcą, którego często słucham jest Piotr „Garażfunk” Zabiełło.

Czy myślałeś o nagraniu płyty?

Tak na poważnie, to jeszcze o tym nie myślałem. W tej chwili przede wszystkim chcę się skupić na rozwijaniu muzycznego kanału na YouTube i rozszerzeniu repertuaru.

Co chciałbyś osiągnąć przed 30-tką?

Z tyłu głowy mam podróżowanie – na pewno chciałbym zwiedzić świat. Chciałbym również nakręcić film - jakikolwiek, który mógłby zainspirować innych. Chętnie spróbowałbym również swoich sił w tworzeniu reklam – najlepiej w jakimś dobrym studiu.

W takim razie życzę Ci wymarzonej pracy, podróży i wyprawy z kamerą do ukulelowych źródeł na Hawaje.

To by dopiero była inspiracja!

Zdjęcia i tekst: Arkadiusz Ślesicki