Zanim zostali sławni

Wywiady
2006-03-01

Nie zawsze byli sławni i bogaci. Niektórzy z nich zamiatali kiedyś szkolne korytarze i obsługiwali maszyny w fabryce. Jakich zajęć imali się, zanim mogli żyć ze swojej pasji, czyli muzyki? Poniżej przedstawiamy dwanaście legend rocka - w czasach, kiedy nikt jeszcze o nich nie słyszał

TOM MORELLO(AUDIOSLAVE)- ASYSTENT SENATORA

Morello ukończył Harvard z dobrymi ocenami. Miał więc na tyle dobre kwalifikacje, że mógł przebierać wśród ofert pracy. Po skończeniu studiów pierwsze kroki skierował w stronę sceny... politycznej. Został zatrudniony jako asystent senatora, Alana Cranstona. "Moja praca polegała przede wszystkim na dzwonieniu do bogatych, wpływowych ludzi i proszeniu ich o pieniądze na kampanię wyborczą." - wspomina Morello. "Pieniędzy nie dostaje się za nic. Pewne ideały trzeba, niestety, sprzedać. A reklamy w telewizji muszą być zaakceptowane przez sponsorów. Wiadomo, że bez odpowiednich funduszy nie ma mowy o skutecznej kampanii wyborczej. Muzykę wybrałem między innymi dlatego, że mogę się realizować i nikt nie mówi mi, co mam robić".

JUSTIN HAWKINS (THE DARKNESS)- PRACOWNIK REKLAMY

Wiadomo, że zielony groszek sam się nie sprzeda. Potrzeba scenariusza, reżysera, ekipy filmowej i oczywiście muzyka, który zajmie się pisaniem podkładu muzycznego do reklam. Zanim The Darkness wydali w 2003 roku swój pierwszy album, "Permission To Land", Hawkins zajmował się pracą w reklamie. "Napisałem między innymi muzykę do reklam Tango, Yahoo-UK i sklepu IKEA. Za najbardziej udany uważam swój dżingiel do reklamy Children’s Tax Credit." - wspomina Hawkins - "Wstawiłem tam świetną solówkę, podobną do tej z utworu "Eye Of The Tiger" grupy Survivor. Myślę, że pisanie dżingli to nic złego, zwłaszcza że pieniądze, które zarobiłem, przeznaczyliśmy na nagranie naszego pierwszego albumu."

JOHN SQUIRE (THE STONE ROSES)- RYSOWNIK

Zanim zrobił karierę muzyczną, John Squire wykorzystywał inne swoje talenty artystyczne. Zajmował się rysowaniem postaci do bajek. W 1980 roku rozpoczął pracę jako rysownik w studiu Cosgrove Hall. Squire tworzył postaci między innymi do kreskówek "Wind In The Willows" oraz "Dangermouse". Krążyły nawet plotki, że to on jest autorem wersji Bertiego Bassetta. Zapytany o swoją poprzednią pracę, odpowiada powściągliwie: "Miałem do wyboru albo rysowanie, albo obsługę wózka widłowego. Wybrałem to pierwsze.". Dodajmy, że to właśnie on zaprojektował okładki do wszystkich albumów The Stone Roses.

TONY IOMMI (BLACK SABBATH)- PRACOWNIK FABRYKI

Można sobie wyobrazić, że praca w fabryce nie jest dla muzyka rockowego szczytem marzeń. Iommi musiał znosić hałas, pracować na zmiany i obsługiwać ciężki sprzęt. Muzyk uległ nawet wypadkowi - maszyna, na której pracował, obcięła mu czubki dwóch palców lewej ręki (pisaliśmy o tym w poprzednim wydaniu "Gitarzysty" - przyp. red.). "To było straszne. Wystarczyła chwila nieuwagi i dwa palce utknęły mi w maszynie do przycinania. Jak na ironię, był to mój ostatni dzień w tej fabryce. Dosłownie nazajutrz miałem zacząć karierę jako profesjonalny muzyk. Wyruszaliśmy w trasę koncertową do Niemiec, wszystko było przygotowane - terminy koncertów zostały zaklepane dużo wcześniej. Wypadek zdarzył się więc w najgorszym momencie. Chociaż nie można powiedzieć, że jest jakiś dobry moment na obcięcie sobie palców!"

LEMMY KILMISTER (MOTÖRHEAD)- TECHNICZNY JIMIEGO HENDRIKSA

W latach 60. zeszłego wieku Lemmy zaczynał swoją karierę od noszenia wzmacniaczy, naprawiania efektów i... zdobywaniu narkotyków dla Jimiego Hendriksa. "To cud, że w ogóle coś pamiętam z tego okresu. Musiałem regularnie zaopatrywać Jimiego w towar. Najczęściej było to LSD. Jimi chciał być fair i dzielił się ze mną. Na przykład kiedy załatwiłem mu dziesięć działek, to sobie zostawiał siedem, a mnie oddawał trzy. Niestety, nie skończyło się to dla mnie zbyt dobrze. Co jeszcze mogę opowiedzieć o Jimim? Był najlepszy, to nie ulega wątpliwości, ale potrafił też być nie do zniesienia. Czasami zagrał jeden kawałek, po czym stwierdzał, że ze sprzętem jest coś nie tak. Wpadał w szał i kopał kostki efektowe - tak, że latały po całej scenie. Krzyczał przy tym: "Ten bubel nie działa!" i inne podobne rzeczy. Zbieraliśmy rozwalony sprzęt i kombinowaliśmy, jak coś z niego złożyć".

KEVIN "NOODLES" WASSERMAN- (THE OFFSPRING) WOŹNY

To nie jest wstęp do komedii z lat 80. To prawdziwe życie. Za dnia Kevin "Noodles" Wasserman zamiatał korytarze w jednej ze szkół średnich w Kalifornii. Miał przy sobie pęk kluczy, wiadro i inne niezbędne akcesoria. Jak każdy woźny, był celem żartów ze strony niepokornej amerykańskiej młodzieży. Miał to jednak za nic. Bowiem wieczorami, kiedy zamykał za sobą bramy szkoły, spieszył do domu, żeby obejrzeć na MTV nowy teledysk swojego zespołu. Gdy uczniowie zaczęli go rozpoznawać, gitarzysta Offspring doszedł do wniosku, że powinien się zwolnić. "W roku 1994 MTV ciągle puszczała nasz teledysk "Come Out And Play." - wspomina Noodles. "Dzieciaki mnie zaczepiały, kiedy zamiatałem liście albo opróżniałem kosz, i pytały: "Nie jest pan przypadkiem tym gitarzystą z Offspring?" Zaczęło to być dla mnie nieco krępujące."

MARK TREMONTI (ALTER BRIDGE)- KUCHARZ

Zanim Tremonti zaczął zarabiać jako muzyk w zespole Creed, musiał znaleźć sobie jakieś zajęcie. Po skończeniu studiów ekonomicznych na kierunku Finanse podjął pracę w barze grillowym "Chili" w Tallahassee na Florydzie (artysta założył koszulkę "Chili" na pierwszą sesję zdjęciową Creed). "To były dla mnie trudne czasy. Musiałem pogodzić szkołę, pracę i grę w zespole." - zwierza się Tremonti. "Scott Scapp, nasz wokalista, dzwonił do mnie o trzeciej nad ranem i mówił: "Musisz przyjść na imprezę, chcemy zagrać koncert dla tych ludzi. W ten sposób zdobywa się fanów. Trzeba wykorzystywać każdą okazję, żeby zaistnieć". Niestety odmawiałem, bo rano musiałem wstawać do szkoły."

MICK THOMSON (SLIPKNOT)- NAUCZYCIEL GRY NA GITARZE

Nie jesteśmy pewni, czy muzyk, który nagrał album pod tytułem "Mate, Feed, Kill, Repeat" powinien uczyć dzieci. Zanim oddał się tworzeniu mrocznych utworów, gitarzysta pracował jako nauczyciel gry na gitarze w rodzinnym stanie Iowa. "Uczyłem przez trzy lata. Starałem się zaszczepić moim podopiecznym zamiłowanie do starych, dobrych przebojów. Chciałem im pokazać, jak wygląda prawdziwa gra na gitarze. Puszczałem im na przykład utwory duetu Cacophony. Niestety, moi uczniowie nie mieli zbyt dużo cierpliwości,no i brakowało im motywacji." A może nasz bohater stosował zbyt drastyczne metody? Nigdy się nie dowiemy.

JOHN LENNON (THE BEATLES)- PRACOWNIK WODOCIĄGÓW

Lennon nigdy nie należał do osób, które lubiły podporządkowywać się systemowi. Już w młodości był uważany za buntownika, przewodził nawet gangowi szkolnemu. "Gang, któremu przewodziłem, zajmował się drobnymi kradzieżami i dokuczaniem lizusom." - miał powiedzieć Lennon. Jego buntownicze zachowania nie pozwoliły mu nigdzie zagrzać miejsca. Po ukończeniu szkoły, w 1959 roku, Lennon dostał pracę w zakładzie Scaris And Brick. Dziewiętnastoletni wówczas gitarzysta nie traktował jednak tego zajęcia zbyt poważnie i już po miesiącu dostał wymówienie. Decyzję o zwolnieniu pracodawca wyjaśnił następująco: "John Lennon nie nadaje się do wykonywania tego rodzaju pracy". Wymówienie zostało wystawione na aukcji w 2002 roku i osiągnęło cenę 6 500 funtów. Nasz bohater nie miał powodów, aby przejmować się utratą pracy. Następnego dnia, 29 sierpnia 1959 roku, grał już swój pierwszy koncert w Casbah Coffee Club w Liverpoolu.

MARK KNOPFLER (DIRE STRAITS)- DZIENNIKARZ

Mark Knopfler zawsze miał talent do pisania ciętych artykułów. Na początku lat 70., jako absolwent filologii angielskiej, został zatrudniony w redakcji Yorkshire Evening Post, gdzie przepracował dwa lata. Jak sam przyznaje, nie zarabiał na tej posadzie kokosów. Zaczynał z pensją dziesięciu funtów tygodniowo. "Ostatni artykuł, jaki napisałem dla tej gazety, był o śmierci Jimiego Hendriksa." - mówi Knopfler. "Redaktor naczelny wszedł i powiedział: "Właśnie umarł muzyk: Jimmy Henderson czy Jimi Hendrix, nie wiem dokładnie, jak się nazywał.". Dosłownie mnie zatkało. Napisałem ten ostatni artykuł, nie pamiętam nawet, co w nim było. Powiedziałem na koniec coś nieprzyjemnego, wyszedłem z redakcji i poszedłem się upić."

JOHNNY MARR (THE SMITHS)- SPRZEDAWCA

Początek kariery Marra nie wyglądał zbyt optymistycznie. Żaden z jego wczesnych zespołów nie odniósł sukcesu, co podkopało wiarę muzyka we własne możliwości. Postanowił on znaleźć jakieś stałe zatrudnienie, niezwiązane z przemysłem muzycznym. Dostał pracę sprzedawcy w modnym butiku X Clothes na Chapel Walks w Manchesterze. Gitarzysta wytrzymał tam jedynie kilkanaście miesięcy. Miał dość przedstawiania się klientom jako sfrustrowany artysta i zdecydował się wrócić do branży muzycznej. Na pomoc przyszedł mu "miejscowy introwertyk", znany jako Morrissey. Duet nagrał swoje pierwsze demo w 1982 roku. "Puszczałem nasze nagrania w sklepie." - wspomina Marr. "Kiedy wchodzili klienci, wyglądający na fanów Banshees czy Throbbing Gristle, zwiększałem głośność. Wkrótce ludzie zaczęli przychodzić nie po to, żeby kupować ubrania, ale po to, by posłuchać muzyki."

NOEL GALLAGHER (OASIS)- PRACOWNIK NA BUDOWIE

To jeden z najciężej pracujących muzyków rockowych. Jako nastolatek Gallagher pracował z rodziną przy budowach domów. "Przyjeżdżaliśmy do pracy żółtym transporterem. Zaczynaliśmy wcześnie rano. To było okropne. Szczególnie, że w Manchesterze często pada i wierzcie mi, nie jest przyjemne, kiedy leją się na ciebie potoki wody." Praca w British Gas, którą dostał później, nie była dużą zmianą na lepsze. "Pewnego dnia metalowa pokrywa, która spadła z dużej wysokości, zmiażdżyła mi stopę. Kiedy wróciłem ze szpitala, przydzielono mi pracę w magazynach. Po około sześciu tygodniach zacząłem przynosić do pracy gitarę, bo pomieszczenia te wykazywały się dobrą akustyką. Wkrótce miałem już napisane cztery utwory, które potem znalazły się na albumie "Definitely Maybe".