Prophets of Rage

Prophets of Rage

Gatunek: Rock i punk

Pozostałe recenzje wykonawcy Prophets of Rage
Recenzje
2017-10-09
Nasza ocena:
8 /10

Bunt! Wściekłość! Rap rock!

Jeżeli naprawdę istnieją supergrupy, to Prophets of Rage jest jedną z nich. W skład kapeli uformowanej w 2016 roku weszli byli muzycy Rage Against The Machine, Audioslave, Public Enemy i Cypress Hill. Wpływy tych wszystkich zespołów słychać w muzyce Prophets of Rage, co wystarcza za najlepszą rekomendacją długogrającego debiutu formacji.

Na trwającym prawie czterdzieści minut krążku znalazło się dwanaście utworów charakteryzujących się buntowniczym rap rockowym klimatem. Kapela nie przebierając w słowach wyrzuca światu, szczególnie politykom na czele z Trumpem, wszelkie niegodziwości, które sprawiły, że świat stał się miejscem trudnym do życia. Przesłanie Prophets of Rage kapitalnie akcentują na wokalach Chuck D i B-Real, których odmienny styl rapowania jest znakomicie uzupełniającą się maszyną. Można sobie tylko wyobrazić, jak obaj dają czadu na koncertach. Ich słowa są o tyle nośne, że trafiły na podatny grunt instrumentalistów. Największym bohaterem zespołu jest gitarzysta Tom Morello, który nadał temu krążkowi soczystego, rockowego posmaku. Kolejne riffy Morello, w tym rewelacyjne solówki ("Unfuck The World", "Who Owns Who") wskrzeszają nie tylko ducha agresywnych wyładowań Rage Against The Machine, ale i całego post grunge’owego świata na czele z klimatem znanym z Audioslave. Efekt jest o tyle mocniejszy, że przecież na bębnach zasuwa tu znakomity Brad Wilk, a na basie gra Tim Commerford.

Charakterystyczne dla pierwszego dużego materiału Prophets of Rage są kompozycje dość krótkie (do czterech minut), ale niezwykle intensywne, po brzegi wypełnione partiami instrumentów, efektów i wokali. Dodatkowej mocy płycie dodaje uliczny klimat, szczególnie odczuwalny w takich numerach jak "Radical Eyes", "Living On The 110" i "Smashit", które jakby stworzone na ulicy zachęcają, aby na nią wyjść, chwycić cegłę w dłoń i rzucić w kilka okiennic ozdobionych żółtymi firanami. Prophets of Rage nawołuje do buntu i okazuje się w tym kapelą bardzo skuteczną. Tym bardziej, że materiał miewa momenty ostre, wręcz hard rockowe, w stylu singlowego "Unfuck The World" czy zjazdów gitarowo-perkusyjnych w "Hail To The Chief" i "Strength In Numbers", choć w rzeczywistości kompozycje formacji w przeważającej części cechują się zbalansowaniem patentów pomiędzy rockiem i rapem, w dodatku przy takiej dzikości z jaką robili to muzycy wspomnianego Rage Against The Machine. Wyjątek w tej materii może stanowić kompozycja "Take Me Higher" osadzona zdecydowanie w klimatach Cypress Hill, podobnie jak "Fired a Shot", ale czy z tego można uczynić zarzut?

Materiał miewa też utwory może nieco przesadzone z efektami ("Legalize Me", "The Counteroffensive"), ale przy takim stężeniu zasłużonych muzyków można zrozumieć, że każdy chciał pokazać tu coś swojego, wśród nich także odpowiedzialny za większość efektów DJ Lord. W sumie więc pierwszy album Prophets of Rage to solidny kopniak rap rockowej energii. Materiał brzmi soczyście i dosadnie, zachęca do buntu i wyzwala wściekłość, a nade wszystko dowodzi, że rap rock się jeszcze nie skończył.

Konrad Sebastian Morawski