Obsidian Mantra

Existential Gravity

Gatunek: Metal

Pozostałe recenzje wykonawcy Obsidian Mantra
Recenzje
2017-08-10
Nasza ocena:
8 /10

Do tej pory niemal każda kapela, która stanęła na drodze Obsidian Mantra, głośnej ekipy rodem z Kwilcza, zazdrościła im basistki, rodzynka w metalowym półświatku.

Później był mały album "Burden Brought By Whispers", który wyraźnie dawał do zrozumienia, że prócz wojującej na czterostrunówce Marii Ewy Bryłki, Obsidian Mantra ma atuty wagi ciężkiej i jest zespołem mierzącym bardzo wysoko, szczególnie biorąc pod uwagę jak młody wiekiem muzyków jest to skład. Ambicja i umiejętności tylko dolewały oliwy do ognia. Ta bomba po prostu musiała wybuchnąć. I ku uciesze wielbicieli metalowej ekstremy wreszcie ukazał się "Existential Gravity" - długogrający debiut Obsidian Mantra.

Od czasów "Burden Brought By Whispers" nieco zmienił się charakter muzyki bandu. Wciąż obracają się w kręgach modern metalu i metalu alternatywnego, ale zdaje się, że na "Existential Gravity" kapela dużo głębiej zatopiła się w metalowym podziemiu. Dobitniej zapachniało progresywnym death metalem i doom metalem opartym raczej na średnich tempach, potężnej, masywnej sekcji i zwierzęcym growlingu Kacpra Kajzderskiego. Obsidian Mantra rzadko przyspiesza, ale lubi się za to pobawić w granie atmosferyczne (czysty śpiew w "Afflicted with the Plague" brzmi przekonująco). Takich zwolnień i stawiających na klimat momentów jest mniej niż na "Burden Brought By Whispers", ale wciąż się tu i ówdzie przewijają. Wyjątkowo interesująco jest na poziomie gitar, gdzie duet Kajzderski-Porwich często łamie utwory, bawi się estetyką post metalu, groove'u, ma ciągoty progresywne (muzycy otwarcie przyznają jak ważny wpływ miały na nich Opeth i Meshuggah), a nawet do grania technicznego.

Obsidian Mantra nie jest może najgroźniej wyglądającym bandem na metalowej scenie (urok basistki i tak zniweczyłby wszelkie próby osiągnięcia zwierzęcego image), ale bez wątpienia brzmi wyjątkowo agresywnie, złowrogo i po prostu ciężko. To co nie do końca udało się z brzmieniem na małym albumie, na "Existential Gravity" zostało już naprawione. Jest nieco piwnicznie, ale wystarczająco wyraziście, by wykreślić zespół z brzmienia podziemnego. Album sączy się z głośników rasowo i drapieżnie, na tyle dobrze, że bez problemu można wsłuchać się we wszelkie instrumentalne i wokalne niuanse.

Przyznam, że już po premierze "Burden Brought By Whispers" trzymałem kciuki, by Obsidian Mantra powrócili. Żeby im ochota nie odeszła i nie rzucili tego projektu gdzieś w kąt. Zaparli się. Ambicja kazała zrobić im kolejny krok. Całe szczęście, bo choć jest to zespół młody personalnie, to osiągnęli wysoki poziom muzyczny. To po prostu piekielnie dobre, dojrzałe granie. W wolnej chwili sięgnijcie po "Existential Gravity" - ta płyta na pewno się w waszych uszach obroni.

Grzegorz Bryk