(aura)

Invisible Landscape

Gatunek: Elektronika

Pozostałe recenzje wykonawcy (aura)
(aura) - Invisible Landscape (aura) - Invisible Landscape
Nasza ocena:
9 /10

Widzisz powyższą ocenę, czytasz moje poniższe kadzenie i od razu przychodzi Ci na myśl - a ściągnę sobie tą płytkę z "interneta". No way, Dude! To bez sensu, bowiem (aura) to coś więcej niż muzyka.

"Invisible Landscape", bo tak nazywa się owoc wspólnego projektu dwóch Portugalczyków: Andre Fernandesa i Jose Ramosa, to frapujące połączenie muzyki (w większości instrumentalnej) z… fotografią. Pierwszy z wymienionych panów to multiinstrumentalista, drugi - młody fotograf specjalizujący się w zdjęciach wykonywanych techniką HDR. Każdemu obrazowi (wszystkie 10 znajdziesz w książeczce) przyporządkowany jest jeden utwór muzyczny, a całość tworzy intrygującą ścieżkę dźwiękową. Warto dodać, że część kompozycji wykorzystano w filmie "Funeral In the Rain", prezentowanym na wielu światowych festiwalach.

Nawiasy w nazwie (aury) mogą zasugerować jedną z inspiracji - Sigur Ros. Bingo! Przestrzenne, długo wybrzmiewające delikatne dźwięki w "The Furious March" (na fotografii zachód słońca nad jeziorem, łódka, skały) czy też urzekające piękną minimalistyczną melodią "Vacuity" (łódka przycumowana do brzegu) w oczywisty sposób nawiązują do grupy Jonsiego. Elektroniczne wstawki, odgłosy kołujących mew (potem genialnie zmiksowane!) w "Flowing Textures" (zdjęcie: plaża, morze, wspomniane mewy, w oddali zamek) czy też totalnie elektroniczny kawałek "Parallel Worlds" (na pierwszym planie mężczyzna łowiący ryby, w oddali miasto na wzgórzu) jawnie nawiązują do ambientu spod znaku Lights Out Asia czy choćby July Skies. Są tu wreszcie dłuższe odjazdy, agresywniejsze, może nawet industrialne szczególnie w "Cloud Colossus" (fotografia ukazuje kłębiące się burzowe chmury, spośród których prześwituje słońce i oświetla kilka drzew z pierwszego planu), których nie powstydzili by się koledzy z Tortoise lub Jesu.


Całość jest ujmująco minimalistyczna, to jakby plama dźwięku, która pomaga nam zanurzyć się w świat przedstawiony na serii pięknych zdjęć. To 40 minut wysmakowanej sztuki, która mimo że skromna, pozwala totalnie odlecieć. Znakomity sposób, by rozmarzyć się podczas coraz dłuższych jesiennych wieczorów.

Jurek Gibadło

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Magazyn Gitarzysta do ulubionych źródeł