Timo Maas

Lifer

Gatunek: Elektronika

Pozostałe recenzje wykonawcy Timo Maas
Timo Maas - Lifer Timo Maas - Lifer
Nasza ocena:
8 /10

Timo Maas porzucił wycieczki w kierunku dance - z pożytkiem dla niego i dla nas.

Niemiec zjadł zęby na house, od kiedy - pewnie zachęcony powodzeniem drugiego lata miłości - zabrał się za tworzenie autorskich setów. Ale z racji swoich odjazdów w kierunku popu i wspomnianego dance'u zdecydowanie częściej można go było usłyszeć na antenie RMF (na pewno znacie hit "First Day" zaśpiewany przez Briana Molko), niż w dowolnej stacji z ciekawą muzyką elektroniczną. To trochę wypaczony obraz, bo Maas DJ-em jest przecież nielichym.

Udowadnia to na swoim kolejnym wydawnictwie, "Lifer", przy którym będziemy się bawić w klubach puszczających ambitny house albo IDM. Gdy pierwszy raz posłuchałem kawałków "Tantra" i "Train In My Kitchen" od razu pomyślałem sobie o dokonaniach Four Tet z płyt "Rounds" i ostatniej, "Pink". Tu liczy się rytm: w przypadku pierwszego z wymienionych numerów będący podkładem dla skromnej, ale bardzo ciekawej melodii, w drugim - do zabaw z… przedmiotami, które znajdziemy w kuchni. Drodzy Pink Floyd - a jednak da się! Pomysł to ciekawy i - co najważniejsze - świetnie zrealizowany.


Ale "Lifer" ma o wiele więcej wcieleń, które udowadniają, że Maas nie jest twórcą przypadkowym i przeciętnym. W "Vision" zdradza swoje fascynacje ambientem, przy okazji racząc nas senną partią sitaru, w "Grown Up" pokazuje, że sprawdziłby się jako producent hip-hopowy - wcale nie przesadzę, jeśli powiem, że to jeden z ciekawszych bitów jakie słyszałem w tym roku! Dodajmy jeszcze do tego trance'owy "Cash Johnny" i krótkie nawiązanie do popowych czasów - kolejny duet z wokalistą Placebo, który pewnie list przebojów aż tak skutecznie, jak "First Day" nie storpeduje, ale mnie podoba się bardziej - ma w sobie coś z mroku, ale i melodyki Depeche Mode.

Krótko mówiąc - Timo wreszcie wskoczył na poziom, do jakiego został stworzony. Skleił płytę, która nie ma słabych punktów, która zaskakuje różnorodnością, ale taką zdrowo podaną, stanowiącą przekonującą całość.

Jurek Gibadło

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Magazyn Gitarzysta do ulubionych źródeł