Rick Estrin & The Nightcats

You Asked For It ... Live!

Gatunek: Blues i soul

Pozostałe recenzje wykonawcy Rick Estrin & The Nightcats
Rick Estrin & The Nightcats - You Asked For It ... Live! Rick Estrin & The Nightcats - You Asked For It ... Live!
Nasza ocena:
8 /10

Zaczynali 38 lat temu jako Little Charlie & The Nightcats. W 2008 roku po odejściu gitarzysty Charliego Baty zmienili nazwę na Rick Estrin & The Nightcats i pod takim szyldem przemierzają świat ciesząc słuchaczy swoją muzyką.

Płyta "You Asked For It ... Live!" zawiera nagrania dokonane 5 października 2013 roku w klubie Biscuits and Blues w San Francisco. Co ważne, jest to wierny zapis (minuta po minucie) wszystkiego co działo się tego wieczora na scenie. Zespół zaprezentował zestaw trzynastu utworów wybranych zapewne zgodnie z tytułem płyty, czyli najbardziej ulubionych i oczekiwanych przez słuchaczy. Najlepszym tego potwierdzeniem jest "Dump That Chump", który został wręcz "wymuszony" przez publiczność. Stylistycznie dostajemy bardzo przyjemną mieszankę wesolutkiego jumpu, west-coast bluesa z dodatkiem chicagowskiego grania. Rick Estrin, jako mistrz ceremonii, łatwo nawiązuje kontakt z publicznością, dużo i dowcipnie mówi zapowiadając poszczególne utwory, a nawet używając słów, które zostały "wypikane". No i, rzecz jasna, śpiewa i pięknie gra na harmonijce. Stosuje wiele różnych brzmień instrumentu, od ciepłych, aksamitnych, po ostre, mocno sfuzowane. Trzeba przyznać, że zachowuje dużą powściągliwość i umiar w nasycaniu brzmienia zespołu harmonijką. Jest całkiem sporo utworów, gdzie ogranicza swój udział wyłącznie do śpiewu.

Rick Estrin zebrał wokół siebie doskonałych współpracowników - zdolnych, zaradnych i samowystarczalnych. Nie dość, że są mistrzami swoich instrumentów, to na dodatek z dużą biegłością potrafią posługiwać się innymi, wzbogacając brzmienie zespołu podczas koncertu. Najbardziej wszechstronny jest Lorenzo Farrell. Nominalnie basista (gra również na kontrabasie) ale bardzo dobrze radzi sobie na Hammondzie i innych instrumentach klawiszowych. Perkusista J. Hansen również komponuje i śpiewa, a gitarzysta Kid Andersen kiedy trzeba potrafi zagrać na kontrabasie. Jakby tego było mało, członkowie zespołu mocno zaangażowali się w prace związane z produkcją płyty.

W 2010 roku podczas jubileuszowej, bo trzydziestej edycji festiwalu Rawa Blues, miałem okazję zobaczyć ich na żywo i to w ekstra wydaniu, bo z gościnnym udziałem Charliego Baty. Podczas słuchania "You Asked For It ... Live!" nieustannie stawały mi przed oczami wspomnienia z tamtego, katowickiego koncertu.

Nie ma sensu opisywać płyty utwór po utworze, bo skoro jest to wybór tego, co mają najlepszego w swoim repertuarze nie ma mowy o lipie. Ja ze swojej strony chciałbym zwrócić uwagę na kilka numerów. Po pierwsze i najważniejsze "You Gonna Lie". Prawie siedem minut jazdy w karkołomnym tempie narzucanym przez precyzyjnie walący werbel. Całość ozdobiona jest solowymi popisami muzyków i gdyby jeszcze Rick Estrin dorzucił od siebie coś na harmonijce, byłaby okazja do pokazania indywidualnych umiejętności całej czwórki w jednym utworze. Najpierw Kid Andersen gra piękną solówkę przypominającą styl nieco już zapomnianego Dannyego Gattona. Potem Lorenzo Farrell ma możliwość pokazania co potrafi zrobić z kontrabasem. J. Hansen rozpoczyna swoje solo uderzając pałkami w ramę bębnów potem rzecz jasna przechodzi do właściwego wykorzystania perkusji.

Zaraz po tym energetycznym utworze, niejako na uspokojenie atmosfery, zespół serwuje swingujący slow blues "Never Trust A Woman" ze słodkim Hammondem (piękne solo). Warto zwrócić uwagę na wyjątkowy utwór, bo bez Ricka na wokalu. To najbardziej chicagowski na płycie "Baker Man Blues" skomponowany i zaśpiewany przez perkusistę J. Hansena. Na zamknięcie albumu dostajemy coś absolutnie unikalnego - "Too Close Together" z repertuaru Sonnyego Boy Williamsona. Zupełnie inny klimat i nastrój, nie tak radośnie rozbrykany jak pozostałe na płycie. Spokojny i niezwykle minimalistycznie zinstrumentalizowany, jedynie z wykorzystaniem kontrabasu (wyjątkowo Kid Andersen), czysta i naturalnie brzmiąca harmonijka oraz wokal. Niesamowite zakończenie płyty, będące popisem Ricka Estrina jako wokalisty, a przede wszystkim jako harmonijkarza. Tu nie ma możliwości "ukrycia" się za fuzami, bajerami, przesterami. Cała prawda o jego instrumentalnych umiejętnościach i przy okazji dowód na to, że nie jest dziełem przypadku jego zwycięstwo w 2013 roku w Blues Music Award.

Niewątpliwie szefem przedsięwzięcia pod szyldem The Nightcats jest Rick Estrin. To jego nazwisko zostało "wypchnięte" przed nazwę zespołu, on jest kompozytorem większości materiału, frontmanem, liderem, wokalistą i harmonijkarzem. Mam jednak wrażenie, że to Kid Andersen "ukradł" Rickowi ten koncert. Każda solówka daje mnóstwo powodów do radości. Jego gitara jest zadziorna, zaczepna, pięknie rozgadana a kiedy trzeba rozkołysana i swingująca. Andersen nie nudzi, nie zachłystuje się swoją biegłością techniczną, a wszystko co gra jest w danym momencie najbardziej wskazane i właściwe. Wprost zachwyca różnorodnością brzmienia instrumentu. Można używać wielu wyszukanych słów na opisanie tego, co wychodzi spod palców Kida Andersena ale zdecydowanie lepiej posłuchać i osobiście przekonać się o jego nieprzeciętnych umiejętnościach.

Scena jest miejscem gdzie Rick Estrin & The Nightcats czują się najlepiej. To jest ich środowisko naturalne, ich żywioł. Płyta "You Asked For It ... Live!" jest doskonałym potwierdzeniem tego, nieco banalnego, stwierdzenia.

Robert Trusiak

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Magazyn Gitarzysta do ulubionych źródeł