Rytmika kluczem do oszczędnych improwizacji, cz. 2

Katarzyna Maliszewska
Rytmika kluczem do oszczędnych improwizacji, cz. 2

Miesiąc temu wykonaliśmy trudną pracę w celu prawidłowego zagrania zaledwie dwutaktowej frazy muzycznej. Aby tego dokonać, analizowaliśmy wartości rytmiczne przedstawionej zagrywki.

Dokładnie rzecz ujmując, obserwowaliśmy jej muzyczną czasoprzestrzeń, sprowadzając występujące w niej wartości rytmiczne do jak najprostszego szkicu. Trzeba przyznać, że odcinek tego warsztatu wymagał anielskiej wręcz cierpliwości i skierowany był do wyjątkowo ambitnych gitarzystów i gitarzystek znających wartości nut. Myślę, że najważniejsza idea została zrealizowana, a każdy uczestnik owego warsztatu już wie, że z rytmem... nie ma żartów. W tym miejscu chcę uspokoić tych, którym zapis nutowy wciąż nic nie mówi, a odczytanie rytmu jest czymś wręcz niemożliwym. Najważniejsze bowiem jest samo granie. Czyli to, aby w odpowiednim momencie "muzycznym" wykonać dźwięki zapisane w nutach (tak jak to miało miejsce miesiąc temu) lub... odtworzone na ulubionej płycie CD, w radiu czy też na dołączonym do warsztatu materiale audio.

W tym odcinku warsztatów bluesowych skupimy się na słuchaniu oraz odtwarzaniu ze słuchu zaprezentowanego obok materiału dźwiękowego, a nie na tym, jak wygląda zapisana w nutach wartość rytmiczna. Przekonamy się, czy i w jakim stopniu ważna jest dla nas wewnętrzna świadomość rytmiczna podczas wykonywania partii solowych.

 



PRZYKŁAD 1 to pewien materiał dźwiękowy zilustrowany w pięciu taktach. Jednak ich ćwierćnutowy zapis oraz liczba taktów nie mają najmniejszego znaczenia dla naszego celu, czyli ich wykonania. Zaproponowany zapis omawianego przykładu stanowi jedynie wskazówkę, jakie dźwięki oraz w jakiej kolejności zagramy. Odtwórz dołączony do warsztatu materiał audio. Metronom nabija rytm do "4" (każde uderzenie to ćwierćnuta). Posłuchaj, jak rytmicznie zostały rozmieszczone dźwięki przykładu. Występuje tutaj podział triolowy przypadający na każdą ósemkę w takcie (1 i 2 i 3 i 4 i). Powinieneś usłyszeć, że na każde uderzenie metronomu przypadają 4 dźwięki, natomiast każdą ich parę gramy na 1 i 3 wartość w trioli.

Pod względem rytmiki PRZYKŁAD 2 jest prawie identyczny. Całkiem słusznie to "prawie" czyni dużą różnicę. Choć wciąż mamy do czynienia z takim samym podziałem triolowym, zwróć uwagę na początek zagrywki. Posłuchaj, czy pierwszy dźwięk przypada tu na uderzenie metronomu, jak to miało miejsce w przykładzie 1. Gdy już wykonasz wraz z nagraniem zaprezentowaną zagrywkę, w następnej kolejności spróbuj ją zagrać samodzielnie, zastępując metronom tupaniem nogą do "4". Posłuchaj, jaką grasz melodię. Jeden dźwięk nadaje naszej pentatonicznej palecie nieco inny odcień. Jaki akord zakończył omówioną przed chwilą frazę? - C7. Dokładnie ten sam czterodźwięk, który usłyszeliśmy na końcu zagrywki otwierającej nasz warsztat. Spróbuj, nie zmieniając rytmiki zapodanej w nagraniu audio, zagrać kilkakrotnie zagrywki omówione w przykładach 1 i 2, jedna po drugiej. Tup nogą, zastępując klik metronomu. Aż chciałoby się do akordu C7 dodać kolor bluesowej subdominanty F9 i zagrać coś "swojego".

 

Proszę bardzo. W PRZYKŁADZIE 3 przedstawiam wykonaną spontanicznie zagrywkę mojego autorstwa. Mamy tu zachowany podział triolowy. Wsłuchaj się w rytmikę i oceń, w którym momencie dźwięk uderzony jest na 1 i 3 nutę w trioli, a w którym na każdą jej wartość. Zwróć uwagę, że cały czas obracamy się wokół akordu C7 i jego składników. Krótka fraza muzyczna przedstawiona w tym przykładzie może stanowić element kadencji (zakończenia) dowolnego bluesa w C. Przejdźmy do przykładu 4. Być może niektórzy zadali sobie przed chwilą pytanie: "Do kogo należą zatem dźwięki pozostałych przykładów?". Myślę, że jest to najlepsza chwila, aby udzielić odpowiedzi.

 

Przedstawiona bowiem w PRZYKŁADZIE 4 zagrywka zdradza bardzo charakterystyczny w grze sposób łączenia w 1 takcie podziałów triolowego oraz szesnastkowego u tego gitarzysty. Kłania się nam A. Thibeaux Walter, czyli T-Bone Walker, który eksperymentując z dźwiękami takich instrumentów, jak: banjo, mandolina, gitara akustyczna, ukulele, organy oraz skrzypce, wybrał ostatecznie gitarę elektryczną. Wsłuchaj się w rytmikę przedstawionej zagrywki. Na pierwsze uderzenie metronomu przypadają trzy dźwięki rozmieszczone rytmicznie w trioli, w której ostatni wybrzmiewa, przechodząc na drugą miarę. Jeśli podzielisz drugie uderzenie metronomu na cztery wartości - uzyskując tym samym podział szesnastkowy - usłyszysz, że dwa kolejne dźwięki przypadają na 3 i 4 szesnastkę drugiej miary taktu. W bluesach T-Bone Walkera często słychać, że partie solowe długo opierają się wyłącznie na podziale triolowym.

Niech to będzie podpowiedź dla wykonania PRZYKŁADU 5, w którym zdradzam jedynie dźwięki przypadające na pierwszą miarę taktu. Jakie są kolejne? Tym razem spróbuj ze słuchu odczytać nie tylko rytm zagrywki, ale i paletę kolorów, jakiej użył w niej T-Bone Walker.

PRZYKŁAD 6 wymaga odnalezienia ze słuchu nieco większej ilości dźwięków na gryfie oraz ich właściwego rozmieszczenia w muzycznej przestrzeni jednego taktu. Ale i tu, dla ułatwienia, dam podpowiedź. Paleta naniesionych na gryf kolorów odpowiada tym razem krótkiej frazie muzycznej wyrwanej z intro jednej z najwspanialszych kompozycji T-Bone Walkera. Utwór ten, zarejestrowany w 1947 roku, został uznany za jeden z największych przebojów bluesa. Inspirował wielu przyszłych gitarzystów do uprawiania właśnie tego, a nie innego gatunku muzycznego, m.in. wspomnianego przy okazji październikowego warsztatu Alberta Kinga. Mowa o "(Call It) Stormy Monday", co w tłumaczeniu na język polski oznacza "burzliwy poniedziałek". Nikt nie lubi poniedziałków, tym bardziej - burzliwych. Zatem nie życzę nikomu ani jednego, ani drugiego. Jednak bardzo polecam zapoznać się z bluesowym "Stormy Monday", nie myląc go z filmem czy książką o takim samym tytule.