Guthrie Govan
Wywiady
Guthrie Govan

Czy to występując z Arystokratami, czy wraz z orkiestrą Hansa Zimmera, Guthrie dba o to, by jego szybkie palce zawsze miały pełno roboty. Rozmawiamy z nim by się dowiedzieć, co właściwie go napędza…

2018-11-30

Od kiedy nikomu nieznany 22-letni pracownik McDonaldsa z Chelmsford w Essex „pozamiatał” w konkursie Gitarzysta Roku 1993 magazynu Guitarist, Mr. Govan stał się siłą nie do powstrzymania. Wkrótce, jako fenomenalny talent, stał się specjalistą od transkrypcji gitarowych w miesięczniku Guitar Techniques, inspirował tysiące studentów w brytyjskich szkołach takich jak ACM czy BIMM, a nawet był zapraszany jako sideman na trasy koncertowe gwiazd takich jak Asia. Ale już wcześniej Guthrie podjął ostateczną decyzję o związaniu całego swego życia z muzyką, porzucając dobrze rokujące studia językowe na Oxford University.

Na gitarze gra od trzeciego roku życia, kiedy to wziął jeden z instrumentów ojca i próbował zagrać akord D dur na gryfie o wiele za dużym na jego małe rączki. Tak jak Jimmi Page, Guthrie pojawiał się w TV jako cudowne dziecko, wprawiając w zakłopotanie dużo starszych muzyków ze Szkoły Króla Edwarda VI, grając gitarowe akrobacje o jakich mogli tylko pomarzyć. Lata później, dzięki YouTube, Govan stał się internetową sensacją, zbierając ogromną masę „lajków”, subskrypcji i światowy rozgłos. Dziś, nasz bohater jest gwiazdą podziwianą przez inne legendy gitary, ale nawet teraz nie przestaje pracować nad swoim warsztatem. Nigdy nie przestaje się uczyć nowych rzeczy. Co więcej, z pasją przekazuje swoją wiedzę na licznych klinikach, organizowanych na wszystkich kontynentach. Ma także swój sygnowany model gitary Charvela, nagrywał z geniuszem prog-rocka Stevenem Wilsonem, pracował z brytyjskim raperem Dizzee Rascalem, ma wspomniany już zespół The Aristocrats (grają tam z nim Bryan Beller (bas) i Marco Minnemann (bębny)) i zwiedził pół świata z kompozytorem filmowym Hansem Zimmerem. A dziś? Dziś jest tu tylko i wyłącznie dla Was…

JASKINIA ROZKOSZY

GUTHRIE MA RZADKI TALENT, ALE I MY MOŻEMY ZNALEŹĆ PRZYJEMNOŚĆ W POKONYWANIU WŁASNYCH OGRANICZEŃ

„Na klinikach – gdzie często prosi się mnie o uzdrowienie całej sali gitarzystów z problemami za pomocą jednej złotej rady – często mówię: ‘Czego oczekuję od muzyki w zamian za wszystkie te poświęcone godziny oraz pieniądze w to zainwestowane? Jakim chcę zostać gitarzystą?’ Im bardziej konkretnie jesteś w stanie odpowiedzieć na temat swoich oczekiwań, tym mniejsza szansa na to, że to co zainwestujesz w muzykę będzie zmarnowane. Niektórzy chcę tylko napisać jakąś piosenkę. Inni pragną zainwestować wszystkie pieniądze zarobione poza branżą muzyczną w najlepszy customowy wzmacniacz, by cieszyć się jego piękną barwą we własnej piwnicy. Jeszcze inni chcą się zmierzyć z instrumentem, zdobyć go i pokonać. Nie ma nic złego w uczeniu się w sposób akademicki, z książek i nut, ale ma to sens tylko wtedy, kiedy możesz tę wiedzę uwewnętrznić i mieć pewność, że będzie tam w podświadomości, kiedy będziesz jej potrzebować. To się musi odbywać spontanicznie. Nie można słuchać tego głosu, który mówi ci w głowie: ‘Teraz jest czas, by użyć trzeciego modusu skali durowej.’”

UCHO WIECZNOŚCI

WYTYCZANIE GRANICY POMIĘDZY UŻYWANIEM SŁUCHU I MUZYCZNEJ PAMIĘCI, A UŻYWANIEM DŁUGOPISU I KARTKI

„Kiedy zaczynałem grać, wszystkiego uczyłem się ‘na ucho’, a kiedy moja pamięć nie potrafiła czegoś przywołać, odchodziło to w niepamięć na zawsze. Z czasem mój słuch zyskał coś bardziej trwałego – kiedy słyszałem jakąś progresję akordów po raz kolejny, mogłem ją już zapamiętać. Rozpisywanie muzyki przyszło mniej więcej w tym samym okresie, w którym odkryłem gitarzystów lat 80. Yngwie Malmsteen, który znał skalę harmoniczną molową. Steve Vai, który nauczył się czytać nuty… Mnóstwo moich rówieśników, słysząc tych doskonałych muzyków, nawet pomimo bycia nastolatkami pomyślało sobie, że ‘odrobina akademickiej dyscypliny w niczym nie uchybi rock’n’rollowemu stylowi życia’. Wtedy odkryłem, że jeśli mogę tę muzykę napisać, nie potrzebując jednocześnie zapychać informacjami mojego mentalnego RAM, mogę w zamian poświęcić więcej czasu na doskonalenie mojego słuchu.”

ZŁOTY ŚRODEK

BRZMIENIE, TEORIA I TECHNIKA – WSZYSTKO TO JEST WAŻNE, ALE JAK ZNALEŹĆ IDEALNY BALANS POMIĘDZY NIMI?

„Starsi, mądrzejsi muzycy wiedzą bardzo dobrze, że to co tak naprawdę się liczy to jakość grania. Czy barwa jest odpowiednia? Czy dobrane brzmienie umieszczone jest w odpowiednim miejscu w odniesieniu do pulsu muzyki? Ale kiedy jesteś początkujący, potrzebujesz czegoś co spowoduje, że następnym razem będziesz chciał usiąść do ćwiczeń, czegoś co będzie połączeniem jakości z ekscytacją i egzotyką, czegoś co przyśpieszy krew w twoich żyłach. Więc tak, myślę że warto jest się nauczyć tej ‘zakazanej skali’, o ile nie oczekujesz od niej rozwiązania wszystkich twoich problemów. Kiedy byłem dzieciakiem, w ogóle nie obchodziły mnie solówki. Solo to było coś ulotnego, co pojawiało się na chwilę w ośmiu taktach ‘Rock Around The Clock’, a gitara była głównie narzędziem do wykonania piosenki. Wszystko co wtedy grałem to proste rytmy i progresje I-IV-V – jestem wdzięczny losowi za to, że to sobie wgrałem. Nie jest to zbyt trudna muzyka do grania, ale ekstremalnie trudne jest zagranie jej dobrze. Kiedy wykonywałem wtedy ‘Blue Suede Shoes’, myślałem jedynie o tym by zagrać wszystkie akordy w odpowiedniej kolejności i w miarę równo. Potem słuchałem Elvisa z zespołem i nie mogłem zrozumieć, dlaczego nie brzmię tak jak oni. To jest coś co zrozumiałem dużo, dużo później – ulotna koncepcja ‘feelingu’ – w jaki sposób coś zagrasz, jakiej użyjesz dynamiki, jakiego pulsu i wielu innych subtelności.”

WYŚCIG Z DIABŁEM

MUZYKA TO NIE KONKURS PIĘKNOŚCI…

„Ocenianie innych muzyków jest czymś cholernie niezdrowym. Jeśli chcesz zobaczyć ten problem pod lupą, wejdź na YouTube do sekcji komentarzy, gdzie siedzi cały legion bijących w dzwony gitarzystów, oceniających innych w skali od 1 do 10. Wiele z tego zależy od stylu muzyki w jaki odważysz się zagłębić. Tak, Yngwie pojawił się nagle i oślepił wszystkich swym blaskiem. Tak, EVH pojawił się i powalił wszystkich na kolana. Ale ludzie, który się nimi zachwycają, nie zwracają już uwagi na Johna McLaughlina czy Ala DiMeolę. Jest na YT mnóstwo ludzi, którzy nie mają pojęcia co zawdzięczają Les Paulowi, Chetowi Atkinsowi czy Django. W czasach tych gitarzystów nie było YouTube, więc jeśli chciałeś się czegoś dowiedzieć o innych muzykach, musiałeś to zrobić ‘analogowo’.”

WEWNĘTRZNA WIZJA

CECHY, KTÓRE CZYNIĄ DOBREGO MUZYKA, MOGĄ BYĆ RÓŻNE…

„Myślę, że nie ma prostej odpowiedzi na tę kwestię. Każdy ma swój unikalny zestaw umiejętności. Przykładowo, Noel Gallagher jest muzykiem odnoszącym sukcesy; uszczęśliwił mnóstwo ludzi. Jego kostkowanie techniką sweep – jak podejrzewam – jest kompletnie do bani. Ale on tego w ogóle nie potrzebuje. Ma swoją własną wizję tego, jakim muzykiem chce być. W jego przypadku chodzi o to ‘Co jeszcze mogę zagrać za pomocą tych kilku akordów, które wszyscy znają, ale na tyle świeżo, by dać radość słuchaczom’. I ja trzymam za niego kciuki!”

DZIĘKI CI PANIE ZA SLIDE

DLACZEGO ‘SLIDE’ POZWALA PRZEKROCZYĆ MOŻLIWOŚCI BRZMIENIOWE GITARY…

„Dla mnie ‘slide’ to było coś co bardziej kojarzyło mi się z Georgem Harrisonem, niż zgraną frazą z ‘Dust My Broom’. Bierzesz normalną gitarę w standardowym stroju, ustawioną normalnie, załączasz ulubioną barwę, a potem nakładasz na palec ten gadżet ortopedyczny w postaci rurki i nagle otwiera się przed tobą paleta całkiem nowych możliwości. Któregoś razu odezwał się do mnie Hans Zimmer – dostałem propozycję zagrania z nim trasy koncertowej. Moim zadaniem było dogranie gitary do jego wspaniałych kompozycji filmowych, gdzie oryginalnie żadnej gitary nie było. Trzygodzinny set epickich, hollywoodzkich soundtracków. Przypadkowo spojrzałem na ‘slide’ a on pomachał do mnie i zapytał: ‘Czemu nie wypróbujesz mnie?’. Wtedy odkryłem wrota do zupełnie nowej rzeczywistości – czegoś co niby jest gitarą, ale brzmi jak coś innego. Slide i pedał głośności to klucz do kompletnej wolności w tworzeniu szerokich tekstur dźwiękowych.”

KORZYSTAJ ZE ŚCIĄG

NAWET GUTHRIE POTRZEBUJE CZASEM ŚCIĄGAWKI Z NUTAMI NA SCENIE…

„Chciałbym być tutaj totalnym hipokrytą i powiedzieć, że lepiej jest się pozbyć tego sprzed oczu tak szybko, jak tylko jest to możliwe, inaczej za każdym razem kiedy będziesz grać muzykę, nie będziesz lepszy w niej tylko w czytaniu z kartki. Myślę, że trzeba starać się pozbyć nut sprzed oczu jeśli tylko możesz zapamiętać co masz zagrać. A jednak podczas koncertów z Hansem wspomagałem się iPadem na statywie. Nie po to by z niego grać, ale w jego muzyce jest trochę interesujących struktur, na które trzeba mieć baczność. Mieliśmy takie duże ekrany, które wyświetlały numer aktualnie granego taktu. Pomyślałem: ‘Mam za sobą całą orkiestrę z nutami przed sobą, a jestem owłosionym, metalowym gitarzystą – co mogę zrobić najdziwniejszego? Hmm… Chyba gapić się w nuty jak reszta orkiestry!”

RESTRYKCYJNA LOGISTYKA

WYCISKANIE OSTATNICH SOKÓW Z TWOJEGO INSTRUMENTU…

„Myślę, że jeśli miałbym tylko jedną gitarę, na której musiałbym zagrać wszystko – np. Telecastera – miałbym spory kłopot. Jest wiele rzeczy, które robię, a których nie grało się w tamtej epoce. Niemniej mam to szczęście, że mogę posiadać więcej niż jeden instrument i od każdego z nich oczekuję czegoś innego. Ale kiedy rozmawiam z ludźmi o technice, jedyne co ich obchodzi to ile dźwięków na sekundę potrafię zagrać, albo jak płynnie kostkować. Innym aspektem dobrej techniki jest wiedza jak powinien zabrzmieć rasowy Tele, albo jaką barwą najlepiej gra ES335. To samo w sobie jest tematem, nad którym pracuje się całymi latami. Nie wystarczy kupić drogi instrument. Trzeba jeszcze wiedzieć jak wydobyć te barwy z gitar i w jakiej muzyce najlepiej będą pasować. Osobiście jestem dość dobrze ograny ze Stratami, ale do Tele podchodzę z pokorą i wiem, że będę musiał jeszcze ostro trenować, zanim wydobędę z niego dobrze brzmiący akord A dur.”

KEYBOARDOWA DŻUNGLA

PROCES ZAAKCEPTOWANIA GITARY JAKO SWOJEGO JEDYNEGO INSTRUMENTU…

„Jestem najgorszym keyboardzistą na świecie. Nie umiem też właściwie trzymać pałeczek do perkusji. A jako nałogowy palacz powinienem mieć policyjny zakaz dmuchania w ustnik jakiegokolwiek dętego instrumentu. Jedynym sposobem przetłumaczenia muzyki słyszanej w mojej głowie na język poruszających się fal powietrza jest ten kawałek drewna z sześcioma drutami. Porządek jaki widzę na podstrunnicy jest dla mnie totalnie sensowny. Wszystko inne jest obce. Nienawidzę klawiszy, bo kiedy modulujesz w dół czy górę o ‘jeden próg’ wszystko się tam zmienia. Sposób ułożenia dłoni w tonacji oddalonej o półton absolutnie nie koreluje ze związkiem pomiędzy palcami a tym co słyszę w głowie.”

SŁODKA INSPIRACJA

GUTHRIE TAKŻE WPADA W ŚLEPE ULICZKI KREATYWNOŚCI, ALE TO JEST CZĘŚCIĄ PROCESU…

„Kryzys inspiracji to norma. Jeśli nie robisz czegoś ciągle, zapewne nie doświadczasz takich dołków, ale wówczas nie doświadczasz także wzlotów. Myślę, że nierozsądnym jest patrzeć na gitarę i myśleć: ‘Chcę jedynie momentów euforii i odkryć, po których krzyknę eureka!’ Więc tak – nawet ja mam momenty, w których czuję się znudzony i nie chcę widzieć gitary na oczy przez dłuższy czas. Jedyne czego nie jestem w stanie porzucić to muzyka – to jest tak ogromny wszechświat i tak wiele jeszcze w nim jest do odkrycia. Sposobem w jaki pokonuję rutynę – świadomie czy nieświadomie – jest szukanie czegoś innego, być może stylu muzyki odrzucanego wcześniej, czy po prostu słuchanie jej w jakiś nowy sposób.”

SŁYSZĘ PUKANIE

RITCHIE BLACKMORE SKRYTYKOWAŁ NIEDAWNO ‘TECHNIKÓW GITAROWYCH’ ZA ZBYT MOCNE UWYPUKLANIE PERFEKCJI…

„Bawi mnie to niezmiernie, że ktoś z tamtej generacji szuka najszybszego, najbardziej biegłego technicznie gitarzysty tylko po to, aby sobie na nim poużywać. Zwykle krytykują Satrianiego – ‘Nie rusza mnie’ i tak dalej – a on jest akurat najmniej odpowiednim celem, bo jest niesłychanie melodyjny. Dajcie mu spokój, jest prawdziwym muzykiem, prawdziwym gitarzystą i ma swój własny głos. Rozwala mnie kiedy ludzie odrzucają coś tylko dlatego, że sami nie potrafią tego robić. Szczególnie jeśli w ich czasach sami roztaczali wokół siebie mgiełkę tajemnicy, bo potrafili zagrać coś czego wielu innych muzyków nie potrafiło. Widocznie dziś tęsknią za tym uczuciem.”

SUPER MODEL

CZY MODELOWANE, WIRTUALNE WZMACNIACZE MOGĄ ZASTĄPIĆ TE FIZYCZNE?

„Mam nadzieję, że nie. Interesującą paralelą jest ekstremalny autotuning stosowany na śladach wokalnych w popie. Jest cała generacja młodych artystów, którzy koniecznie chcą autotune na swoich trackach, bo inaczej nie brzmi to jak popowa płyta. To wynik zbyt długiej ekspozycji na tę technologię – po pewnym czasie staje się ona naturalna i zaczynasz akceptować jej brzmienie. Być może to samo stanie się z gitarowym modelingiem. Obecnie prezentuję stanowisko, że będę używał rozwiązań cyfrowych tylko wtedy, kiedy to one zapewnią mi najbardziej efektywne wykonanie mojej pracy. Na koncertach Hansa, tuż za mną znajduje się mikrofon zbierający piccolo. Jeśli postawiłbym tam 100-watowy wzmacniacz lampowy, natychmiast wyleciałbym z roboty. Trzeba inteligentnie rozwiązywać problemy. Ja mam przez to nieco mniej radochy, bo nie czuję tego podmuchu powietrza i nie mogę zmienić sposobu w jaki nuta się sprzęga, poruszając się po scenie, ale publiczność bawi się doskonale. Kiedy gramy z Arystokratami, duża część naszego sukcesu opiera się na inspiracji spływającej na nas z góry, a jakoś tak się składa, że z prawdziwym wzmacniaczem lampowym współpracuje mi się znacznie lepiej. I nie ważne, czy jest to czynnik obiektywny czy psychologiczny.”

V JAK VICTORY

GUTHRIE GRA TERAZ NA WZMACNIACZACH VICTORY, BĘDĄCYCH EFEKTEM WSPÓŁPRACY…

„Goście z Victory zbudowali właśnie nową wersję ich wzmacniacza V30. Jeśli chodzi o ten model, to mogę z dumą wrócić do dnia, w którym powiedziałem im: ‘Byłoby super, jeśli miałbym mały wzmacniacz do przewożenia nawet najbardziej restrykcyjną linią lotniczą. Na miejscu podpinałbym sobie dostępną paczkę 4x12 i miałbym swoje brzmienie.’ A oni zrobili taki wzmacniacz, ale po dłuższym czasie jeżdżenia z nim po rozmaitych scenach zacząłem mieć nieco bardziej konkretną wizję tego, czego od niego oczekuję. Victory lubię za to, że słuchają co się do nich mówi. Nawet kiedy popłyniesz wypuszczając z siebie potok poetyckich frazesów, oni stoją i robią notatki. Martin Kidd to bardzo uzdolniony projektant. Zrobił kilka zmian w moim V30, który dzięki temu stał się bardziej uniwersalny. Nie mogę doczekać się wrześniowej trasy koncertowej, kiedy będą go mógł sprawdzić w boju na niedorzecznych poziomach głośności. Charvel także zrobił mi wersję 2.0 mojej sygnatury i właściwie skończyła mi się lista rzeczy, na które mógłbym narzekać. Wyszło to wszystko fenomenalnie.”

POWÓD BY WIERZYĆ

CZY MAŁY GUTHRIE SPODZIEWAŁ SIĘ, ŻE W PRZYSZŁOŚCI BĘDZIE GRAŁ OBOK TAKICH TUZÓW JAK VAI, SATRIANI CZY GILBERT?

„Nigdy nie wyobrażałem sobie, że w kiedyś osiągnę sukces. Po prostu pragnąłem, żeby ludzie lubili to co robię… nie szukając tego jednak na siłę. Jeśli zapytałbyś mnie dlaczego gram na gitarze, odpowiedź byłaby podobna do tej na pytanie ‘Dlaczego mówisz po angielsku?’. Język jest częścią twojego DNA, którą wchłaniasz w wieku zbyt młodym na dokonywanie wyborów. To on wybiera ciebie. Podobnie było z muzyką. Skupiałem się na tym, by móc robić to co chcę w stylu mnie interesującym. Chciałem wracać do domu i spędzać coraz więcej czasu z gitarą.”