DONNER HUSH X PRO

Rodzaj sprzętu: Gitara elektryczna

Pozostałe testy marki DONNER
DONNER - HUSH X PRO

Gitara podróżna przez lata oznaczała kompromis. Krótsza menzura, dziwna ergonomia, instrument przypominający bardziej narzędzie do ćwiczeń w hotelowym pokoju niż coś, co naprawdę chciałoby się podłączyć do wzmacniacza. Donner w modelu HUSH X Pro próbuje ten schemat odwrócić. Nie pyta, jak mała może być gitara. Pyta raczej, ile rzeczy da się jeszcze w nią wcisnąć.

Na pierwszy rzut oka HUSH X Pro nadal wygląda jak instrument, któremu ktoś zapomniał dorysować połowę korpusu. Konstrukcja headless, wąska centralna część i zdejmowane metalowe ramiona sprawiają, że po rozłożeniu mieści się w wyjątkowo smukłym pokrowcu. Jednocześnie nie mamy tu do czynienia z instrumentem o skróconej skali. Menzura wynosi pełne 25,5 cala, czyli dokładnie tyle, ile w typowej gitarze w stylu Stratocastera.

Mahoniowa konstrukcja neck-through otrzymała 22 zaokrąglone progi ze stali nierdzewnej, kościane siodełko oraz układ strojenia umieszczony przy mostku. Donner zastosował humbucker Alnico V przy mostku oraz single-coil Alnico V przy gryfie. Już jako zwykła gitara elektryczna HUSH X Pro jest więc znacznie mniej zabawkowy, niż sugerowałaby jego sylwetka. Najważniejsze rzeczy dzieją się jednak pod powierzchnią.
Studio wewnątrz gitary

HUSH X Pro otrzymał rozbudowany cyfrowy system DXP. Do dyspozycji mamy 19 modeli wzmacniaczy, 12 symulacji kolumn, możliwość korzystania z własnych odpowiedzi impulsowych oraz zestaw efektów obejmujący przestery, modulacje, delaye i pogłosy. Jest również Tone Sim, czyli system próbujący nadać instrumentowi charakter kilku zupełnie innych gitar – zarówno elektrycznych, jak i akustycznych. Do tego dochodzą ekran OLED, Bluetooth, USB-C, wyjście słuchawkowe oraz możliwość przesłania sygnału cyfrowo do telefonu lub komputera.



W praktyce oznacza to, że można zabrać gitarę, słuchawki i telefon, a cały klasyczny łańcuch – pedalboard, wzmacniacz, kolumnę i w wielu sytuacjach również interfejs – zostawić w domu.

Co ważne, nie jest to tylko imponująca lista funkcji. Fabryczne brzmienia okazują się całkiem przekonujące. Czyste modele mają odpowiednią przestrzeń i dynamikę, natomiast bardziej przesterowane konfiguracje pozwalają bez większego kombinowania przejść od klasycznego rockowego crunchu do znacznie cięższych barw. Różnice pomiędzy poszczególnymi modelami są na tyle czytelne, że nie mamy wrażenia przewijania kolejnych kosmetycznie zmienionych wersji tego samego brzmienia.

Same przetworniki mają dość jasny charakter. Bez cyfrowej sekcji HUSH X Pro nie należy do najbardziej tłustych czy ciepłych gitar, ale właśnie tutaj zaczyna mieć sens rozbudowana elektronika. To instrument zaprojektowany jako całość, a nie zwykła gitara, do której przypadkiem przykręcono multiefekt.

Siedem gitar? Niezupełnie

Tone Sim jest jedną z ciekawszych funkcji. Do dyspozycji dostajemy charakterystyki inspirowane konstrukcjami ST, TL, LP i JM oraz trzema typami gitar akustycznych. Oczywiście elektronika nie zmieni fizycznej konstrukcji instrumentu. Humbucker i single-coil nie przeobrażą się nagle w zupełnie inne przetworniki, a mahoniowa gitara bez tradycyjnego korpusu nie zacznie zachowywać się jak akustyczny jumbo.

Różnice są jednak wystarczająco wyraźne, by Tone Sim nie pozostawał tylko ciekawostką z folderu reklamowego. Przy ćwiczeniu, komponowaniu czy przygotowywaniu szybkiego demo możliwość przejścia od ostrzejszego, bardziej zwartego charakteru do ciemniejszego albo quasi-akustycznego brzmienia daje realną swobodę.


Co więcej, charakter poszczególnych symulacji można połączyć z modelowaniem wzmacniaczy i efektami. I właśnie wtedy HUSH X Pro pokazuje swoją największą przewagę. Nie chodzi o to, że każdy pojedynczy element jest najlepszym modelem wzmacniacza, najlepszym pogłosem czy najbardziej realistyczną symulacją gitary na rynku. Siła Donnera wynika z tego, że wszystko znajduje się już wewnątrz instrumentu.

Małość ma swoją cenę

Największa zaleta HUSH X Pro jest zarazem źródłem jego największych problemów. Gitara jest naprawdę kompaktowa, lecz ciało gitarzysty pozostaje normalnych rozmiarów. Dolna część ramy nie daje tak naturalnego podparcia jak klasyczny korpus, dlatego przy grze siedzącej łatwo zacząć pochylać się nad instrumentem. Całość nie leży też na nodze z taką naturalnością jak Stratocaster, Telecaster czy Les Paul.
Po założeniu paska problem w dużej mierze znika. Konstrukcja headless daje dobre wyważenie, a niewielka masa sprawia, że HUSH X Pro można trzymać na ramieniu przez długi czas bez poczucia walki z instrumentem.

Sam gryf jest szybki i wygodny, choć jego matowe wykończenie może podzielić użytkowników. Osoby preferujące wrażenie niemal surowego drewna mogą potrzebować chwili przyzwyczajenia. Stabilność stroju wypada natomiast bardzo dobrze, a umieszczenie mechanizmu strojenia przy mostku pozwala uniknąć typowego dla lekkich konstrukcji problemu ciężkiej główki ciągnącej gryf w dół.

Nie wszystkie decyzje dotyczące panelu sterowania są równie szczęśliwe. Pokrętła znalazły się bardzo blisko przełącznika pickupów, więc przy energicznej zmianie przetwornika można przypadkiem zahaczyć o regulator. Mały przycisk Tap również nie jest czymś, czego chcielibyśmy gorączkowo szukać podczas występu. Trudno jednak zapominać, jaki jest podstawowy cel tej konstrukcji.

Gitara jako cały rig

Najciekawsze jest to, że HUSH X Pro nie kończy swojej roli na cichym ćwiczeniu. USB-C pozwala wykorzystać go podczas nagrywania, wyjście słuchawkowe zamienia dowolny hotelowy pokój w miejsce do ćwiczeń, Bluetooth umożliwia granie razem z podkładem, a klasyczne wyjście pozwala wysłać sygnał dalej do normalnego systemu gitarowego.


Dla muzyka często podróżującego oznacza to możliwość zbudowania całego zestawu wokół jednego przedmiotu. Dla początkującego – brak konieczności natychmiastowego kupowania wzmacniacza i kilku efektów. Dla bardziej doświadczonego gitarzysty – bardzo wygodne urządzenie do ćwiczeń i szkicowania pomysłów.

Nie oznacza to oczywiście, że HUSH X Pro zastąpi dobrą klasyczną gitarę, pełnowymiarowy pedalboard i ulubiony wzmacniacz. Nie taki jest jego cel. Ważniejsze jest to, że po raz pierwszy określenie „gitara podróżna” nie brzmi tutaj jak usprawiedliwienie.

HUSH X Pro nie jest pomniejszoną gitarą, którą zabieramy ze sobą dlatego, że właściwa została w domu. To przenośny gitarowy rig, któremu nadano kształt instrumentu.

SPECYFIKACJA TECHNICZNA:

Typ: sześciostrunowa gitara elektryczna headless
Korpus: mahoń
Konstrukcja: neck-through
Gryf: mahoń, profil Slim C
Podstrunnica: klon prażony / HPL
Menzura: 648 mm / 25,5"
Progi: 22 jumbo, stal nierdzewna
Siodełko: kość, ok. 42 mm
Przetwornik przy gryfie: Donner Lab Custom Alnico V Single-Coil
Przetwornik przy mostku: Donner Lab Custom Alnico V Humbucker
Przełącznik: 3-pozycyjny
Modelowanie wzmacniaczy: 19 modeli
Symulacje kolumn: 12
IR: 10 miejsc użytkownika
Tone Sim: 7 modeli charakteru gitar
Presety: 18
Efekty: overdrive/distortion, modulation, delay, reverb
Wyświetlacz: OLED
Łączność: jack 6,35 mm, słuchawki 3,5 mm, USB-C/OTG, Bluetooth
Zasilanie: wbudowany akumulator litowy, ładowanie USB-C
Wymiary: ok. 790 × 310 × 60 mm z ramą
Waga: ok. 2,5 kg
Wykończenia: Knight Black, Metallic White




Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Magazyn Gitarzysta do ulubionych źródeł
Wynik testu
Cena
1 719.00 zł