ESP E-II RZK-II Burnt

Rodzaj sprzętu: Gitara elektryczna

Pozostałe testy marki ESP
Testy
Sławomir Sobczak
2018-05-07
ESP - E-II RZK-II Burnt

ESP Guitar Company to producent, który od dawna jest utożsamiany z ciężkimi odmianami muzyki, mający w swojej ofercie szereg instrumentów przeznaczonych do metalu. Lista artystów grających na gitarach marki ESP jest doprawdy imponująca i obejmuje szereg zasłużonych dla tego gatunku muzyków. Metallica, Slayer, Kreator, Sepultura, Obituary – to tylko kilka przykładowych kapel, których muzycy są związani z marką ESP.

Już kiedyś pisałem o tym, że wśród produktów związanych z ESP panuje niemałe zamieszanie, ponieważ firma oferuje instrumenty w kilku wersjach sprzedawanych pod różnymi markami. Najpopularniejsza z nich to oczywiście LTD z uwagi na względną dostępność cenową, jednak od jakiegoś czasu na rynek trafiają także produkty z logo E-II. Pod tą marką kryją się instrumenty wcześniej sprzedawane jako ESP Standard, choć nie brakowało plotek sugerujących, że linia ta zastąpiła serię LTD Elite. Tak naprawdę ESP ma obecnie w swojej ofercie trzy główne grupy produktów: Original, Custom Shop i właśnie E-II. Co ważne, produkty z tej ostatniej linii powstają w tej samej fabryce, w której są wytwarzane instrumenty z serii Standard, zlokalizowanej w Japonii.

W tym miesiącu przyjrzymy się gitarze ESP E-II RZK-II Burnt, czyli sygnaturze Richarda Z. Kruspe’a z grupy Rammstein. Jest to instrument wytwarzany już wcześniej w Custom Shopie i z tego względu odpowiednio droższy. Wersja z logo E-II jest tańsza, co jednak nie znaczy, że jej cena należy do niskich. Oprócz RZK-II w ofercie firmy pojawił się także bliźniaczy model RZK-I, który również charakteryzuje się takim samym wykończeniem, jednak posiada inny kształt korpusu, zbliżony do odwróconego Stratocastera z dwoma wycięciami. Ponieważ producenci gitar chętnie eksperymentują z różnymi sposobami wykończenia gitary, nic dziwnego, że nie inaczej jest z ESP. Dowodem na to jest choćby prezentowana w tym miesiącu gitara. Patrząc, przez co musiała przejść w procesie jej powstawania w fabryce, rzeczywiście można powiedzieć, że została wykończona.

BUDOWA

Gitara ESP E-II RZK-II Burnt bazuje na kształcie korpusu Eclipse, który jest z kolei wzorowany na klasycznej konstrukcji Les Paula. Instrument został uzbrojony w osprzęt tradycyjnie już utożsamiany z cięższą muzą, czyli w przetworniki aktywne EMG-81 oraz dwustronnie blokowany mostek Floyd Rose – tutaj w wersji Original. Całość dostarczana jest na rynek w solidnym futerale, w którym można także znaleźć zestaw kluczy oraz dwa zapięcia typu strap-lock marki Schaller. Warto je zastosować, a zatem warto zaopatrzyć się w solidny i szeroki pasek, ponieważ waga gitary wynosi aż 4,2 kg.

W modelu RZK-II zastosowano konstrukcję typu neck-thru-body (przez korpus biegnie blok drewna przechodzący dalej w gryf), dzięki czemu można się spodziewać dłuższego sustainu, a samo miejsce połączenia gryfu z korpusem powinno gwarantować wygodny dostęp do wyższych pozycji. Jednak o tym napiszę za chwilę, ponieważ teraz zajmę się szczegółami konstrukcyjnymi gitary. Korpus wykonano z olchy, natomiast gryf z trzech kawałków klonu. Do budowy podstrunnicy wykorzystano palisander, na powierzchni którego nabito 24 progi w rozmiarze Extra Jumbo o wykończeniu stojącym na wysokim poziomie pod względem estetycznym. Rolę znaczników pozycji pełnią kwadratowe markery z przyciętymi wierzchołkami, czyli z figurami o kształcie zbliżonym do krzyży.

Na główce umieszczono sześć kluczy Gotoh w układzie 3+3, zaślepkę chroniącą dostępu do nakrętki pręta napinającego gryf, sztabkę wspornika strun oraz blokadę mostka Floyd Rose. Profil gryfu to spłaszczone U, czyli – według nazewnictwa producenta – Thin U, natomiast promień podstrunnicy wynosi 305 mm, co jest typową wartością dla ESP. Menzura instrumentu wynosi 25,5” (648 mm), nie jest to więc klasyczna długość znana z Les Paula, lecz pochodząca z konstrukcji Fendera. Podstrunnicę ozdobiono białym bindingiem, który jest jednym z niewielu elementów gitary, którym udało się uniknąć brutalnego wykończenia, dlatego mocno wyróżnia się on na tle innych, poddanych dość intensywnej obróbce części gitary.

I tu dochodzimy do sedna, czyli do wykończenia gitary. Nie ulega wątpliwości, że zabiegi, którym poddano gitarę, to złożony proces obejmujący kilka różnych czynności, dzięki którym powierzchnia korpusu i główki wygląda tak wyjątkowo. Instrument sprawia wrażenie, jakby dopiero co opuścił charakteryzatornię filmu grozy, ponieważ jego powierzchnia obfituje w krwiste zadrapania, rany, ślady po przypalaniu itd. Nie są to efekty uzyskane tradycyjnymi metodami, czyli np. za pomocą lakieru czy nadruków, lecz realnymi, popękanymi obszarami z wyraźnie odchodzącymi od powierzchni korpusu warstwami farby i dosyć głębokimi zadrapaniami. Przepraszam za kulinarne skojarzenie, ale całość przypomina powierzchnię mocno przypieczonego podpłomyka (dla niezorientowanych w wyrafinowanej sztuce kulinarnej: to taki placek z mąki, wody i dodatkiem soli, przypiekany bez użycia tłuszczu). Mocno przypalone bąble, z których wiele jest popękanych, sprawia, że grając na gitarze, zaczynamy rozglądać się wokół siebie, sprawdzając, czy coś się nie przypala.

Tył korpusu oraz jego boki pokryto czarnym satynowym lakierem, przy czym boki również „ozdobiono” solidnymi pęknięciami i śladami sugerującymi, że gitara dopiero co została wyciągnięta z pieca, uratowana z pożaru lub ewentualnie odbyła podróż międzyplanetarną (co najmniej na Marsa i z powrotem np. na pokładzie rakiety Falcon Heavy). Z tyłu korpusu umieszczono metalową kasetkę na baterię 9V zasilającą aktywne pickupy EMG-81. Wymiana baterii nie wymaga odkręcania śrubek mocujących, ponieważ klapka komory jest wyposażona w zawiasy i zatrzask. Jak już wspomniałem, za mocowanie strun odpowiada mostek Floyd Rose Original. Pod mostkiem wyfrezowano wgłębienie pozwalające na wychylenie konstrukcji w górę, które pokryto lakierem o krwistej barwie – czerwonego nigdy za wiele.

WRAŻENIA I BRZMIENIE

Po zagraniu kilku dźwięków na gitarze niepodłączonej do wzmacniacza uwagę zwraca długi sustain i głęboki rezonans, który jest wyraźnie wyczuwalny pod palcami. Czuć, że to instrument wysokiej klasy, w którym zastosowano dobrej jakości drewno. Konstrukcja neck-thru-body robi swoje, sprawiając, że gitara długo i równomiernie wybrzmiewa – żadne częstotliwości nie gasną, a całość ma dużą moc. Nawet pojedyncze, ciche dźwięki są wyraziste i wyraźnie zdefiniowane.

Wpięcie do wzmacniacza i załączenie kanału czystego skutkuje zaokrąglonym, ciepłym i całkiem naturalnym brzmieniem, co jest dosyć zaskakujące, biorąc pod uwagę zastosowane tu przetworniki EMG-81. W dźwięku słychać składnik akustyczny pochodzący z drewna. Wysoki poziom sygnału z pickupów oraz jego charakterystyka zostały ciekawie zbalansowane przez naturalny i ciepły charakter brzmienia z dechy, co dało efekt w postaci klarownego, acz nie do końca sterylnego dźwięku z dobrą odpowiedzią na artykulację. Aktywowanie przetwornika przy mostku pozwala na uzyskanie nieco ostrzejszego dźwięku przydatnego przy dynamicznych zagrywkach typu country czy funky. Niezależnie od ustawień barwa jest jednak wciąż ciemniejsza, niż można by się spodziewać po EMG-81.

Po załączeniu kanału przesterowanego gitara pokazuje pazur i nie ma już wątpliwości (a były wcześniej?) co do przeznaczenia gitary. To prawdziwy kombajn do ciężkich, metalowych riffów o masywnym charakterze. Chociaż nie jestem zagorzałym zwolennikiem przetworników aktywnych, to w przypadku sygnatury Kruspe’a wysoko oceniam połączenie olchy i EMG-81. Całość daje wyjątkowo dynamiczny, klarowny dźwięk, idealny do szerokiego spektrum zastosowań w metalu. Bez problemu można uzyskać rasowy, drapieżny sound dobry zarówno do masywnych, długo wybrzmiewających powerchordów, jak i szybkich, ostrych riffów. Przyglądając się specyfikacji gitary, może nieco dziwić obecność dwóch pickupów EMG-81 i brak wersji 85 przy gryfie, co jest dużo popularniejszą konfiguracją. Po sprawdzeniu zachowania przetwornika przy gryfie na kanale czystym i przesterze muszę przyznać, że wybór dwóch pickupów 81 ma swoje uzasadnienie przy tej masie korpusu. Chociaż 81 daje bardziej bezkompromisowe, ostrzejsze brzmienie, to i tak jest ono ładnie tonowane przez wyraźnie obecną w brzmieniu składową pochodzącą z deski.

RZK-II bez najmniejszych problemów radzi sobie nawet z najbardziej rozkręconym gainem i nie ma żadnych oporów przed pracą w nowoczesnych hi-gainowych konfiguracjach. Nawet przy ekstremalnie mocnych przesterowaniach pickup przy mostku pozwala uzyskać rasowe brzmienie przy tłumieniu strun o różnej intensywności. Z łatwością uzyskamy chrapliwy, lekko wybrzmiewający dźwięk idealny do wolniejszych motywów, jak również krótki, perkusyjny sound przydatny przy szybkich riffach. Tłumienie strun brzmi tu rewelacyjnie, a to jest akurat temat, który jest dla mnie ważny, dlatego z pełnym przekonaniem mogę polecić ten instrument gitarzystom, dla których palm-muting to coś więcej niż tylko jedna z kilku technik do odhaczenia.

Silny sygnał w połączeniu z pełnym wybrzmieniem skutkuje także łatwością w umieszczeniu ścieżek gitary w aranżu lub podczas gry partii solowych na scenie. Instrument ładnie wybija się w miksie, a barwa daje się łatwo kształtować za pomocą korekcji. Jeśli chodzi o sterylność brzmieniową typową dla EMG-81, to dzięki dobrej jakości konstrukcji gitary brzmienie ma wyraźnie ocieplony, zbalansowany charakter. Nie ma również większego problemu z ustaleniem poziomu sygnału za pomocą gałki VOLUME w gitarze, i chociaż nie da to takiego efektu jak w przypadku np. singli, to i tak da się uzyskać delikatniejsze poziomy przesterowania i znaleźć punkt, w którym dźwięk przełamuje się, pozwalając na bardziej zróżnicowaną dynamicznie grę.

PODSUMOWANIE

Gitara ESP E-II RZK-II Burnt, czyli sygnatura gitarzysty grupy Rammstein, to instrument o specyficznym rodzaju wykończenia, który może się podobać lub nie. Chociaż mnie osobiście tego typu stylistyka nie przypada do gustu – być może dlatego, że nieco przypomina kostiumy lub maski na Halloween – to muszę przyznać, że jakość wykończenia (zmasakrowania) gitary stoi na wysokim poziomie, nadając jej bądź co bądź unikatowy charakter. Instrument z pewnością zainteresuje muzyków lubujących się w klimatach rodem z horrorów, dla który koncert to coś więcej niż tylko wykonanie utworu, lecz bardziej pewnego rodzaju spektakl. Jeśli chodzi o brzmienie i wygodę gry, to gitarze nie można niczego zarzucić. Czuć, że zastosowano w niej wysokiej klasy materiały oraz markowy osprzęt. W końcu nie od dziś wiadomo, że zestaw rasowych pickupów EMG-81 oraz Floyd Rose to klasyczne wyposażenie gitar przeznaczonych do cięższych brzmień. Tutaj zestaw ten uzupełniono masywnym korpusem o głębokim brzmieniu, dlatego ESP E-II RZK-II Burnt to instrument idealnie sprawdzający się w metalu. Można go więc z czystym sercem polecić gitarzystom szukającym solidnego wiosła do ciężkiego grania, w którym ważny jest długi sustain, masywne brzmienie oraz mocny sygnał z pickupów.

www.sound-service.eu

 

konstrukcja: neck-thru-body
korpus: olcha
gryf: klon (trzyczęściowy)
progi: 24 XJ
profil gryfu: Thin U
podstrunnica: palisander
skala: 25,5” (648 mm)
promień podstrunnicy: 12” (305 mm)
siodełko: blokowane
układ elektryczny: 2x humbuckery aktywne EMG-81, potencjometr VOLUME, 3-pozycyjny przełącznik przetworników
mostek: Floyd Rose Original
klucze: Gotoh
wykończenie: rany cięte i szarpane oraz szereg przypaleń
waga: 4,2 kg
wyposażenie: futerał, zestaw kluczy, strap-locki Schaller
Wynik testu
Wykonanie:
5.5
Brzmienie:
6
Jakość / Cena:
5
Wygoda:
5.5
Cena
12 000.00 zł
Dystrybutor
Artykuł pochodzi z
Nowe wydanie MagazynGitarzysta
Magazyn Gitarzysta
marzec 2018
Kup teraz