DUNLOP JH-1B Jimi Hendrix, ZW-45 Zakk Wylde, EVH-95 Eddie Van Halen

Rodzaj sprzętu: Efekty

Pozostałe testy marki DUNLOP
Testy
2010-04-08
DUNLOP - JH-1B Jimi Hendrix, ZW-45 Zakk Wylde, EVH-95 Eddie Van Halen

Obok kaczek ze stajni Dunlopa żaden gitarzysta nie przejdzie obojętnie. Tym razem do testów trafił mocny zestaw, bo aż trzy modele efektów podpisane nazwiskami trzech wybitnych postaci z rockowego panteonu.

Produkty sygnowane nazwiskami znanych muzyków to nie tylko sprytny chwyt marketingowy.Najczęściej brzmienie tych urządzeń odpowiada w jakimś stopniu brzmieniu sprzętu używanego przez firmujące je gwiazdy. Gromadka, którą zajmie mysię w kolejnym wydaniu "Gitarzysty"okaże się dla nas jeszcze ciekawsza,gdy uświadomimy sobie fakt, że każdy z muzyków wyeksponowanych na obudowach kaczek zdecydowanie kojarzony jest z przesterowanym brzmieniem gitary. Co więcej,opisywane efekty nie posiadają żadnych dodatkowych przełączników ani funkcji.Oferują jedno, za to niezwykle unikalne dla każdego z tych modeli brzmienie.

BUDOWA


Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny efektów, to w tym segmencie chyba trudno odkryć na nowo Amerykę. Szczególnie, gdy jest się tak uznanym producentem jak Dunlop. Wszystkie trzy kaczuszki wyglądają dokładnie tak,jak wyglądał czterdzieści lat temu pedał wah-wah pod nogą Jimiego Hendriksa.Skoro uniwersalny kształt obudowy i pedału z zaokrąglonymi bokami sprawdza się bez zarzutu od tylu już lat,gwarantując jednocześnie stabilność i mieszcząc w sobie nowoczesne układy elektroniczne, to nie ma potrzeby tego zmieniać. Po bokach znajdziemy gniazda wejścia i wyjścia oraz gniazdo zasilania.Kaczki można zasilać za pomocą zasilacza lub baterii 9V zamontowanej po zdjęciu klapki z tworzywa znajdującej się w dolnej części obudowy.

KACZE PIÓRKA


Oczywista różnica dotyczy wyglądu zewnętrznego kaczek. Pedał Zakka Wylde’a posiada obudowę z ciężkiej,oszlifowanej stali. To cacko naprawdę sporo waży! Żadnego ozdobnego lakieru, nic z tych rzeczy. Prawdziwa surówka dla prawdziwych twardzieli.Drugi element wyróżniający ZW-45 to charakterystyczny kolisty znak kojarzony z artystą i jego nazwisko na gumowej wykładzinie pedału. Uwaga, w zestawie z kaczką jest też fajna, okrągła naklejka.Model Jimiego Hendriksa to wizualnie kopia efektu sprzed lat. Chodzi o model firmy Vox produkowany przez manufakturę JEN we Włoszech. Mamy więc białą, gumową uszczelkę przy dolnej krawędzi, chropowate pokrycie obudowy i błyszczący, niklowany pedał.Na wierzchu przyklejona jest guma z pionowo umieszczonymi napisami"Amplifier" i "Instrument". Klasyka.Kaczki EVH z pewnością nie przeoczy nikt - ani w sklepie, ani na scenie. Efekt ten wygląda przepięknie. Pomalowany jest grubą warstwą błyszczącego lakieru w charakterystyczny paskowany wzór powstały na skutek naklejenia, a potem zdjęcia taśmy z żółtego tła, które pokryto czarnym lakierem. Pokrywę pedału zdobi gruby kawałek gumy z dużym żółtym logo EVH. Aby obraz był pełny, po włączeniu kaczki zapalają się u góry dwie niezwykle jasno świecące niebieskie diody LED. Robi to wrażenie,szczególnie gdy odpalimy waha EVH na zaciemnionej scenie. Model Eddiego wyróżnia się nie tylko z zewnątrz.Projektanci wzorowali się w całości na oryginalnej, przerobionej przez artystę kaczce nazywanej "Holy Grail".W środku urządzenia zamontowana jest cewka o specjalnej ilości zwojów oraz zmieniony w oryginale na wartość150k. potencjometr. Kaczkę EVH cechuje także dłuższy skok pedału niż w klasycznych modelach Crybaby.Jako jeden z niewielu dostępnych na rynku efektów wah-wah model EVH-95 posiada wyłącznik działający w trybie true hardwire bypass odłączający wewnętrzny układ wówczas, gdy efekt jest wyłączony.

GRAMY


Nie ukrywam, że z dużą ciekawością zabrałem się do testów. Czy trzy,w sumie podobne kaczki tego samego producenta mogą zagrać zupełnie inaczej? Jak się okazało - mogą.

ZW-45
Zakk Wylde

Zacznijmy od modelu Zakka Wylde’a. W tym przypadku nie ma kompromisów. Kaczka operuje w wąskim i niższym zakresie pasma,przez co ogólnie brzmi raczej ciemno.Filtr cechuje znaczne podbicie (Q)przemiatanej częstotliwości. W górnym położeniu pedału (przód do góry)barwa jest stłumiona i otwiera się z wyraźnie słyszalnym rezonansem,gdy opuszczamy pedał do przodu.W drugim krańcowym położeniu dźwięk także solidnie rezonuje, ale wcale nie wydaje się przez to zbyt jaskrawy, a raczej podcięty z obu stron. ZW-45 ze względu na wąski przedział działania wspaniale wypada w solówkach i drapieżnych riffach na przesterze. Ten efekt zaprojektowano do grania bezkompromisowego rocka i metalu - w tych gatunkach sprawdzi się idealnie. Kwakanie w stylu funky zupełnie odpada.

JH-1B
Jimi Hendrix

O ile kaczka Zakka Wylde’a mocno rezonuje, o tyle model Jimiego Hendriksa należy nazwać kąśliwym. Efekt cechuje brzmienie otwarte, odrobinę ciemniejsze niż brzmienie zwykłej Crybaby.Wyczuć można mocniej podbite pasmo środkowe filtra. W krańcowych położeniach pedału znajdziemy albo przyjemny warkot w dolnym rejestrze, albo jasny, lecz nierażący atak w najwyższych częstotliwościach.Gdy zaczynamy kwakać, z urządzenia wydobywa się klasyczny sound znany z wielu nagrań, nie tylko Jimiego. JH-1B zadowoli najbardziej wybrednych entuzjastów sprzętu typu vintage i starego, klasycznego brzmienia. Oprócz modelowej barwy w dźwięku modelu JH-1B usłyszeć można bowiem coś, co nazwalibyśmy charakterem. Jest to kaczka zarówno do grania bluesa, funky, rocka, jaki mocniejszych klimatów. Koniecznie warto sprawdzić ją włączoną w łańcuchu za pudełkiem z napisem "fuzz".

EVH-95 Eddie
Van Halen

Po uruchomieniu model Van Halena zagrał... obszernym, pełnym brzmieniem wah-wah. Oj, to brzmienie ma klasę!Słychać, że w środku zamontowano starannie dobrane komponenty. Kaczka gra szerokim pasmem z lekko podbitym zakresem środkowych częstotliwości.Przemiatanie filtra sterowanego nogą trzeba nazwać soczystym i atrakcyjnym.Całości dopełnia fakt, że kaczka ma trochę dłuższą drogę pedału niż inne kaczki Crybaby. Dzięki temu możemy kształtować dźwięki z większą precyzją.Charakterystyczną cechą EVH-95 jest  wzmocnienie sygnału przechodzącego przez efekt, najprawdopodobniej na drodze podbicia środka pasma.Po włączeniu efektu kanał czysty wzmacniacza lampowego zamienia się w kanał lekko gryzący, a nawet chrupiący. Zatem w poszukiwaniu czystych barw wah-wah trzeba sięgnąć do potencjometru VOLUME gitary.Kaczka EVH-95 Eddie Van Halen najlepiej sprawdzi się w szerokim i swobodnym graniu rockowym. Jakkolwiek można ją zaprząc do wszelkich innych gatunków muzycznych. Efekt zachwyca nie tylko wyglądem, ale i rasowym brzmieniem.

PODSUMOWANIE


Trzy kaczki i trzy różne charakterystyki.W tym przypadku można powiedzieć,że to trzy wzorcowe wahy. Nie da się bowiem ocenić, czy któryś z efektów gra lepiej, czy gorzej. Dodatkowo na plus muszę wyróżnić wykonanie i hi-endowe, krystaliczne brzmienie modelu EVH. Jakkolwiek pozostałe modele w codziennym użytkowaniu w niczym nie będą mu ustępować.Klucz do sukcesu tkwi w tym, by dobrać właściwy model do granej muzyki. Zaletą jest to, że efekty nie mają żadnych dodatkowych (czytaj: zbędnych)przełączników i funkcji. Włączasz i grasz. EVH-95 to kostka przeznaczona dla wywrotowych i swobodnie traktujących dźwięki rockmanów.Wah JH-1B będzie niezłym kompanem w trasie muzyków grających bluesa i klasycznego rocka. Natomiast model ZW-45 to trochę przyciężka zabawka dla wyciskających ostatnie poty z gitary i wzmacniacza miłośników zwartego i masywnego brzmienia. Zakończenie będzie takie: nie da się ukryć, że firma Dunlop robi dobre kaczki.

 

Tomasz Hajduk

Wynik testu
Posłuchaj Testowany sprzęt
Posłuchaj Testowany sprzęt