George Benson

Walking To New Orlean

Gatunek: Blues i soul

Pozostałe recenzje wykonawcy George Benson
Recenzje
Grzegorz Bryk
2019-05-07
George Benson - Walking To New Orlean George Benson - Walking To New Orlean
Nasza ocena:
6 /10

George Benson na najnowszym studyjnym albumie, pierwszym od czasu „Inspiration: A Tribute to Nat King Cole” z 2013 roku, wyrusza w podróż do świata młodości niesamowitego mistrza boogie-woogie - Fatsa Domino. Do Nowego Orleanu.

Bo tak jak Domino, również George Benson postanowił zaśpiewać rozkołysany szlagier „Walking To New Orlean” napisany przez Bobby’ego Charlesa – tu ze smykami, chórkami i wychillowaną gitarową solóweczką. To zresztą nie koniec odświeżania spopularyzowanych przez Fatsa Domino numerów. Na krążku Bensona znalazły się również napisane przez kompozytora i trębacza Dave'a Bartholomewa, a znane przede wszystkim z repertuaru Domino: zwariowane boogie-woogie podkolorowane dęciakami, solową gitarą Bensona i kobiecymi chórkami "Ain't That a Shame", przesymatyczny blues "I Hear You Knocking" podrasowany solówką saksofonu i kolejne R&B z buchającą sekcją instrumentów dętych, ciepłą gitarą Bensona i kobiecymi chórkami - "Blue Monday". By zamknąć etap śladów Fatsa na nowym krążku Bensona, trzeba wspomnieć również o funkowym-R&B "Rockin' Chair".

Pozostała część materiału poświęcona jest pionierowi rock’n’rolla, zwariowanemu Chuckowi Berry’emu. George Benson wziął na warsztat rock’n’roll "Nadine (Is It You)", rozpędzony "You Can't Catch Me" ze świetnymi partiami pianina, rozjaśniony smykami i chórkami "Havana Moon", nieco soulowy ale wciąż utrzymany na bluesowym rytmie „How You've Changed” (rewelacyjna solówka na pianinie!) oraz kolejny rock’n’roll „Memphis, Tennessee” gdzie fantastycznie uzupełniają się pianino i gitara.

Wszystkie numery na krążku, zarówno te Berry’ego jak i Domino, utrzymane są w pogodnym, słonecznym brzmieniu. Tryska od nich radość i humor. Instrumenty wybrzmiewają ciepło i jasno. Benson nie kombinuje z formą, to klasyczne numery zbudowane na standardowym układzie zwrotka-refren-solówka. Gitara trzyma czyste brzmienie i zawsze potrafi wyczarować coś interesującego. Niezwykle ważne dla soundu „Walking To New Orlean” są również instrumenty dęte i kobiece chórki, dodające całości funkowego luzu, nieco big-bandowego posmaku i po prostu muzycznego kolorytu, jednocześnie budując jednolite brzmienie całości. Nawet jeśli Benson jest utożsamiany przede wszystkim z jazzem, to jego najnowszy album to pewna wypadkowa bluesa, starutkiego rock’n’rolla, funku i R&B.

George Benson powiedział, że to płyta ku pamięci Fatsa Domino i Chucka Barry’ego – obaj niesamowici twórcy odeszli w 2017 roku. Albumem „Walking To New Orlean” chciał złożyć hołd ich twórczości. Dostaliśmy więc niespełna czterdzieści minut pogodnego i przyjemnego w odsłuchu materiału opartego na coverach. Może nie jakoś specjalnie porywającego, pewnie również mocno anachronicznego i odtwórczego, ale wciąż miłego w odbiorze i potrafiącego oczarować niezobowiązującym charakterem, czystym brzmieniem gitar i cudnymi partiami pianina.